Tego dowiesz się po przeczytaniu artykułu:
- Jaki odsetek firm planuje rekrutacje w 2026 roku i które branże zatrudniają najaktywniej.
- Jak duże są różnice w planach zatrudnienia między dużymi a małymi przedsiębiorstwami.
- Ile firm zamierza podnieść wynagrodzenia i w jakich sektorach podwyżki będą najczęstsze.
- Która grupa wiekowa pracowników ocenia swoją sytuację najbardziej pesymistycznie.
Ostrożność zamiast ekspansji
Polski biznes wszedł w 2026 rok z nastawieniem na stabilizację, a nie na wzrost. Z badania Personnel Service wynika, że 45 proc. firm zakłada utrzymanie swojej sytuacji na poziomie z 2025 roku, co oznacza wzrost o 5 punktów procentowych rok do roku. Pogorszenia obawia się 30 proc. pracodawców, a na poprawę liczy 15 proc. firm. To obraz rynku, który przestał się rozpędzać, ale jeszcze nie hamuje.
Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu i ekspert rynku pracy, komentuje te dane bez złudzeń. "Wchodzimy w nowy etap, zdecydowanie mniej dynamiczny, bardziej wymagający pod względem zarządzania kosztami i oczekiwaniami. Dominuje ostrożność i potrzeba stabilizacji, co widać zarówno po stronie pracodawców, jak i pracowników. Nie spodziewamy się gwałtownych zmian, takich jak skokowy wzrost bezrobocia, ale jesteśmy świadkami procesów, które w dłuższej perspektywie trwale ukształtują rynek pracy", mówi Inglot. Eksperci zwracają uwagę, że rynek przechodzi z fazy ekspansji do fazy dyscypliny operacyjnej.
Zatrudnienie rośnie tylko w dużych firmach
W 2026 roku 51 proc. firm planuje utrzymać obecny poziom zatrudnienia. W warunkach rosnących kosztów pracy oznacza to konieczność większej dyscypliny i precyzyjniejszego planowania kadr. Rekrutacje zapowiada 18 proc. przedsiębiorstw, o 2 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej. W realiach ostrożności inwestycyjnej nawet taki wzrost można czytać jako sygnał pozytywny.
Skala nowych rekrutacji zależy od wielkości firmy. Wzrost zatrudnienia planuje 32 proc. największych podmiotów, 16 proc. średnich i zaledwie 4 proc. małych. Podział branżowy też jest wyraźny. Nowych pracowników szuka co czwarta firma w sektorze TSL (25 proc.), co piąta w usługach (20 proc.) oraz 19 proc. firm produkcyjnych. Mniejsze podmioty zmagają się z innym problemem, czyli utrzymaniem obecnych kadr w warunkach presji płacowej ze strony konkurencji.
"Duże firmy mają problem ze znalezieniem odpowiednich osób, a małe i średnie mierzą się z walką na płace. Aktualnie nawet sprawdzeni i lojalni ludzie dostają oferty od silniejszych pracodawców", ocenia Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. Dodaje, że deficyt kadr jest chroniczny zwłaszcza w przetwórstwie przemysłowym, logistyce, handlu, gastronomii i rolnictwie. "W wyścigu zatrudnienia wygrywają duże, stabilne, zautomatyzowane firmy", podkreśla ekonomista.
Podwyżki planuje co czwarty pracodawca
Firmy koncentrują się na kontroli kosztów, ale wynagrodzenia będą rosnąć. W 2026 roku podwyżki planuje 24 proc. pracodawców, a 47 proc. przedsiębiorstw utrzyma wynagrodzenia na obecnym poziomie. Pozytywnym sygnałem jest spadek odsetka firm planujących obniżki pensji, z 14 do 12 proc. Kierunek jest więc jasny, nawet jeśli tempo zmian nie powala.
Liderami podwyżek pozostają konkretne sektory. W TSL wzrost wynagrodzeń deklaruje 35 proc. firm, w HoReCa 29 proc., a w nowoczesnych technologiach i IT 22 proc. Najczęściej planowane są umiarkowane podwyżki w przedziale 6 do 10 proc. (35 proc. wskazań) oraz 11 do 15 proc. (31 proc.). Rzadziej mówi się o wzrostach w widełkach 1 do 5 proc. (19 proc.). Taki rozkład pokazuje, że rynek pracy nie odpuszcza całkowicie, ale też nie wraca do dynamiki z poprzednich lat.
Pracownicy odpuszczają walkę o pensje
Najciekawsze dane dotyczą pracowników. Tylko 40 proc. Polaków ocenia swoją sytuację na rynku pracy jako dobrą lub bardzo dobrą, rok wcześniej było to 43 proc. Neutralne odczucia deklaruje 38 proc. zatrudnionych, a 16 proc. widzi swoją sytuację jako złą lub bardzo złą. Największe pogorszenie nastąpiło w grupie 25 do 34 lat, gdzie co piąty pracownik ocenia swoją pozycję negatywnie. Rok wcześniej najbardziej pesymistyczni byli najmłodsi, w wieku 18 do 24 lat. Najstabilniej swoją sytuację widzą osoby powyżej 55. roku życia, u których odsetek negatywnych ocen wynosi 13 proc.
Wyraźnie słabnie presja płacowa. O podwyżkę u obecnego pracodawcy zamierza poprosić niemal co czwarty pracownik, ale to spadek z 30 do 23 proc. Lepiej płatnej pracy będzie szukać 16 proc. zatrudnionych, a 11 proc. rozważa dodatkowe zajęcie. Rośnie jednak grupa osób biernych. O wyższe dochody nie zamierza walczyć 24 proc. pracowników, a 26 proc. nie ma jeszcze w tej sprawie zdania. O podwyżki rzadziej zabiegają kobiety, z których 26 proc. nie planuje takich działań, oraz 37 proc. osób w wieku 55+. To sygnał, że rynek pracy wchodzi w fazę, w której stabilizacja zaczyna wygrywać z ambicją.
Tomasz Wypych
Fot: Bezrobotny sprawdza ogłoszenia o pracę w Urzędzie Pracy/PAP





Komentarze
Pokaż komentarze (1)