Do tej pory nic nie było oczywiste. Żaden z kandydatów nie wyglądał na takiego, który w stu procentach zasługuje na mój głos. Kaczyński? Nie, dziękuje. Taki archaiczny, kłótliwy. Polska pod rządami jego i Donalda Tuska będzie jeszcze bardziej podzielona. Komorowski? Myślałem o nim. Wydawało się że to przy jego nazwisku 20 czerwca postawię krzyżyk. Ale coś mi jednak nie pasowało. Wydawał mi się nudny, bez charyzmy, bez osobowości. No i te jego bulwersujące wpadki. Przez chwilę zastanawiałem się nad Olechowskim. Ale przecież bezpartyjny kandydat Stronnictwa Demokratycznego nie ma żadnych szans w zbliżającej się elekcji. Po co więc marnować cenny głos?
Kilka dni temu doznałem jednak olśnienia. Spośród szumu zacietrzewień, medialnej szopki prowadzonej wokół dwóch panów „K”, wyrósł w moich oczach prawdziwie godny kandydat. Kandydat pokoju i spokoju. Kandydat szczerze uśmiechnięty i ze swoim szczerym uśmiechem pragnący zmieniać Polskę. Kiedy zobaczyłem jego pełne charyzmy przemówienia coś zrozumiałem. Zrozumiałem, że Polska potrzebuje właśnie takich ludzi jak on. Ludzi którzy mają kontakt ze społeczeństwem i mających odwagę aby dokonywać zmian. Mój kandydat właśnie taki jest. Jest kandydatem młodym, co zapewnia mu wyśmienity kontakt z rodzimą młodzieżą. W swojej kampanii nie boi się wykorzystywać elementów kultury młodzieżowej, nie zawsze zyskującej aprobatę większości społeczeństwa. Hip- hopowa piosenka o nim jest naprawdę dobra! W sposób niezwykle nowatorski i na czasie przekazuje nam ona treść o największych zaletach kandydata. Myślę że każdy znawca gatunku skłonny będzie pochwalić to swoiste braggadacio. Takiego bitu nie powstydziliby się najwięksi raperzy w tym kraju. Jednak na szczególną uwagę zasługują umiejętnie wkomponowane w melodie chórki. Przyszły mąż stanu nie osiada jednak na laurach i pokazuje, że nie są mu obce również inne elementy kultury młodzieżowej. Myślałem że przez lata nie zobaczę polityka, któremu autentyczną radość sprawia zabawa sprayem. Gdy zaprezentowano jego starannie wysprejowane hasło wyborcze , kandydat ewidentnie nie mógł się powstrzymać i spontanicznie poprosił o dorysowanie czegoś na śnieżnobiałym murze. Po chwili starannej pracy nad kreską, naszym oczom ukazało się krwisto czerwone serduszko – symbol miłości. Ten rysunek chyba najlepiej pokazuje jak wielkie jest serce mojego kandydata. Co więcej, sprawność z jaką posługiwał się sprayem daje do zrozumienia że nie są to jego pierwsze kontakty z tym skomplikowanym urządzeniem. Zapewne przed rozpoczęciem kariery politycznej kandydat był jednym z bardziej znanych szczecińskich graficiarzy. Należy zauważyć iż farba w sprayu nie jest jedynym z, teoretycznie zarezerwowanych dla młodzieży, urządzeń którymi nasz dzielny polityk potrafi się posługiwać. Na najwyższe uznanie zasługuje to w jaki sposób nasz, lewicowy, choć pozując z Wojciechem Jaruzelskim zgrabnie odcinający się od lewicowych korzeni PRL-u, polityk porusza się po świecie internetowych nowinek. Niezwykle wzruszające były, przypadkowo nagrane przez grupę wścibskich dziennikarzy, życzenia które nasz kandydat złożył swej mamie podczas dnia matki. Niestety, ze względu na całkowite poświęcenie się kampanii wyborczej, nasz prezydent nie był stanie spotkać się z kochaną mamą osobiście. Do połączenia się z nią, użył więc komunikatora skype. Jak szczera, i jak naturalna była to rozmowa mogła zobaczyć cała Polska. Szkoda że pozostali kandydaci nie zdecydowali się na podobny gest.
Skype nie jest jedynym narzędziem sieci którym mój ulubiony polityk posługuje się bardziej niż dobrze. Jego profile na portalach społecznościowych i to że potrafi na nich w umiejętny sposób skrócić dystans z internautami, pokazuje iż jest on politykiem XXI wieku. Jest politykiem barwnym, potrafiącym dogadać się z małymi dziećmi (żółwik), uśmiechniętym. Jest także charyzmatycznym mówcą. Jednocześnie potrafi jednak pozostać sobą, chłopakiem z bloku, człowiekiem czułym na ludzkie problemy, idącym w przyszłość, a przy tym niezwykle naturalnym. Zmieniajmy Polskę razem z nim!
Jan Staszczyk


Komentarze
Pokaż komentarze (9)