a.zarzeczańska a.zarzeczańska
252
BLOG

Lewica powinna wybrać Kaczyńskiego

a.zarzeczańska a.zarzeczańska Polityka Obserwuj notkę 70
Od kilku dni mainstreamowe media wmawiają nam, ze elektorat Grzegorza Napieralskiego zagłosuje w II turze, przynajmniej w większości, na kandydata Platformy Obywatelskiej - Bronisława Komorowskiego. A ja nadal nie potrafię pojąć, co wspólnego ma lewica z PO, czy też PO z lewicą.
 
 
Problemem nie jest może sama lewica, lecz elektorat SLD, może to właśnie on niewiele różni się od elektoratu Platformy i nazywanie go w tej sytuacji lewicowym jest co najmniej nieporozumieniem. Nie wiem, jak bardzo wypaczonym lewicowcem trzeba być, aby zdecydować się na oddanie głosu na platformerskiego, nie oszukujmy się, liberała. Może nie liberała z krwi i kości, nie takiego liberała, jak Korwin i jego najwięksi fajni, ale jednak. I może to uogólnienie, jeśli jednak wszyscy wykrzykują teorie, jakoby Napieralski był skrajnym lewakiem, to i ja mam prawo nazywać Komorowskiego liberałem. 
 
Analizując poglądy wspomnianego elektoratu SLD kształtuje nam się obraz grupy ludzi, dla których najistotniejszymi sprawami, właściwie sprawami życia i śmierci, są polityka historyczna oraz kwestie tzw. "obyczajówki" czy też "światopoglądówki". Dla nich najważniejsza jest obrona postkomuny (właściwie to ignorancja historyczna w tej kwestii), dla nich (rzekomo) najważniejsze są kwestie in vitro, związków partnerskich czy antyklerykalizmu. Nie omieszkam w tej sytuacji wspomnieć o sztandarowej antyklerykałce Sojuszu Lewicy Demokratycznej (ta lewica w nazwie partii aż ciężko przechodzi przez gardło), Joannie Senyszyn, która tak wojuje z tymi krzyżami, a właściwie to przeciwko nim, podczas gdy ma na swoim koncie takie smaczki, jak głosowanie ZA ustanowieniem Dnia Papieskiego. To chyba nie wymaga komentarza.
 
Ale przecież w lewicy nie o to chodzi? Lewica broni ludzi pracy, broni uciskanych, a dziś najbardziej uciskanymi nie są geje, lesbijki, ateiści i bezpłodne pary pragnące dzieci, tylko zwyczajni Kowalscy, których zwalniają z pracy, którym liberalizuje się kodeks pracy, którzy nie mogą wysłać swoich dzieci do przedszkoli (bo tych przedszkoli nie ma) i którym regularnie podcina się skrzydła VATami, akcyzami etc przy jednoczesnym  dogadzaniu bogatszym w postaci zmniejszania progów podatkowych. Nie twierdzę oczywiście, że geje, lesbijki, ateiści i bezpłodne pary żyją w harmonii i raju, i że nie dotykają ich żadne problemy w związku z dyskryminacją. Powiedzmy sobie jednak szczerze i obiektywnie? Kogo bardziej życie kopie w tyłek, ateistę, który musi spoglądać na krzyż podczas zajęć w szkole i na sesji rady miasta, czy może 40letniego stoczniowca z trójką dzieci, którego właśnie wywalono z pracy? 
 
 
I to pytanie powinien zadać sobie każdy człowiek, który ośmiela nazwać siebie lewicowcem. Może to przykre i niesprawiedliwie, lewica powinna być przecież ideowa a nie pragmatyczna, ale w takiej sytuacji, w jakiej teraz jesteśmy, czyli w sytuacji tak naprawdę wyboru mniejszego zła, trzeba zdecydować się na priorytety i te priorytety poprzeć. Tak jak ktoś kiedyś wspominał tu na salonie, w I turze można głosować zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem, w drugiej niestety wybieramy to mniejsze zło.  Zadajmy sobie też drugie, bardzo proste pytanie nt. kwestii, którą poruszyła 1maud w TVP. Który z kandydatów drugiej tury wyborów charakteryzuje się większą wrażliwością socjalną, tak zupełnie intuicyjnie, "na pierwszy rzut oka"? Odpowiedź jest chyba oczywista.
 
 
Nieraz wspominałam, że fanką Kaczyńskiego nie jestem, jego początkowe wypowiedzi w kampanii wydawały mi się nieco rozmyte, choć plusem były te późniejsze, chociażby ostro krytykujące prywatyzację służby zdrowia. Oczywiście to wszystko powyżej nie oznacza, że lewicowcy pobiegną z radością do urn wyborczych stawiając krzyżyk przy nazwisku Kaczyńskiego. Choć owszem, postawią ten krzyżyk, postawią przy Kaczyńskim, ale z pewnością nie zrobią tego z radością. Raczej z nadzieją.  Zrobią to po to, żeby Polska jeszcze bardziej się nie liberalizowała. I bez względu na to, co wmawia nam pan Komorowski, zrobią to też po to, żeby zapobiec prywatyzacji szpitali. Lewicowcom może się nie podobać polityka zagraniczna Kaczyńskiego, może im się nie podobać jego konserwatyzm i patriotyzm, ale w tym momencie są sprawy ważne i ważniejsze.
 
 
I mam nadzieję, że 4 lipca lewicowcy, ci prawdziwi, ci wrażliwi społecznie, nie oddadzą swego głosu na Bronisława Komorowskiego.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Polityka