Zaczynałem przygodę z CPN na początku lat siedemdziesiątych,benzyna niebieska 5 zł a żółta 7 zł,potem 7 zł i 9 zł a koniec dekady to już 19 zł.
I co ?
Dałem radę,kupiłem motorower ,spalanie 2 litry na 100 Jawa 50 mustang ,mam ją do dziś,znowu odnowiłem i krótkie wyjazdy opędzam bezkosztowo,tylko małżonka przysiąść się nie chce.
Za Jaruzelskiego to już poszło po całości,dokupiłem motocykl o poj.350 cm i gromadziłem paliwo kartkowe na letnie wyjazdy samochodowe.
Oczywiście kupiłem też beczkę 200 l i 10 kanistrów po 20 l.jeden 10 l. i jeden 5 l.
Samochód i dawał 27 l.motocykl 15 l a motorower 9 l.Razem 51 l.
Ceny względne ,kartkowe.
Pod koniec dekady Jaruzela litr po uwolnieniu to już 300 zł.
Przed wymianą waluty po Balcerowiczu litr kosztował już pona d 20 tys.,po wymianie 2 zł i 40 gr.Pensje 600 -800 zł.
A dziś?
Wraca stare,zatem paliwożerne auto zamieniłem rok temu na małolitrażowe/6l/100/,syn poszedł dalej,kupił Citroena c-1 a ten mu pali niewiele pona 4 l.Grzmota z silnikiem 2,4 ma zagazowanego ale koszty się już nie równoważą,bo grzmot pali 12 l LPG.
Zatem zawsze mamy wybór,ale jakbym miał kupić elektrycznego trójkołowca wzorem StefanaB.to bym wolał z domu nie wychodzić,żeby nie narazić się na śmieszność!
To już elektryka na czterech kołach?
Bo wczoraj jak jechałem 120/h to mnie wyprzedził elektryczny BYD,jak tak dalej pójdzie to może jakiś BYD co poprawi mi byt?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)