Że Polak to podły antysemita, który antysemityzm wyssał z mlekiem matki, to każdy wie.
Aby o tym nie zapomniano istnieje front złożony ze sporej grupy redaktorów, dziennikarzy, publicystów, którzy co i raz mają zdaje się za obowiazek podsycać nastroje, gdy o polskim antysemityzmie robi się za cicho.
Pięknym przykładem grania na antypolskich nastrojach jest dzieło pana Eli Barbura "Zaczarowana taryfa", który jeszcze wisi na Głównej.
Autor bezceremonialnie rozprawia się w nim z "polskim bydłem", jak raczył nas określić jaki czas temu pewien profesor bez matury, który z racji pochodzenie jest zapewne panu Barburowi bliski.
Nie ma przy tym potrzeby sprawdzania, jak było naprawdę w opisanym konflikcie. Czy miał on naprawdę miejsce i czy nie był celowo sprowokowany?
Bo jeśli mamy słowo przeciw słowu zgorszonej i obrażonej Żydówki i bezczelnego krakowskiego taksówkarza, to przecież wiadomo komu należy wierzyć.
I jeśli przyjąć, że nawet tak było, jak opisuje to autor, to nie można taksówkarza uważać za zwykłego chama i prostaka, tylko typowego polskiego antysemitę, za którego każdy z nas powinien się wstydzić.
Poruszonych i dotkniętych bezpośrednio komentatorów tłum pospieszył z przeprosinami za naszą polską zaściankowość i zbydlęcenie moralne.
A ja się pytam dlaczego?
Czy pan Eli Barbur czuje się mordercą z tego względu, że jego współplemieńcy zamordowali Jezusa? Czy jest mu z tego powodu wstyd? A to tylko taki przykład z odległej historii, bo i obecnie Żydzi nie są przecież gołąbkami pokoju.
Dowiedzieliśmy się, że bezczelny taksówkarz wygarnął dostojnej pani, że tereny obecnie zajmowane przez Izrael należały do Arabów i to ją tak wkurzyło. A czy przypadkiem nie jest to prawda?
Czy to nie za sprawą państw trzecich postanowiono, że tak właśnie ma być?
Czy nie mamy tu polskich odniesień?
Ile razy słyszeliśmy, znosząc to pokornie, że zajęliśmy niemieckie tereny, które będziemy musieli opuścić. Czy nie jest to powodem tak ograniczonego tam budownictwa mieszkalnego?
O odebranych nam terenach na wschodzie ze względu na pogłębiającą się od kilkudziesięciu lat przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, a obecnie Rosją, nie wypada nam nawet wspominać.
Wracając do artykułu, przewija się w komentarzach anegdota dotycząca polskiego antysemityzmu. Autor pisze dlaczego pozostał polski antysemityzm skoro prawie wszyscy Żydzi z Polski wyjechali i odpowiedź, bo wyjechali tylko Żydzi, a nie wyjechali antysemici.
A ja w tym momencie pytam, a co się stało z antysemityzmem niemieckim? Jak musiał być wielki skoro doprowadził do zagłady milionów obywateli pochodzenia żydowskiego? Czy antysemici niemieccy zginęli w czasie wojny, a może wyjechali po niej?
Niech pan Eli Barbur i inni "kultywatorzy" polskiego antysemityzmu odpowiedzą na to proste pytanie.
Czy słyszał ktoś z czytelników o antysemityzmie niemieckim po wojnie? Założę się, że nie.
Czyżby tak łatwo udało się przeliczyć ten antysemityzm na pieniądze, które Niemcy po wojnie zapłacili? Czy o to samo chodzi w polskim przypadku, a polakofobiczni autorzy trwają na posterunkach, aby na dany znak podsycać nastroje i przypominać o zobowiązaniach?
Pisze się często o ogromnych majątkach pozostawionych przez Żydów w Polsce, za które Polacy muszą zapłacić. Więc kto je odziedziczył? Kulczyk, Krauze, a może inni z listy najbogatszych Polaków. Bo chyba nie ci Kowalscy, którzy najczęściej urodzili się już po wojnie i żyją od pierwszego do pierwszego za marną pensję, posyłając wciąż do szkoły głodne dzieci , mimo dobrobytu wyłażącego z telewizorów rządowej telewizji?
Od tych "antysemitów" chcecie zadośćuczynienia? Bo te żądania zapłaty do tego się ograniczają, aby na kark "polskiego bydła" nałożyć kolejne haracze. Może uciągną, a jak nie to przecież niewielka strata.
Oni Wam wyrządzili krzywdę? Nie Niemcy przypadkiem?
Panie Barbur, panie Michnik i inni czas się obudzić.
Jeśli już naprawdę musicie, to szukajcie prawdziwych antysemitów, a nie wciskajcie ich na siłę Polakom.
Jeśli boicie się uderzyć w prawdziwych sprawców waszych nieszczęść, to nie szukajcie w tym umęczonym kraju namiastki.
Nawet jeśli zdarzały się przypadki podłości, to zbyt wielu Polaków straciło swe życie broniąc waszego (nie ma odpowiedniego porównania dla innych nacji).
Na wdzięczność z waszej strony, jak widać liczyć nie można i nikt z rozsądnych nie liczy,
ale odrobina przyzwoitości i szacunku dla ofiar obu narodów poległych z rąk hitlerowskich siepaczy, naprawdę by się przydała.
Trudno uznać to za przypadek, że "gafy" dotyczące "polskich obozów śmierci" przytrafiają się co jakiś czas na ogół historykom pochodzenia żydowskiego, lub niemieckiego, czyli tym, którzy na ten "błąd" powinni być wyjatkowo uczuleni?



Komentarze
Pokaż komentarze (17)