Ekonomistów uczy się także ekonomii instytucjonalnej, obejmującej proste paradygmaty, zakładające że struktura instytucjonalna powoduje określone zachowanie, co z kolei przekłada się na określone wyniki, by to uprościć do minimum (jest to tzw. paradygmat structure–conduct–performance -SCP)
Podróżując ulicą ostatnio dostrzegłem pierwszy plakat wyborczy w mojej dzielnicy. Trudno go nie zauważyć- był wielkim billboardem. I przypomniały mi się wybory sprzed lat w Wielkiej Brytanii:
- programy kandydatów były dostępne w formie katalogu w punkcie głosowania. Chcąc wybrać kandydata, przeglądało się dokumenty dostarczone przez kandydatów i podejmoiwało decyzję. Trwało to w moim przypadku dość długo, ale miałem wrażenie że jako wyborca dokonałem właściwego wyboru
- kandydaci skupiali się nie na retuszowaniu swoich zdjęć, ale na dopracowaniu swoich programów i manifestów
-poczta za darmo dostarczała ich manifesty do wyborców- owe sławne "election addresses" do wszystkich wyborców w ich okręgu.
A teraz- wybory w Polsce. Mają inną, nie- pisemną, ale fotograficzną formę. Kadydatów, których znamy prywatnie- nierzadko nie rozpoznamy na zdjęciu od razu- ich twarze zostały tak "odmłodzone", niczym twarz wiecznie młodego byłego tyrana z Tunezji.
Ktoś stworzył ustrój w którym- zamiast na argumenty, walczy się na plakaty, z których patrzą na nas cyfrowo podrasowane twarze. O tym się nie mówi, ani nie dyskutuje. Tak było, tak jest. Taką stworzono strukturę, której efektem są określone wyniki. Ten przykład- to tylko czybek góry lodowej pod nazwą "wybory samorządowe w Polsce"...



Komentarze
Pokaż komentarze