Uniłowski Uniłowski
37
BLOG

Wszystkie rachuby rzecznika Grasia

Uniłowski Uniłowski Polityka Obserwuj notkę 13

Wokół zabytkowego domu kłębił się tłumek reporterów. Niewielka miejscowość pod Krakowem dawno już nie przeżywała takiego oblężenia. Wozy transmisyjne z olbrzymimi talerzami satelitarnymi zaparkowano naprędce wzdłuż ulicy J., tak jednak by nie zasłaniały okazałej willi.
- Wchodzimy za trzy minuty – rozgorączkowany reporter TV Nowa News krzyczał do słuchawki.
W tym samym momencie w warszawskim studiu ruch osiągnął apogeum. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, co nastąpi za chwile. Zarzuty wobec rzecznika rządu były na prawdę poważne. W grę wchodziło natychmiastowe podanie się całej ekipy do dymisji oraz przedterminowe wybory. Półtorej minuty – rozbrzmiała krotka komenda z reżyserki.
R, który był tego dnia wydawcą najbardziej lubił właśnie ten moment. Wszystko dopięte na ostatni guzik, a po drugiej stronie miliony czekające na główne wydanie Wiadomości Nowej.
- Ciekawe tylko, dlaczego nie przykrył tego lepiej, w służbach siedzi przecież po uszy. Dowiemy się, wszystkiego się dowiemy.
Choć zjadł na telewizji zęby, ostatnie miesiące dały mu się mocno we znaki.
Za stary jestem na robienie tych przepychanek miedzy rządem i opozycja – myślał. Pora na innych, młodszych. 30 sekund!
Teraz znów nie był pewien. Niech to szlag, taki temat. W przyszłym tygodniu umówił się już na rozmowę z dyrektorem P…skim. I trzeba będzie przełożyć ten rejs z Jurkami. Dziesięć. Skierował wzrok na podgląd z wozu. M. jest dziś w dobrej formie, skoncentrowany. Trzy, dwa, jeden. Jedziemy!


                                                           * * *

Minął już ponad tydzień od ujawnienia skandalicznej sprawy Grasia. Polskie media ograniczają się do publikowania lakonicznych notek na temat, który gdzie indziej wywołałby polityczne trzęsienie ziemi. Dotychczas dowiedzieliśmy się jedynie, ze główny bohater, robi to, co robią absolutnie wszyscy politycy w Polsce, którzy kiedykolwiek znaleźli się w podobnej sytuacji – zaprzecza. Paweł Graś nie ma żadnych powodów do obaw. Liczy, zapewne słusznie, ze sprawa rozejdzie się po kościach. Tak jakby w naszym kraju urlop wzięli wszyscy dziennikarze śledczy a wydawcy telewizyjni za punkt honoru obrali maksymę: sezon ogórkowy albo śmierć!

 

Uniłowski
O mnie Uniłowski

Spectator

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka