Piotr Łukasiewicz Charge d'affaires RP w Ukrainie
Piotr Łukasiewicz Charge d'affaires RP w Ukrainie

Łukasiewicz o przemocy polskiego państwa. Burza po słowach na Wołyniu

Redakcja Redakcja Polityka historyczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 40
Obchody 83. rocznicy rzezi wołyńskiej w ukraińskiej Ołyce zamieniły się w dyplomatyczny kryzys. Charge d'affaires RP Piotr Łukasiewicz, wspominając polskie ofiary, odniósł się też do ukraińskich ofiar przemocy polskiego państwa z okresu przedwojennego i lat okupacji. Słowa dyplomaty błyskawicznie zelektryzowały polską scenę polityczną, wywołując falę ostrej krytyki ze strony opozycji, ekspertów i byłych dyplomatów. MSZ broni Łukasiewicza, wskazując na chrześcijański duch pojednania.

Tego dowiesz się po przeczytaniu artykułu: 

  • Co dokładnie powiedział Piotr Łukasiewicz w Ołyce i jak sam tłumaczył swoje kontrowersyjne słowa.
  • Dlaczego były ambasador Polski w Izraelu i USA Marek Magierowski uznał wypowiedź za przejaw niekompetencji i braku dyplomatycznego wyczucia.
  • Jakich politycznych konsekwencji zażądała opozycja i kto kategorycznie stanął w obronie dyplomaty.
  • Co Mariusz Błaszczak zarzucił wicepremierowi Kosiniakowi-Kamyszowi, który był osobiście obecny na uroczystościach

 Polski dyplomata o przemocy polskiego państwa

W sobotę w Ołyce na Wołyniu odbyły się uroczystości upamiętniające 83. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Charge d'affaires RP Piotr Łukasiewicz wygłosił przemówienie, które błyskawicznie stało się tematem gorącej debaty publicznej. Dyplomata odniósł się do losu polskich ofiar, ale dodał kontrowersyjny wątek o Ukraińcach, którzy doświadczyli przemocy ze strony polskiego państwa w okresie przedwojennym i w latach okupacji.

 

Łukasiewicz powiedział: "Pochylając głowę nad polskimi ofiarami przemocy ukraińskiej na Wołyniu, nie mogę nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach przemocy państwa polskiego na ziemiach przedwojennej Polski". Dyplomata wyraźnie zaznaczył, że absolutnie nie tworzy w ten sposób historycznej symetrii i nie stawia znaku równości między liczbą ani jakością cierpień ofiar obu stron. Ten argument nie przekonał jednak wielu obserwatorów sceny politycznej.

Magierowski i eksperci: to brak kompetencji

 Wśród krytyków znaleźli się Jerzy Kwaśniewski, Aleksander Olech, Jan Piekło, publicysta Łukasz Warzecha i były rzecznik MSZ Łukasz Jasina. Kwaśniewski postawił twarde ultimatum: jeśli Łukasiewicz działał wbrew polityce rządu, powinien zostać niezwłocznie odwołany, a jeśli realizował oficjalną linię MSZ, jest to groźny dowód na jej rzeczywisty charakter. Prawnik zapowiedział, że ostateczne wnioski polityczne zostaną wyciągnięte w poniedziałek.

 Wyjątkowo ostro przemówienie ocenił Marek Magierowski, były ambasador Polski w Izraelu i Stanach Zjednoczonych. Na platformie X napisał: "Takich porównań mogą używać publicznie historycy, dziennikarze, byli polscy politycy. Nie zaś najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej na Ukrainie, w trakcie oficjalnych uroczystości. Ponadto w okresie ogromnego napięcia w dwustronnych relacjach, podsycanego przez władze w Kijowie. Niekompetencja i brak dyplomatycznego wyczucia - to chyba najłagodniejsza interpretacja tych sformułowań".

Opozycja żąda konsekwencji

Politycy opozycji Marcin Przydacz, Janusz Kowalski i Konrad Berkowicz zgodzili się, że dyplomata posunął się o krok za daleko i jego słowa szkodzą polskiej racji stanu. Przydacz ocenił, że sytuacja obnaża głębokie problemy z kadrą polskich placówek i w pełni uzasadnia brak zgody prezydenta na niektóre rządowe kandydatury. Osobny wątek krytyki dotyczył wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Były szef MON Mariusz Błaszczak zarzucił liderowi PSL skrajną bierność: Kosiniak-Kamysz był osobiście obecny na uroczystościach i nie zaprotestował przeciwko słowom Łukasiewicza.


Łukasz Jasina, były rzecznik prasowy MSZ wyróżnił przy tym pozytywnie samo wystąpienie wicepremiera, uznając je za jedyne dobre przemówienie polskiego przedstawiciela podczas tych wydarzeń. Cała sytuacja z udziałem charge d'affaires położyła się jednak cieniem na całości obchodów.

Sikorski broni dyplomaty

Kiedy fala krytyki narastała, do dyskusji włączył się Radosław Sikorski. Szef MSZ kategorycznie stanął po stronie podległego mu urzędnika i odrzucił zarzuty opozycji. Według ministra sobotnie wystąpienie wyrażało chrześcijańskiego ducha pojednania oraz rzetelną pracę na rzecz zgody w obliczu wspólnego zagrożenia.

Sikorski napisał: "Jest trzecia opcja, mianowicie, że ryzykujący życiem dla ojczyzny pod rosyjskimi bombami płk Łukasiewicz wypowiedział się w chrześcijańskim duchu Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Minister nie oszczędził krytyków, dodając: "A niektórzy nacjonalistyczni sekciarze szczują bratnie narody na siebie służąc zupełnie innym interesom". Rząd zamierza zatem bronić swojego przedstawiciela w Kijowie pomimo protestów.

red.

Fot : Piotr Łukasiewicz Charge d'affaires RP w Ukrainie / East News

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj40 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka