jednym zdaniem jednym zdaniem
333
BLOG

Tak się zdaje egzamin, wszystkie egzaminy

jednym zdaniem jednym zdaniem Polityka Obserwuj notkę 1

Państwo Tuska po raz kolejny "zdało egzamin".
Ręka sprawiedliwości, która tak często ostatnio okazuje się niesprawna dopadła tym razem niesumienną obywatelkę, która unikała zapłacenia ponad 2 tys. zł zaległej wobec Urzędu Kontroli Skarbowej grzywny. Koszty tej interwencji będą wielokroć większe, ale niech sobie obywatelka i jej małe dzieci nie myślą, że im się upiecze.


Jeszcze raz potwierdziła się zasada jakże aktualna dla tej władzy, jak kraść, to miliony, wtedy ci czapka z głowy nie spadnie, przypadek żony Plichty jest tu jak najbardziej na miejscu.
"Najfajniejsze" w tym wszystkim jest tłumaczenie organów zamieszanych w całym zajściu i nie sposób go nie przytoczyć, więc proszę:

Nie było naruszeń przepisów, policjanci działali zgodnie z prawem - oświadczyła rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak po kontroli resortu ws. zatrzymanej w Opolu matki, której dzieci trafiły do pogotowia opiekuńczego.

Po przeprowadzonej, bardzo wnikliwej kontroli: policjanci działali zgodnie z procedurą, działali zgodnie z obowiązującym prawem.

Policjanci "zrobili wszystko co było możliwe w tej sytuacji by pogodzić literę prawa z dobrem dzieci"

Policjanci "do tej sprawy podeszli z olbrzymim zrozumieniem i empatią, stosując wręcz niestandardowe procedury działania, właśnie ze względu na dobro dzieci".

Policjanci, którzy mieli dokonać zatrzymania, szukali różnych rozwiązań, aby umożliwić kobiecie zebranie pieniędzy na zapłacenie grzywny, nawet proponowali, że zawiozą ją na pocztę by mogła dokonać wpłaty, ale w pewnym momencie okazało się, że nie uda się tej sumy zebrać. - Nie można dziś twierdzić, że funkcjonariusze policji działali bezdusznie

Policjanci wchodząc do mieszkania nie mieli informacji, że w środku były dzieci; następnie przez prawie 1,5 godziny umożliwiali Joannie W. podjęcie działań w celu zebrania pieniędzy na zapłacenie grzywny, co dałoby policjantom prawo do odstąpienia od czynności wskazanych w zarządzeniu sądu

Kobieta - zaznacza KGP - miała w tym czasie też możliwość, zorganizowania opieki nad dziećmi - do pomocy poproszono też jej sąsiadkę. "Wszelkie starania obu kobiet nie przyniosły żadnego rezultatu"

Zaznaczono, że przez cały czas wszystko odbywało się niezmiernie cicho i dyskretnie tak by dzieci mogły nadal spać.

"Wbrew temu, co opublikowano w wielu mediach, dzieci nie zostały wyprowadzone w samych piżamkach. Matka obudziła je, ubrała w cieplejsze ubranka i wspólnie z policjantami odwiozła do mieszkającej 500 m dalej rodziny zastępczej, która gwarantowała profesjonalną opiekę nad dziećmi" - napisano w oświadczeniu KGP. 

Czynności przeprowadzali policjanci nieumundurowani, a transport odbył się nieoznakowanym radiowozem - "wszystko po to, by ograniczyć dzieciom stres związany z zatrzymaniem".

"Za niestandardowe działanie należy także uznać postępowanie policjantów następnego dnia po zatrzymaniu. De facto mimo formalnego zakończenia sprawy, rozumiejąc trudną sytuację matki i jej dzieci, rano kontaktowali się z sądem opisując zaistniałą sytuację, pytając o możliwość pomocy kobiecie. Zostali wówczas poproszeni o pisemną informację, którą natychmiast przekazali sądowi"

od zatrzymania można tylko w dwóch przypadkach. - Jeżeli osoba przedstawia zaświadczenie, w którym jest napisane, że ze względu na stan zdrowia nie może być zatrzymana. I w drugim przypadku, jeżeli ta osoba ma zaświadczenie od organu samorządowego, że jest jedyną osobą, która utrzymuje małoletnie dzieci do lat 18. To są dwa przypadki, w których policja może odstąpić od zatrzymania - powiedział rzeczniczka MSW.

Proszę Państwa, ja naprawdę tego nie wymyśliłem, mało, nie byłbym w stanie. To są oficjalne wypowiedzi naszych urzędów i ich rzeczników, których celem jest dbanie o "nasze dobro", nic więcej.
Tu źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019399,title,MSW-policjanci-w-Opolu-nie-naruszyli-przepisow-i-dzialali-zgodnie-z-procedura,wid,15045434,wiadomosc.html


Widzicie teraz sami, jaka jest różnica między bezdusznymi siepaczami z PIS, a rozkochanymi w obywatelach, oczywiście z wzajemnością, służbami PO.


Zrobili wszystko co mogli, a nawet więcej, przyjechali w środku nocy, aby był mniejszy wstyd względem sąsiadów. Bez mundurów w nieoznakowanych samochodach. Zachowywali się cicho, a przecież nie muszą. Nie uwierzyli co prawda na słowo, że dzieci, które śpią w domu to dzieci kobiety, którą przyszli aresztować, bo nie miała stosownego zaświadczenia od samorządu, ale przecież nie musieli. O północy nawet proponowali jej jeszcze zawiezienie na pocztę, aby spłaciła dług. Zapewne pomogliby odszukać i dowieść na miejsce kierowniczkę poczty, gdyby tylko...
Wielkoduszność wprost nie do uwierzenia, sami łaskawcy, mogli zastrzelić, a oni tylko aresztowali.


I jeszcze jedno zastanawia w tym wszystkim, zachowanie mediów. Gdyby to działo się podczas rządów Kaczyńskiego, ze wszystkich przekaziorów  sterczałyby ogromne działa skierowane w PIS. Przypomnijmy jakie emocje budzą do dziś aresztowania przestępców o 6 rano.
A tu nic, cisza.
Tuskowe państwo znowu po raz kolejny na swój sposób zdało egzamin.
Egzamin z niedojrzałości, podobnie jak jego premier, który poza stroszeniem groźnych min nic więcej nie potrafi.

A miało być tak pięknie.

mało mówię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka