49 obserwujących
196 notek
637k odsłon
2072 odsłony

OUN i UPA muszą zostać potępione

Wykop Skomentuj25

 

 

Gdybyśmy ustalili fakty i doszli do wniosku [...], że sprawcami tych zbrodni są władze radzieckie, czy rzeczywiście jest to potrzebne dla nas, dla naszych stosunków?(Władysław Gomułka o Katyniu)

 

Zabieram głos w toczącej się dyskusji czy i jaką uchwałę z okazji 70 rocznicy ludobójstwa OUN-UPA powinien uchwalić Sejm.

Najpierw odniosę się do tych głosów, które mówią, że Sejm w ogóle nie powinien odnosić się do tej sprawy. Poglądy takie reprezentuje ostatnio szczególnie aktywnie Przemysław Żurawski vel Grajewski z GPC (artykuły „Rabacja wołyńsko-galicyjska” oraz „Trzeba mówić o Wołyniu”). Według tego publicysty Polska nie ma żadnego interesu politycznego w podejmowaniu rocznicowej uchwały:

W wymiarze zagranicznym ostra uchwała doprowadzi do komplikacji w stosunkach z Ukrainą. Będzie poparciem dla Partii Regionów Wiktora Janukowycza, reprezentującej sowiecką wizję historii II wojny światowej. Zapewne wywoła „kontruchwałę” Rady Najwyższej Ukrainy…

Nietrudno zauważyć, że Żurawski vel Grajewski sam sobie zaprzecza. Jeśli uchwała Sejmu będzie poparciem dla rządzącej Ukrainą Partii Regionów, to stosunki z oficjalnym Kijowem powinny się polepszyć a nie pogorszyć, czyż nie? Jest zupełnie niezrozumiałym, dlaczego Partia Regionów miałaby przyjmować „kontruchwałę” sprzeczną z własnymi poglądami. Żurawski vel Grajewski zapewne obawia się o stosunki z silnymi na zachodzie Ukrainy neobanderowcami, ale oni nie są na tyle mocni, by wpływać na oficjalną politykę Kijowa. Przypomnę, że uchwałę przyjętą przez Sejm 4 lata temu, nazywającą rzeź wołyńsko-małopolską „czystką etniczną o znamionach ludobójstwa” , również blokowano z użyciem argumentu, że popsuje stosunki z Ukrainą (co było bardziej prawdopodobne, bo wówczas rządzili „pomarańczowi”). Po przyjęciu uchwały (pod naciskiem Kresowian po rozdzierających scenach w Lublinie) jej oddźwięk na Ukrainie okazał się znikomy. Zwyczajnie osobom pokroju Żurawskiego vel Grajewskiego wydaje się, że skoro dla Polski Ukraina jest oczkiem w głowie, to musi też tak być odwrotnie. Niestety nie – Polska dla Ukraińców jest po prostu jednym z wielu sąsiadów i wcale nie najważniejszym. Naprawdę, nie ma co przywiązywać nadmiernej wagi do komunikatów podrzędnych urzędników ukraińskiego MSZ, panie Żurawski vel Grajewski! (w tym zakresie polecam artykuł jak zawsze dobrze zorientowanego „Kuriera Galicyjskiego”).

Poglądy Żurawskiego vel Grajewskiego należy ocenić jako skrajny cynizm i odrzucenie moralności w polityce. Według niego Sejm powinien przyjmować tylko takie uchwały, które są opłacalne politycznie.  Idąc tym tropem i puszczając wodze fantazji można wyobrazić sobie Sejm np. popierający eutanazję, „małżeństwa” gejowskie  albo przerabianie ludzi na mydło, o ile będzie to „korzystne politycznie”. Aż dziw, że Żurawski vel Grajewski jeszcze nie obsztorcował w GPC własnego naczelnego oraz Jarosława Kaczyńskiego za uporczywe wracanie do sprawy Smoleńska.

Żurawski vel Grajewski krytykuje ks. Isakowicza-Zaleskiego za nazywanie Wołynia Katyniem III RP. Uważa, że jest to porównanie krzywdzące, bo w PRL nie można było o Katyniu dyskutować a o Wołyniu w III RP można. Jak pokazuje motto mojego artykułu, jednak można było o Katyniu w PRL mówić, tylko że w sposób jedynie słuszny, mianowicie „korzystny politycznie”. Jeśli ktoś chciał mówić prawdę, musiał to czynić w gronie prywatnym albo w drugim obiegu, czyli praktycznie tak jak teraz proponuje Kresowianom Żurawski vel Grajewski. Pan Żurawski vel Grajewski chyba nie zdaje sobie sprawy, że pojawianie się tematu Wołynia (i to tylko od czasu do czasu) w polskiej debacie publicznej zostało wywalczone tylko i wyłącznie przez Kresowian – rodziny ofiar -  wbrew polskim elitom, historykom,  intelektualistom, ekspertom, politykom, dyplomatom, wreszcie dziennikarzom… Pan Żurawski vel Grajewski nie słyszał, albo udaje, że nie słyszał o pomnikach, wystawach czy prelekcjach o zbrodniach UPA, sabotowanych i atakowanych przez takich jak on polskich sympatyków ukraińskiego nacjonalizmu… Przykłady takich działań można znaleźć nawet w ostatnim czasie. Trafnie opisał to akowiec Andrzej Żupański (znany jako organizator seminariów Polska-Ukraina) w swojej ulotce pt. „Dziwne państwo” (trafiła do moich rąk w ubiegłym roku; sam fakt rozprowadzania takiej ulotki prywatnymi kanałami przywołuje skojarzenia „katyńskie” z okresu PRL):

…świadomość o (…) tragicznym losie Polaków [ofiar OUN-UPA], dotycząca południowo-wschodnich kresów II Rzeczypospolitej jest w zupełnie złej sytuacji. Państwo polskie do dnia dzisiejszego nie wykorzystuje żadnego uniwersytetu ani PAN w tej sprawie. Niezbędne badania przeprowadziły w tej sprawie wyłącznie organizacje pozarządowe i indywidualni wolontariusze (za jednym wyjątkiem) (…) Nie ma chyba takiego drugiego państwa cywilizowanego na świecie, które by przez ponad 50 lat nie potrafiło uzgodnić wśród swoich władz i ustalić wspólnego stanowiska w sprawie ponad 100 tysięcy okrutnie zamordowanych swoich rodaków. Ten zupełnie dziwaczny stan jest akceptowany i nie oprotestowywany. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w miarę upływu czasu obojętność w tej sprawie wśród władz i ludności polskiej ulegnie zmianie (…). Wówczas przed politykami stanie konieczność politycznego rozliczenia zbrodni ukraińskich nacjonalistów z państwem ukraińskim i Ukraińcami, z którymi cały czas dążymy do zbliżenia. (…) Należy mieć nadzieję, że rozwijająca się działalność wielu organizacji kresowych , młodszych od nas, doprowadzi do zmiany stanowiska naszych władz, czego nam się zrobić nie udało.

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura