Tunezja, Libia, Egipt, Syria czy Jemen to tylko początek. Fala protestów dotarła już do Europy. Hiszpania sprzeciwia się rządzącym. Jaki kraj będzie następny? Czy i kiedy Polska?
Ludzie mają dość. Nie wytrzymają dłużej życia w ubóstwie, kiedy widzą, że władza niczego sobie nie odmawia, bezprawnie korzysta ze wszystkich wygód. Tymczasem zwykli obywatele nie mający środków do życia, dodatkowo, z okazji kryzysu słuchają wciąż tego samego bełkotu (który nigdy nie dotyczy najbogatszych) pod tytułem musimy zaciskać pasa. Jeśli w kraju żyje więcej biednych niż bogatych, prędzej czy później ludzie wyjdą na ulicę.
Ogromne różnice między bogatymi a biednymi (władzą a społeczeństwem), są jedną z przyczyn protestów w krajach arabskich. Rządzący (prezydenci czy inni dyktatorzy) zrobili z państw prywatne folwarki. Czerpali maksymalne zyski i żyli w luksusie, nie zważając na fatalną sytuację gospodarczą i społeczną. Mieli szansę na wprowadzenie zmian, gdy ludzie chcieli chleba, ale ją zignorowali. Teraz jest już za późno. Teraz ludzie chcą krwi.
Czy sytuacja w Afryce i Arabii ma cokolwiek wspólnego z Polską? Bardzo wiele. Obywatel, zarabiający średnią krajową, nic nie wie o sytuacji materialnej najbiedniejszych Polaków. Trudno szukać takich informacji w jakichkolwiek mediach, szczególnie prorządowych. Zdarzył się jednakże wyjątek (choć może to była wpadka), kiedy zostaliśmy poinformowani o zadaniach, jakie postawiono przed nowym ministrem Arłukowiczem i przy okazji o 13 milionach Polaków żyjących w biedzie! Czy ta wiadomość to wynik zaćmienia umysłu pijarowców? A może to początek uczciwego dziennikarstwa? To nieistotne. Ważniejsze, że wreszcie oficjalnie potwierdzono istnienie w Polsce ogromu biedy, z którą boryka się 1/3 obywateli naszego państwa. I to po czterech latach cudów zielonej wyspy.
Wystąpienia "Solidarności" w kilkunastu największych miastach są ostatnim dzwonkiem alarmowym dla rządu. PO musi natychmiast podjąć działania, które poprawią sytuację najbiedniejszych Polaków. Jeśli nie, będą miały miejsce kolejne protesty. A jak czas pokazał, protesty szybko przemieniają się w zamieszki. A od zamieszek tylko krok do drugiej Libii.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)