35 obserwujących
270 notek
446k odsłon
  989   5

Humoreska funeralna. Pt. Dwie kobiety i jeden pogrzeb

Pan Mariusz ostatnio kupił sobie samochód. Mały, ale naszpikowany elektroniką. Jego syn trochę się podśmiewał, że jest za głupi na ten samochód, i w pewnym sensie miał racje, ponieważ pan Mariusz cały dzień spędził z instrukcją w ręku, zanim wyruszył w pierwszą podróż. Ta jego podróż wyglądała w ten sposób, że jeździł samochodem przez dwie godziny wokół swojej miejscowości a potem wracał do domu. Ta podróż mogła wydawać się bezsensowna, ale wcale taką nie była, ponieważ w samochodzie był przycisk „ eco”. Pan Mariusz wciskał go i w ten sposób oszczędzał benzynę. Co miało kolosalne znaczenie, ponieważ ostatnio ceny energii, w tym ceny gazu i benzyny wystrzeliły w górę.

Oczywiście można by wcale tym samochodem nie jeździć, zaoszczędzając jeszcze więcej, ale pan Mariusz lubił ten swój samochodzik – tablet, tak go właśnie nazywał, lubił te swoje podróże donikąd. Czuł wtedy, że on i ten jego samochód stanowią jakąś jedność. Tym bardziej, że w samochodzie był system „ rozpoznawania zmęczonej twarzy” i dzięki temu pan Mariusz musiał w samochodzie lekko się uśmiechać, wykazywać oznaki zadowolenia, ponieważ w przeciwnym wypadku samochód zatrzymałby się gwałtownie i zaprosił go na „ Break Caffé ”

Zresztą często tak było. W trakcie jazdy z twarzy pana Mariusza znikał uśmiech, a nawet pojawiały się oznaki zmęczenia, wtedy samochód stawał i Pan Mariusz – chcąc nie chcąc - szedł na kawę. Kupował sobie także rogalika, siadał w kącie kawiarni i rozmyślał o świecie. Może w tych nowych czasach, które się zbliżają, nie tylko w samochodzie będzie przycisk „ eco” ale także w człowieku. Wtedy jakaś bardzo ważna komisja , gdy tylko stwierdzi, że taki człowiek jest mało wydajny, lub też emituje zbyt wiele gazów cieplarnianych, wciśnie mu taki przycisk i już. I wtedy taki człowiek żyć będzie wyłącznie w trybie” eco” Jeść będzie mniej a oddychać rzadziej, a gdy to nie wystarczy, to w człowieku można zainstalować dodatkowy przycisk „ standby” Wciska się go i człowiek natychmiast wchodzi w stan oczekiwania. Znieruchomienia. Trochę żyje, a trochę nie żyje. Coś jak leniwiec, te zwierzę, które żyje na wyspie Borneo. Takiego leniwca widział pan Mariusz ostatnio w telewizji i bardzo zainteresowało go to zwierzę, zwisające nieruchomo z drzewa. Może nawet napisze list w tej sprawie do Brukseli. Zainteresuje jakiegoś komisarza. Ponieważ zbyt wielu ludzi żyje na świecie. Czy w Europie. Niech 1 mld żyje i pracuje w trybie „ normal” a reszta niech wisi na drzewach. Na Borneo, albo gdzieś tu w Polsce.

Gdy tak w trakcie swojego „ Break caffé” rozmyślał nad światem podeszła do niego kobieta. Elegancka, szykowna, buty na szpileczkach, kostiumik, plus czarna służbowa teczka. Spytała czy może się przysiąść, a kiedy się przysiadła popatrzyła na pana Mariusz uważnie. Ta chwila, owego zakłopotania, nie trwała na szczęście zbyt długo, ponieważ elegancka kobieta pierwsza wyszeptała słowa – Instalacja fotowoltaiczna. Jednakże pan Mariusz podziękował za ofertę, a także opowiedział coś o sobie, co ma, a czego nie ma. A taką instalacje już ma, i to na 1/ 2 dachu. Samochód- tablet, też mam. Poza tym, szczerze przyznał się do tego, że nie lubi rozmawiać z kobietami o instalacji fotowoltaicznej. Wtedy ona uśmiechnęła się tak, jakby chciała powiedzieć, że także i ją nudzi cała ta foto wolta coś tam, coś tam ( tak to uroczo śmiejąc się nazwała)... i dlatego ma dla niego coś ekstra, i ze swojej urzędowej teczki wyjęła kolorową broszurę i ankietę do wypełnienia. Po czym oświadczyła, że jest także przedstawicielką niemiecko – szwajcarskiej firmy z branży funeralnej.

- Ciekawe. Myślałem ostatnio o tym... – Przyznał się pan Mariusz, a kobieta spojrzała na niego łakomym wzrokiem - Chciałem także pani powiedzieć, że ostatnio, gdy tak jeżdżę swoim samochodzikiem, to rozmyślam o wzroście cen energii. I jeżeli wszystko drożeje, to także zdrożeje cena usług krematoryjnych. I żadna foto – coś tam, coś tam, zainstalowana na moim dachu mi nie pomoże. Nawet gdybym pokrył dach w 100 proc.

W tym momencie podeszła kelnerka i postawiła zamówioną przez kobietę kawę, jednakże nie można powiedzieć, że ta chwila przerwy była zmarnowana. Kobieta z wielką uwagą obserwowała pana Mariusza, a nawet na jej twarzy zakwitł ciepły uśmiech a jej oczy zaiskrzyły jakimś tajemniczym blaskiem. Pan Mariusz pomyślał sobie, że gdyby w tym momencie jechali samochodem, to w żadnym wypadku, jego samochód nie rozpoznałby ich zmęczonych twarzy, tak, że mogliby jechać i jechać...

Tą chwilę zadumy przerwała kobieta w eleganckim kostiumie. Chwyciła pana Mariusza za rękę i wyszeptała – Doskonale to rozumiem. Dlatego tu jestem. Bardzo chciałabym panu pomóc. Ulżyć. Czy pan wie, że procesie kremacji zużywa się paliwa kopalne, a to wzmaga emisję dwutlenku węgla?

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura