Janusz Palikot wszystkich (skoro na to pozwolili...) oszukał. Wytrawny szuler zablefował i wygrał. I choć nigdy nie przepadałem za działalnością Palikota, i zdania nie zmieniam, to jeśli chcę być uczciwy, nie mogę negować jego dokonania. Polityk (biznesmen) z Biłgoraju w kilka tygodni sam zbudował partię (firmę) i odniósł ogromny sukces. Udało mu się wejść do polityki (na rynek), choć wyglądało na to, że wszystkie miejsca są zajęte. Okazał się lepszy od starych wyjadaczy (PSL, SLD). Zupełnie jak Stan Tymiński od Tadeusza Mazowieckiego.
Badając nastroje wyborców (klientów), Palikot słusznie wybrał lewą stronę, gdyż na prawo od dawna nie ma już miejsca i nic nie ugra (vide Janusz Korwin - Mikke). Trafił idealnie w potrzeby lewicowych wyborców i części niezdecydowanej. Jedni potrzebują świeżego powiewu, drudzy populisty, który da im wybór. Dzięki takiemu podejściu zyskał to, na czym mu zależało. Zaspokoił swoje ambicje (oczywiście częściowo, wszakże sam mówił, że chce wygrać) i nic więcej. Gdyby Janusz Palikot chciał coś robić, robiłby to w przyjaznym państwie.
Czym będzie Ruch Poparcia Palikota? Na tę chwilę jest Partią wodza Palikota do "demolki", plus jakieś tło - tłum. Nie oszukujmy się. Bez Palikota, który jest sterem, żeglarzem, kapitanem i okrętem, ten Ruch nie istnieje. Tłum może służyć co najwyżej za balast. Jak będzie później? Czas pokaże, czy szuler ma więcej asów.



Komentarze
Pokaż komentarze