268 to liczba posłów na sejm RP którzy w maju swoimi głosami zablokowali dyskusję na temat oceny działań rządu w sprawie śledztwa smoleńskiego.
Można ich wskazać z imienia i nazwiska. To oni nie dopuścili do próby przejęcia od Rosjan śledztwa. To oni pośrednio odpowiadają za to, że dziś – w dwa i pół miesiąca po tragicznej śmierci Prezydenta Polski – nie wiemy nic o przyczynach katastrofy.
268 osób dokonało tym samym zdrady głównej?
Możliwe zapewne jest również ustalenie personaliów i liczby prokuratorów wojskowych, którzy nie zażądali od Rosji zwrotu szczątków samolotu.
Możliwe i potrzebne jest postawienie pytania, czy premier rządu RP ma jeszcze obowiązek dbania o interes państwa i prawidłową pracę podległych sobie ministrów?
Czy wolno mu dostosowywać swoje działania do decyzji niższego szczeblem urzędnika Rosji (Morozow – z-ca gen. Anodiny) odnośnie posłużenia się międzynarodowym aktem prawnym niedostosowanym do rangi tej katastrofy, z pominięciem istniejącej umowy między Polską i Rosją z 1993 r.?
Czy nie było jego powinnością zawrzeć odrębną umowę z państwem rosyjskim na okoliczność sposobu badania tego wypadku?
Czy MY NARÓD jesteśmy zadowoleni z obietnic premiera, że będzie czuwał nad prawidłowością śledztwa i czy nie będziemy zwracać uwagi na niedotrzymywanie tych obietnic.
Czy premier i jego ministrowie dopuścili się zdrady głównej?
Czy może po prostu pojedziemy sobie po wyborach (albo i przed) na urlopy, wakacje i zajmiemy się wyłącznie powszednim zjadaniem chleba?


Komentarze
Pokaż komentarze (29)