49 obserwujących
196 notek
639k odsłon
1529 odsłon

Dwie prawdy

Wykop Skomentuj2

Czy ucząc się podczas lekcji historii dat wojen, bitew, rewolucji i przewrotów, nie miałeś drogi Czytelniku odczucia, że zajmujesz się historią rządzących, elit organizujących ten świat ponad głowami „zwykłych ludzi”? Czy nie zastanawiałeś się, na ile wydarzenia, o których wiedzę serwują ci historycy, dotyczyły ówczesnych śmiertelników? Czy świat, o którym się dowiadujesz, był rzeczywiście ich światem? A może, przykładowo, kampanie napoleońskie, tak pięknie prezentujące się na filmach, wzbudzające podziw historyków, dla współczesnych zjadaczy chleba były tylko męczącą gonitwą różnych armii wszerz i wzdłuż Europy?

Zawodowi historycy lubują się w szperaniu w dokumentach. Oczywiście dokumentach tworzonych przez warstwę przywódczą. Na podstawie jednego zdania, ornamentu, wizerunku na monecie potrafią konstruować tezy odnośnie całych narodów i państw. W niskim poważaniu mają natomiast relacje świadków, szczególnie powstałe po długim czasie od opisywanych wydarzeń. „Zamiast opisu faktów możemy się spotkać z ich oceną wyniesioną z lektur.” (dr G. Motyka).

Obraz relacji polsko-ukraińskich w II RP jest przedstawiany przez część historyków i powtarzających za nimi dziennikarzy w ciemnych barwach. Można odnieść wrażenie, że Polacy zaprowadzili na Ukrainie zbrodniczy reżim. Nic dziwnego, że słyszy się później od znajomych: Polacy byli okupantami i gnębili Ukraińców. Tymczasem lektura relacji świadków daje inny obraz. Tak diametralnie inny, że ciężko to wytłumaczyć psychologią czy naturalnym subiektywizmem spojrzenia jednej strony. Czy przypadkiem nie jest tak, że otrzymujemy od historyków tylko część prawdy? Prawdę o świecie premierów, prezydentów, wodzów, generałów, prowidników, słowem przywódców a nie „zwykłych ludzi”. Historię konfliktu a nie historię zgody.

Pozostawiam cię Czytelniku sam na sam z tymi dwiema prawdami:

PRAWDA NR 1:
Jarosław Hrycak, ukraiński historyk: "Podejrzewam, że na Wołyniu konflikt narodowościowy (...) nałożył się na wojnę domową z elementami krwawego buntu społecznego."
Mykoła Kuczerepa, ukraiński historyk: "Dyktaturze sanacji przy użyciu metod eksterministycznych udało się na pewien czas zaprowadzić w Galicji i na innych ziemiach zachodnioukraińskich >>porządek<<."
Andrzej Leon Sowa, polski historyk: "przeciętnemu chłopu na odciętej od świata wsi kresowej Polska kojarzyła się z policjantem i urzędnikiem skarbowym."
Ryszard Torzecki, polski historyk: "Nie sposób patrzeć na na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w. (...) narastał aż do punktu kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po niej. (...)
(...) przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci Piłsudskiego (...)
(...) pojawił się i utrwalił wówczas [przed II wojną światową] mit spokojnego Wołynia, który trwał mimo wszystkich zatargów (...) Ze zgrozą obserwuję odrodzenie się tego mitu we współczesnych publikacjach.(...)"

PRAWDA NR 2:
Władyław Filar, polski historyk, świadek: "Mój ojciec był nauczycielem. Pisał ukraińskim sąsiadom podania do władz, do urzędów. Za darmo, nie brał ani grosza. Z tego był znany w całej okolicy.(...)
Ojciec, z racji zawodu, ale też społecznikowskiej pasji, organizował życie kulturalne we wsi, robił amatorski teatr. Zawsze wystawiał trzy jednoaktówki: po polsku, po ukraińsku, po czesku. Był bardzo tolerancyjny. Ludzie to czuli. (...)
Miałem ukraińskich kolegów, chodziłem z nimi do szkoły, razem włóczyliśmy się po polach, bawiliśmy się, śpiewaliśmy. Tak samo było z Czechami. W mojej pamięci czas do II wojny światowej zapisał się bardzo dobrze. Nie umiem przypomnieć sobie żadnych napięć, żadnych scysji między Polakami a Ukraińcami ponad zwykłe sąsiedzkie swary (...)"
Paweł Smoleński (Gazeta Wyborcza): "Aż trudno uwierzyć, by przed wojną do Iwanicz nie dochodziły echa narastającego konfliktu między Polakami a Ukraińcami. (...) Nie słyszał Pan wtedy o przymusowym nawracaniu na katolicyzm, o niszczeniu cerkwi, o wyszukiwaniu Ukraińcom niby-szlacheckich korzeni jako pretekstu do polonizacji? Nie słyszał Pan o brutalnych antyukraińskich akcjach policji i Korpusu Ochrony Pogranicza? O terrorze stosowanym przez działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów?"
Władysław Filar: "W ogóle, absolutnie, choć z dzisiejszego punktu widzenia może wydawać się to bardzo dziwne. (...) Złe rzeczy działy się na wschodzie, opodal polsko-sowieckiej granicy. (...) U nas było naprawdę spokojnie."

"Stosunki między Polakami a Ukraińcami układały się dobrze, nie pamiętam, by były jakieś nieporozumienia, wręcz przeciwnie, były rodziny zaprzyjaźnione ze sobą, odwiedzali się nawzajem. Pamiętam, była orkiestra, która składała się z Polaków i Ukraińców, grali na zabawach i weselach, zarówno polskich jak i ukraińskich." (świadek Stanisława Mogielnicka, z d. Ziemiańska, Zagaje, Wołyń)

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura