Adalia Satalecki Adalia Satalecki
175
BLOG

DOMY WARIATÓW

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Polityka Obserwuj notkę 1

 

Domy wariatów  dysponują w Polsce ponad osiemnastu tysiącami miejsc. Ich obłożenie bliskie jest stu procentom. To tak jak gdyby średniej wielkości miasteczko leczyło się z powodu choroby lub niedorozwoju.
 
Osoby chore psychicznie przebywające w placówkach podległych polskiemu premierowi kosztują państwo niemal dwa miliardy złotych rocznie.
 
W zamkniętych psychiatrykach, gdzie zdiagnozowano najcięższe przypadki,  jest ponad 2200 miejsc. Walniętych na maxa jest około 200 osób i ci wymagają szczególnego zabezpieczenia.
 
Poza tym, psychicznymi nikt się zbytnio nie przejmuje. Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie za lata 2009 – 2011 stwierdza, że nie przestrzega się praw pacjentów przyjmowanych do szpitali i placówek zdrowia psychicznego w Tuskolandzie. NIK z niepokojem mówi o stosowaniu w tych jednostkach przymusu. Odpowiedzialny za to minister zdrowia (do ubiegłego roku Ewa Kopacz) i Rzecznik Praw Pacjenta wykazują bierność. Z chorymi psychicznie postępuje się więc w sposób dowolny, nie dokumentując w żaden sposób stosowanych procedur. Odstępstwa od rzetelnie prowadzonej dokumentacji w momencie przyjmowania do szpitali pacjentów bez ich zgody NIK stwierdził w 83 procentach skontrolowanych przypadków!!! Delikwent doprowadzony do zakładu nie ma więc w praktyce prawa do zasięgnięcia opinii drugiego lekarza, nie jest informowany o przyczynach zatrzymania i nie jest zapoznawany z planem leczenia. Szpitale psychiczne przypominają więc raczej sowieckie azyle z czasów, gdy za psychicznie chorego uchodzić mógł każdy, kto wątpił w partię komunistyczną jako jedyną, przewodnią siłę narodu.
 
Kontrolujący stwierdzili, że ministerstwo zdrowia Ewy Kopacz lekceważyło zasady sztuki prawodawczej wydając z dwuletnim opóźnieniem rozporządzenia wykonawcze do Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Mało tego, resort lekceważy zupełnie przyjęte przez siebie standardy. Tak jest w szpitalu w Stargardzie Gdańskim, gdzie na oddziałach psychiatrii sądowej traktujących najcięższe przypadki, zamiast 260 pracowników zatrudnia się zaledwie 112 osób.
 
Ewa Kopacz nie miała pojęcia o tym, co dzieje się w podległych jej zakładach opieki psychiatrycznej, gdyż w latach 2009 – 2011 jej służby po prostu nie przeprowadziły żadnej kontroli tych jednostek!!!
 
Brak forsy w psychiatryku  sprawia, że gdy wymagać będziemy rehabilitacji psychiatrycznej, a zostaliśmy zaklasyfikowani jako przypadek stabilny, to w Krakowie w szpitalu Babińskiego czekać będziemy na leczenie tylko 228 dni. Jeśli będziesz chciał skończyć z uzależnieniem, to w stolicy małopolski poczekasz zaledwie na miejsce 659 dni. Gorzej będzie, jeśli pod wpływem choroby psychicznej dokonałeś czynu zabronionego przez prawo. Dajmy na to w Lublinie zwolni się dla ciebie miejsce dopiero po 726 dniach.
 
Podobnie wolno upływa czas Rzecznika Praw Pacjenta. W 2005 roku dano mu 5 lat na zatrudnienie 50 rzeczników zdrowia psychicznego. Po 6 latach było już tych rzeczników w Polsce…24.
 
Nic dziwnego, że pensjonariusze zakładów psychiatrycznych w Polsce zdani są na łaskę i niełaskę personelu. Ulubioną rozrywką w wariatkowie jest stosowanie wobec zbyt aktywnych pacjentów tak zwanego przymusu bezpośredniego, czyli unieruchomienia lub izolacji.
 
O zastosowaniu takiego środka powinien decydować lekarz i to wyłącznie wówczas, gdy osoba chora dopuszcza się zamachu przeciwko zdrowiu lub życiu, gwałtownie niszczy przedmioty w swoim otoczeniu, bądź poważnie zakłóca lub uniemożliwia funkcjonowanie zakładu psychicznego.
 
Każdy przypadek zastosowania przymusu powinien być opisany w dokumentacji medycznej. Pacjent poddany takiemu zabiegowi co cztery godziny ma prawo do przerwy na posiłek lub zaspokojenia swoich potrzeb fizjologicznych. Kontrolerzy NIK, po zapoznaniu się z dokumentacją szpitalną stwierdzają przypadki unieruchomienia, bądź izolacji pacjentów w czasie od 8 do 120 godzin!!! Bywało, że podanie posiłku odnotowywano w karcie choroby po upływie 53, czy nawet 72 godzin!!!
 
W celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa chorym i obsłudze, przymus może być stosowany wyłącznie przez specjalnie przeszkolony w tym celu personel medyczny. Niestety,  oszczędza się pieniądze na szkolenia, a  do stosowania środków przymusu angażuje się najbardziej sprawnych szpitalnych osiłków.
 
Tymczasem w trosce o o dalszą ochronę zdrowia obywateli w kraju  myśli się już o ograniczeniu podstawowych swobód obywatelskich w przypadku zagrożenia epidemiologicznego. Mówi się, że w takich przypadkach Donald będzie mógł używać przymusu bezpośredniego do wykonania szczepienia lub przyjęcia leku.
 
W naszym krajowym psychiatryku  raz Kopacz może zrezygnować z zakupu szczepionki świńskiej grypy, a innym razem może zaszczepić siłą całą populację świń.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka