Uniłowski Uniłowski
48
BLOG

O roztropności (lub jej braku) w Polsce

Uniłowski Uniłowski Polityka Obserwuj notkę 0

Ludzie, którym nieobojętny jest los Polski, wśród nich prominentni blogerzy, przepowiadają na marginesie rozmaitych rozważań, że lada dzień przebierze się miarka. Ze dni III RP są policzone. Że Platforma, a wraz z nią Rysiek, Mirek i Zbychu pójdą na dno niczym kadawer z kamieniem uwiązanym do szyi. Wieczny odpoczynek na dnie rzeki zafundują pechowemu nieboszczykowi „roztropni Polacy”, których „należy się bać”. 

Założenie, że „Polacy w końcu się obudzą” i że nie dadzą sobą manipulować bez końca, milcząco wpisane w niemal wszystkie, skądinąd interesujące diagnozy poważnych chorób toczących kraj wymyślony przy okrągłym stole i gdzie indziej (por. Magdalenka), otóż założenie to raz po raz okazuje się chybione. Tak bardzo, że przygnębiających dowodów braku zdrowego rozsądku Polaków jest MOC.

Należy pamiętać, że jakakolwiek rzeczywista naprawa Polski, polegająca miedzy innymi na mozolnym usuwaniu peerelowskich złogów, nie może się obejść bez ludzi, którzy:

- w roku 1993, a więc cztery lata „po obaleniu komuny”, wynieśli do władzy komunistów w towarzystwie „działaczy chłopskich” z komunistycznego ZSL-u, by dwa lata później, na fali zadowolenia z rządów cudem do życia powróconej Matki-Partii, oddać całą władzę w ręce tychże komunistów (por. „prezydent wszystkich Polaków”).

- kochają Kwaśniewskiego miłością szczerą, choć pewnie nieodwzajemnioną, i gdyby mogli mu „powierzyć urząd prezydenta” po raz trzeci, z pewnością by to uczynili. 

- haniebne zachowanie Kwaśniewskiego na grobach polskich oficerów w Charkowie, rzecz bez precedensu w cywilizowanym świecie, uznali za rzecz błahą i nagrodzili „Olka” drugą kadencją (Ole, Olek wygraj, Ole, Olek dzisiaj!)

Dowodów braku zdrowego rozsądku Polaków po 1989 jest znacznie więcej i nie będzie chyba zbytnią przesadą powiedzieć, że jeśliby kto miał czas i ochotę zgłębić temat, ten książkę albo i dwie napisać może.

Nie jest oczywiście tak, że rozsądek przejawiający się w wyborach dokonywanych przez zbiorowość jest jakąś niezależną od zewnętrznego świata ekspresją jednostek zbiorowość tę tworzących.

Nad tym, że brak rozsądku jest od początku transformacji ochoczo wspomagany przez rozmaite autorytety i „ludzi mediów”, nie wspominając o sympatycznych profesjonalistach z różnych firm consultingowych (por. gen. Czempiński), biadano już tyle razy i tak skutecznie, że trudno tu coś dodać. Media zdążyły przez dwadzieścia lat wylansować cały legion postaci pozbawionych jakichkolwiek kwalifikacji do sprawowania władzy, ze szczególnym uwzględnieniem współpracowników komunistycznej bezpieki (por. np. TW „Must”, TW „Carex”).

W tym jednak tkwi sedno. Łatwość, z jaką prasa, radio i różne telewizje w III RP potrafią z dnia na dzień wylansować zwyczajną kanalię (por. Palikot) lub brać w obronę zapoznanych łotrów (por. Jaruzelski, Kiszczak) zyskując aprobatę Polaków jest raczej dowodem skrajnej naiwności, łagodnie rzecz ujmując. Czy dwadzieścia lat życia w (III RP) niczego nas nie nauczyło?

Inna rzecz, że przesadne oczekiwania wobec ludzi żyjących dzisiaj w Polsce biorą się z lekceważenia bardzo dla nas niełaskawej przeszłości, tego, kim jesteśmy. Złudzeń nie miał Stefan Kisielewski, pisząc pod koniec lat sześćdziesiątych:

to już całkiem odmienne, „awansowane” społeczeństwo. Wiejski chłopak, który od ciężkiej pracy, od pasania krów i wożenia gnoju poszedł do miasta, gdzie po ośmiu godzinach pracy w fabryce jest wolny, spaceruje z dziewczynami i ogląda telewizje, taki chłopak jest wdzięczny za awans, chciałby awansować dalej i ani mu w głowie niszczyć czy krytykować system, który go wyniósł do góry. Tak, c h ł o p i  m i e j s c y  n a d a j ą t o n d z i s i e j s z e j P o l s c e, to jedyna, ale za to liczna warstwa quasi-zadowolona, nie mają oni żadnych porównań, nie widzą alternatywy, wszystko, co jest, uważają za normalne.

Nie wiem czy są powody by bać się potomków „miejskich chłopów”. Miejmy mimo wszystko nadzieję, że, kimkolwiek by nie byli, „Polacy w końcu się obudzą”. Mimo przeciwieństw, mimo złych doświadczeń, najwyższy na to czas.

 

 

Uniłowski
O mnie Uniłowski

Spectator

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka