Konferencja w przeddzień publikacji i wieszczenie manipulacji? Jak wytłumaczyć ten fenomen psychologiczny? No cóż, w dawnych czasach ministra spalono by za czary i nie byłoby problemu. No chyba, że udowodniłby, iż i na Czerskiej ma kreta... Hmm, Ziobro znał protokoły przesłuchań i wiedział, że ukazują one jego resort w nie najlepszym świetle?
Nadal stoję na stanowisku, że GW w tym wypadku nie skrewiła, a oskarżenia o manipulację padają tylko dlatego że chodzi o Agorę i nieszczęsnego Czuchnowskiego. Materiały te co prawda nie podają rewelacyjnych dowodów nacisku na prokuratorów - mam poczucie że podobne zwyczaje panują we wszystkich urzędach świata - jednak malują bardzo ciekawy obraz obyczajów i atmosfery panującej w instytucjach Najgenialniejszego Ministra. Maszynopisy pewnie nie zapadną w pamięci ciemnego ludu tak głęboko jak wyznania prokuratora Kapust (... nie dzwonilibyście do nas tylko wtedy, gdyby się wam telefony z biurek pozabierało), ale swój smaczek i cieżar gatunkowy mają.
Otóż z grubsza od czasów SLD niewiele się zmieniło. Szeregowi pracownicy nadal starają się odgadywać życzenia wszelakie przełożonych. Przy sprawach mających najmniejsze zabarwienie polityczne ostrożność – a i zainteresowanie zwierzchników - wzrasta stukrotnie. Po prokuraturze natychmiast zaczynają krążyć dziwne plotki... A przecież miało być inaczej! Czy to tak zdenerwowało ministra?
Można utrzymywać, że mechanizm rodem z III RP ma się jak najlepiej wyłącznie z winy mediów (a także mendiów oraz merdiów) oraz opozycji. Jak dobrze wiadomo , to one w Narodzie wywołują ferment i szczują przeciw najlepszym rządom (patrz akapit 1). Tylko jak w tej sielance zmieścić famę o konferencji Ziobry na Śląsku? A przecież to taka kapitalna scena! [dlaczego nikt tego nie sprawdził? Dziennikarze śledczy, do armat...] To kolejna rzecz, która Naszego Ministra mogła naprawdę zaboleć.
Bo Zbigniew Ziobro to nadal rzadki w naszych realiach przykład ministra-performera. Pionierem był tu Grzegorz Kołodko. Tak jak maratończykowi z zaczeską, i Ziobrze wyraźną przyjemność sprawiają występy przed kamerą. Pewnie uwierzył w swe talenta aktorskie. A tu podrzędne urzędasy z przerażeniem reagują na wieść o jego rychłym spektaklu. Gwiazdy sceny tak łatwo grymaszą...
Najciekawszym pokłosiem afery Demaskuje Ziobro Michnika jest zmiana stanowiska PiS w sprawie komisji śledczej. Aktualnie ma ona powstać. Poseł Karski ucieka do przodu... Czyżby przed zeznaniami prokuratorów? Przez wakacje PiS o komisji zapomni, a jeśli nie, to wyperswadują mu jej powstanie lokalni pisowczycy ze Śląska oraz związki zawodowe. Śląskie bagienko to nie tylko postkomuniści, o nie.


Komentarze
Pokaż komentarze