Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
Kazik
I przez Salon przetoczyła się dyskusja na temat występu posła Kuchcińskiego na konferencji prasowej. Tradycyjnie bardziej skupiona na niewłaściwym pochodzeniu autora notki, niż na tym co napisał. Ot, jeden z niezawodnych uroków wszelkich netowych skupowisk.
Oprócz klasycznego chwytu retorycznego zwanego popularnie Michnikiem najpoważniejszy zarzut jest mniej więcej taki: pytanie było niegrzeczne. A gdyby Ciebie zapytano w przyszłości, czy żonę bijasz lub sypiasz z dzieciakami, odpowiedziałbyś? Trafna analogia? nie... Czołowi politycy PiS nie głosili uroków kontaktów z dziećmi czy tradycyjnych metod wychowawczych w małżeństwie, tylko chwałę joanińskiego zwycięstwa.
Słowa o historycznym kompromisie, wielkim sukcesie Polski, ustaleniach na dziesięciolecia rzeczywiście padły. Przez dobry tydzień propaganda PiS jechała na tych frazesach. Aż tu nagle wyskoczył poseł Karski i plotki zdementował. Chyba nieświadomie, może zapomniał jaka jest aktualna linia partii? I tak PiS wpadł we własne sidła... dzielnym posłom pozostało zrejterować.
Co wypada w rozmowie z politykiem, a co nie? W Polsce? Niemal nic... Należy słuchać z uwagą i potakiwaniem największych nawet bzdur. Nie prostować pomyłek i jawnych kłamstw. Nie przerywać kilkugodzinnych przemówień. Zawsze byc miłym i grzecznym I pamiętać o autoryzacji. Bo jeszcze obrażony poseł/minister/premier/prezydent zadzwoni do szefa redakcji. Nieważne jakiego koloru jest polityk, i jakie interesy stoją za właścicielem domu medialnego. Mechanizm działa niezawodnie. Przynajmniej dopóki rządzisz i nie potkniesz się naprawdę znacząco.
Wszystko postawiono na głowie. Tak, media mają głównie informować. Ale to nie oznacza, ze mają być jedynie przekaźnikiem, bez prawa do komentarzu i wyciągania własnych wniosków. Politycy zresztą powinni zdać sobie sprawę z dwóch rzeczy - mają OBOWIĄZEK odpowiadania na pytania, także niewygodne. Nie, bo taka jest zachcianka Małpy w Czerwonym z Mikrofonem z Redakcji X. Dlatego bo JA tego oczekuję. Druga sprawa - w momencie udzielania wywiadu to oni są gośćmi redakcji, nie odwrotnie. I to im powinno zależeć na audycji, artykule, publikacji.
Dopóki - tak jak w Polsce - media będą uzależnione od Państwa na wielu szczeblach (od urzędu gminnego po Skarb Państwa), nie ma jednak szans na zmianę sytuacji. Więc nadal będziemy czytywać i oglądać głównie teksty oraz spoty reklamowe polityków, niestety bez ostrzeżenia: materiał sponsorowany.
Zdaję sobie sprawę, że model mediów to mocno idealistyczny. Że nieprawidłowości są po obu stronach. Zwykłe szuje także. I że naprzeciw każdego Kuchcińskiego można postawić choć jednego Gembarowskiego. I że właściciel jak każdy człowiek musi mieć własne poglądy polityczne, krąg znajomości biznesowych, a najczęściej stroi się w piórka niezależnego i obiektywnego. Jednak i tak uważam, że media w Polsce są zbyt grzeczne. Dla polityków.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)