Tak z ręką na sercu, ja prosty człowiek. Kierownik karuzeli. I nigdy w życiu żadnej baronessy nie widziałem. A tym bardziej Catherine Margaret Ashton.A kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się, że owa pani baronessa została naszym Wysokim Przedstawicielem, to od razu poczułem ulgę. A zarazem zaciekawienie. Ciekawie jak wygląda ? Jak chodzi ubrana? Jakim pojazdem jeździ? Może nawet karocą z dyni ? Ale jakie było moje zdziwienie, gdy w końcu zobaczyłem tą nobliwą damę. Uroda raczej przeciętna. A nawet pospolita, ale może takie są baronsessy na dworze brukselskim … Bo w naszych stronach, niewiasty nawet te proste, z gminu pochodzące, bardziej są powabne i filuterne.
Ale ja nie o urodzie niewieściej, a o mężnej sile sprawczej. Politycznej. Bo oto na Dzikich Polach kozacy tumult czynią. Opony palą. Majdan okupują. Wolności się dopominają … A tym czasem panowie brukselscy pod wodza baronessy w jakiś letarg popadli. Raczej homary i wina degustują. W zębach dłubią. Diety przejadają, niż posłów na Dzikie Pola ślą. Zresztą Lachy także w letarg popadły. Udają, że ich nie ma, że oni, to już nie oni. Byli, ale już wyginęli. Co prawda, ich najwyższy przedstawiciel , nie jaki chrabia Komorowski, do imć pana Fedorowycza Janukowycza ostatniej nocy dzwoni, nie dzwoni. Dzwoniącego udaje. Ale nikt w Kijowie tego pół telefonu nie odbiera. Tylko chrabia w telefonie muzyczkę słucha, i tak przez całą noc , aż do porannego tefałenu, gdzie trefniś Kuzniarów ogłasza, że nawet sama Caryca Merkelowa głuchą słuchawkę w nocy pocałowała. I tyle w temacie kontaktów europejskich, panów krymskich, i panów, i pań brukselskich.
A tym czasem kozacy dopominają się, nie tyle armat i prochu, ale po prostu - najzwyklejszych opon. Mogą być zimowki, mogą być letnie przechodzone, aby tylko te opony podpalić i dymem Majdan zasłonić. Ba, cały Kijów, a może i Ukrainę Zachodnią, aż po granice Rzeczplitej III –ej. Ale Lachy niczym myszy cicho pod miotłą siedzą. Kota się boją. Opon nie dostarczają, Ani prochu, koca, lekarstw, ani nic … Ino na demonstracje pod przedstawicielstwo Ukrainy z trudem setkę śmiałków wysyłają, i tam niby protestują. Coś tam wykrzykują….
I to wszystko, co śmiałe Lachy zrobiły. Wiec, proszę, błagam na kolanach, mości panów salonowców, co całą dobę piszą i cała dobę czytają, może między wami znajdzie się jakiś pułkownik. Najchętniej pułkownik Wołodyjowski, który to na kamaza opony załaduje, i z tymi oponami na Majdan zajedzie. Braci kozaków wspomoże. Bo pani baronssa C. M. A. to leniwa dama. Bardziej skora do obgryzania homara i polędwiczek, niż do wojowania. A Caryca Merkelowa to kulawa baba, dobra na bankowy podbój południowych wysp, niż na wojnę dziką i podjazdową. A nasz Chrabia Komorowski wciąż przy telefonie. Chociaż ludziska powiadają , że muzyczka już w telefonie nie leci, lecz sam pan Wiktor Fedorowicz naszemu chrabiemu arię śpiewa. A inny Kaszubski pan, imć Donaldus , o cygarach tylko rozmyśla, brukselką karierę planuje, i nie w głowie mu kijowska wyprawa.
A wiec, czy jest wśród was panowie, pułkownik Wołodyjowski, czy też go nie ma? Czy jest wśród was Basieńka do szermierki skłonna ? Jeszcze jedno. Własnie doszły do mnie słuchy, że panie baronessy, n i inne brukselskie damy zastanawiają się nad zablokowaniem kont panów krymskich. Dobre, śmiechu warte, raczej glinianą świnkę w drzazgę im rozbiją…
Drobne zabiorą, a te gazowe waciki zostawią.



Komentarze
Pokaż komentarze