ryszkiewicz-staszczyk ryszkiewicz-staszczyk
37
BLOG

Drzewiecki musi odejść

ryszkiewicz-staszczyk ryszkiewicz-staszczyk Polityka Obserwuj notkę 6

 

Jest. W końcu się stało, to co się stać musiało. Wrócił. Oczekiwany niczym Odys w wyczekującej Itace. Pojawił się po cichu, nie wywołując niepotrzebnego zamieszania, niepostrzeżenie, trochę od niechcenia. Uchwyciły go telewizyjne kamery, a on sam, zdawał się nie zwracać na nie szczególnej uwagi.

 Mirosław Drzewiecki (bo o nim mowa) powrócił z urlopu na Florydzie. Czy urlop był to udany? Dla posła Drzewieckiego – być może. Dla platformy obywatelskiej – nie bardzo. Jak powszechnie bowiem wiadomo, jeden z głównych bohaterów afery hazardowej, udzielił podczas swojego pobytu za oceanem kłopotliwego dla partii rządzącej wywiadu. Kłopotliwego przede wszystkim dlatego, że nazwał w nim Polskę krajem „dzikim”. Po tych słowach rozpętała się burza. Afera florydzka przyćmiła nawet  w pewien sposób tzw. aferę hazardową. Opozycja namawia Drzewieckiego do złożenia mandatu posła. Poseł PiS Mariusz Błaszczak uważa, że popularny Miro obraził własną ojczyznę. Zaś przewodniczący klubu PO podkreśla, iż czeka na wytłumaczenie się byłego skarbnika partii ze swojej niefortunnej wypowiedzi.

Jakby się tak głębiej nad tym wszystkim zastanowić, to cała ta sprawa przypomina trochę odgrzewanie zgniłego już jajka. Mirosław Drzewiecki jest bowiem politykiem skompromitowanym. Być może jeszcze długo nie dowiemy się, jaka była jego rzeczywista rola w sprawie hazardowej. Jednak jeśli na jego zachowaniu nie pojawił się nawet cień smugi, to został on już umiejętnie ugotowany przez konkurentów politycznych. Wywiad udzielony polonijnej stacji był tylko gwoździem do trumny. Gwoździem który pan poseł sam sobie przybił. Po słowach w których dał do zrozumienia że gardzi polityką, nie widział bym dla niego innego rozwiązania niż oddanie poselskiego mandatu, i rezygnacje z występowania na scenie politycznej. Przedtem wszyscy wymagają jednak, aby wytłumaczył się  ze swoich słów. Otóż moim zdaniem Drzewiecki nie powinien się z niczego tłumaczyć. W wywiadzie sprawiał bowiem wrażenie człowieka szczerego.Takiego, który wie co mówi. I nawet jeśli ostra wypowiedź została wyartykułowana pod wpływem emocji, to tym bardziej świadczy to o jej szczerości. Często bowiem pod wpływem nerwów mówimy rzeczy przykre, tym nie mniej szczere. Grzegorz Schetyna zakłada tutaj jednak oczywisty scenariusz - poseł Drzewiecki, który wychodzi na konferencje i koi się przed dziennikarzami, mówiąc że wywiad został zmanipulowany, a on sam nigdy wcale nie uważał że Polska to dziki kraj. Tymi słowami rzekomo oczyści siebie z zarzutów o niechęć do narodu czy polityki. Jednak najważniejsze rolę, odegra tu zmazanie plamki jaka pojawiła się na koncie platformy. W gruncie rzeczy pan poseł nie oczyści więc siebie, ale pomoże swojej partii. Będzie to zachowanie służalcze, nieszczere a przede wszystkim niepotrzebne. Uważam bowiem że Mirosław Drzewiecki, jeśli nie chce się skompromitować jako człowiek, musi pozostać wierny wypowiedzianym przez siebie słowom. Ażeby tak się stało musi opuścić polityczne łoże. Jeśli tego nie zrobi, okaże się zwykłym hipokrytą. Jak bowiem  można brać udział w czymś, czym się gardzi?

Poza wszystkim, osobiście nie uważam aby nazwanie swojego kraju dzikim było grzechem z gatunku tych cięższych. Natomiast faktem niezaprzeczalnym jest, że urzędujący polityk mówić tak o reprezentowanym przez siebie państwie nie powinien.

 Jan Staszczyk

 

Każda przesada gorsza od faszyzmu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka