49 obserwujących
196 notek
632k odsłony
1120 odsłon

Nienawiść w polityce

Wykop Skomentuj24

V. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmował wrogów swego narodu.
(piąte „przykazanie” ukraińskiego nacjonalisty)

Nie sądzę, by istniała jakakolwiek ideologia, która bardziej niż ukraiński nacjonalizm integralny podkreślała rolę nienawiści wobec przeciwników w walce o cele polityczne. Dokumenty ukraińskich organizacji nacjonalistycznych są przesycone wezwaniami do nienawiści wobec „wrogów”. Z przeciwnikiem nie wystarczało się zmagać, należało go nienawidzić.

Jeśli komuś wydaje się, że owa nienawiść była wynikiem polityki II RP, znajduje się w poważnym błędzie. Już na początku XX wieku Mykoła Michnowśki, jeden z prominentnych przedstawicieli ukraińskiego nacjonalizmu wzywał: „Szanuj działaczy rodzinnego kraju, nienawidź jego wrogów, znieważaj przechrztów – odstępców, a będzie dobrze całemu twojemu narodowi i tobie.” Słowa te w czyn wprowadził Mirosław Siczyński dokonując w 1908r. zamachu na namiestnika Galicji hr. Andrzeja Potockiego, bynajmniej nie wrogiego Ukraińcom. Zamiast potępienia, zamachowca spotkała aprobata i poklask od rodaków. Jedna z ukraińskich gazet wyraziła nawet radość z „zaszlachtowania Potockiego”.

Wszelkie hamulce moralne puściły ukraińskim nacjonalistom po przegranych walkach o powstanie państwa ukraińskiego po I wojnie światowej. Dmytro Doncow, główny ideolog tego ruchu, „mag”, który „wyzwolił w ukraińskim człowieku zwierzę”, stworzył nową, darwinistyczną „moralność”, której założenia szokują człowieka wychowanego w tradycyjnej hierarchii wartości. Oto próbka jego zaraźliwej twórczości:

„Bez przemocy i bez żelaznej bezwzględności niczego nie stworzono w historii”

„Przemoc, żelazna bezwzględność i wojna – oto były metody, przy pomocy których szły drogą postępu narody wybrane”

„Przemoc jest jedynym środkiem, jakim rozporządzają się… narody zbydlęciałe przez humanitaryzm, żeby odnaleźć swoją dawną zawziętość”

„żadne zasady nie mogą zapobiec temu, że słabszy ulega przemocy silniejszego. (...) Dlatego tylko filistrzy mogą absolutnie odrzucać i moralnie potępiać wojny, zabójstwa, przemoc – filistrzy i ludzie z obumarłym instynktem życia…”

Moralność Doncowa była wezwaniem do nienawiści, co on sam przyznawał: „z punktu widzenia tej moralności należy odczuwać nienawiść do wroga nawet wtedy, gdy on nam niczego złego nie zrobił”. Nic zatem dziwnego, że „ukąszona” tą szowinistyczną moralnością niewielka część narodu ukraińskiego wzięła na sztandary nienawiść, skierowaną często wobec tych, którzy „niczego złego nie zrobili.” Ukazują to przeróżne dokumenty ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojniu:

„I choćbyśmy w naszej polityce posługiwali się (...) argumentami z królestwa >>sprawiedliwości<< i >>humanizmu<<, to sami przed sobą nigdy nie śmiemy uwierzyć, że taka >>sprawiedliwość<< i >>humanizm<< naprawdę istnieje i że są możliwe w stosunkach międzynarodowych.” (...) „A więc stajemy. Spróbujmy kto silniejszy! Ani dla siebie nie oczekujemy miłosierdzia, ani nie okażemy go nikomu w walce!” (dokument UWO z 1921)

W 1928 roku nacjonalistyczne pismo „Surma” zwróciła się do Ukraińców rekrutowanych do Wojska Polskiego: „Nie wolno wam dezerterować z armii polskiej, wprost przeciwnie: wszystkiemu przyglądajcie się tam dobrze i przysłuchujcie się co Polak robi albo zamyśla robić. Pielęgnujcie w swym sercu nienawiść do Polski.”

„Tylko propagandą wśród własnej społeczności można wywołać fanatyzm i nienawiść do wroga” (broszura UWO z 1929r.)

Według „Surmy” jednym z celów akcji sabotażowej z 1930 r. było „pogłębić nienawiść do Polski”.

„Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego ani dla małego, a poeta zaśpiewa: >>I zarżnął ojciec syna<<.” (pismo „Rozbudowa nacji”, 1932)

„Te rewolucyjne akty uderzają […] we wszelkie ugodowe mrzonki, wytwarzają w duszach mas wrogość i nienawiść do okupanta, i kopią nieprzebytą przepaść między nami i nimi” (pismo „Junak” z 1933r.). Jak można zauważyć, według „Junaka” to nie sam „okupant” wzbudzał nienawiść (czyżby nie był aż tak zły?), lecz terrorystyczne akcje OUN poprzez wywołanie uprawnionej reakcji władz.

Na nic zdawały się apele nielicznych rozsądnych Ukraińców, takich jak stanisławowski metropolita Chomyszyn: „Historia splotła oba narody ze sobą nie na to, aby wzajemnie się zabijały, nienawidziły, niszczyły, lecz aby wzajemne stosunki ułożyły się ze sobą sprawiedliwie i spełniały tę wielką misję, jaka na Wschodzie czeka oba narody”. Zamiast zrozumienia, Chomyszyna spotykała krytyka i ostracyzm.

Odczłowieczenie ofiary

By nienawiść mogła w pełni znaleźć swoje ujście, należało w oczach przyszłych oprawców poniżyć ich potencjalne ofiary. W propagandzie nacjonalistycznej bardzo rzadko pojawiało się słowo „Polak”. Znacznie częściej używano pogardliwego „Lach”, „Lasznia”. Wobec wszystkich Polaków, nawet tych osiadłych na Kresach od wieków, stosowano określenia „zajda” (przybłęda), „Polak-obszarnik”, „zajmaneć” (okupant), „koloniści”, „cudzoziemcy”, „wrogi element”, „obcy”, „zbędne wieloetniczne elementy”, „polski motłoch”. Mieszane małżeństwa polsko-ukraińskie nazywano „kryżakami” a dzieci z tych małżeństw - „pokurczami”.

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura