Zaproszenie do dyskusji na temat tak rozległy na dwa dni przed jej odbyciem stawia zapraszanych w trudnej sytuacji. Temat jest na tyle ważny, że warto go podjąć, pomimo wszystko.
Jednomanadatowe Okręgi Wyborcze to sposób wyłaniania reprezentujących wyborców kandydatów aspirujących do sprawowania władzy ustawodawczej i wykonawczej różnego szczebla. Systemy partyjne wyłaniania kandydatów preferują systemy proporcjonalne.
Zdecydowanie trudniej rozliczyć kandydata z programu oferowanego wyborcom w systemach proporcjonalnych, gdyż w systemach tych kandydaci zobowiązują się do realizacji programu partii i za ewentualne porażki trzeba rozliczać zarządy partii, na których kształt wyborcy nie mają wpływu. PO nie zrealizowała pierwszego programu wyborczego, obiecując w drugim realizację wszystkiego czego nie dokonała i też tego nie zrealizowała, i obiecuje, że zrealizuje swój program w trzecim terminie. A pomimo tego ma poparcie rzędu ponad 20%. Jako sukces przypisuje sobie realizację rzeczy, które dzieją się automatycznie i samoczynnie, jak budowa autostrad za pożyczone pieniądze, choć budują je firmy, a nie politycy, podobnie jak stadiony i szkoły, do których budowy polityków nie potrzebujemy. I wielu wyborców sądzi, że jest to wyczyn nie byle jaki! Skąd im się to bierze? Z manipulacji wyborczych. Poza tym odpowiedzialność partii rozmywa się na jej członków i zwolenników.
Ale czy kandydaci wyłaniani z JOW-ów gwarantują nam lepsze rozwiązania? Grupy nacisku mogą w miejsce kandydata skompromitowanego wystawić nowego „niezależnego”. I tak w kółko. A czy władza wyłoniona z z JOW-ów będzie wolna od manipulacji wyborczych?
Na pewno ordynacje wyborcze towarzyszące JOW-om są zdecydowanie sprawiedliwsze niż proporcjonalne w partyjnym ujęciu. Sto tysięcy podpisów to jest wielka paranoja, kilka tysięcy czy setka również świadczy o flekowaniu biernego prawa wyborczego – jednego z najbardziej zasadniczych w systemach demokratycznych. Więc tutaj JOW-y z progami zdecydowanie mniejszymi są rzeczą demokratycznie cenną.
Współczesna demokracja ma sporo problemów właśnie z manipulacjami wyborczymi. Czym więc one są?
Wybory są nie tylko wyścigiem o mandaty, to również sposób wdrukowywania informacji oraz jej zniekształceń. Przekaz adresowany jest do wielu środowisk: biznesu, biurokracji, sędziów, polityków, dziennikarzy. Ma on wpływ na sposób sprawowania mandatów i stanowisk. Jasno pokazuje to sprawa ustawiania konkursów w NIK. Pewność wdrukowywana w głowy zwolenników i polityków PO informacji o tym, że nie ma lepszych od nich i że nie ma ich we wszelakiej opozycji, stanowi jeden z elementów organizacyjnej dewocji, w którą popadło PO.
Informacje dotycząca siły ubiegającego się o mandat czy też już mandat sprawującego mają znaczący wpływ na aktorów sceny politycznej w tym wyborców. Im więcej mówi się o nim pozytywnie, tym większa jego siła. I tak na przykład ostatnie interpretacje dotyczące informacji o komunikacie przekazanym w rozmowie prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Niemiec ma na celu osłabienie pozycji sprawowania funkcji koncyliacyjnej. Niestety środowiska opozycyjne nie próbują interpretować działania przeciwników jako działań niebezpiecznych i lekceważą ten wymiar walki, stosując obronę poprzez przekaz ośmieszający, który wymaga pełnej przepychu celebry, aby mógł być skuteczny. Bez tego jest raczej wzmocnieniem komunikatu celebrującego.
W tym przypadku skutecznym przekazem interpretującym i przełamującym narrację przeciwników mogłaby być całkiem możliwa interpretacja tego zdarzenia polegająca na wskazaniu, że komunikat zawierał subtelną sugestię, co do mieszania się niemieckich właścicieli polskiej prasy w budowę społeczeństwa niesprawiedliwego, którego skutkiem jest wybór Andrzeja Dudy na stanowisko prezydenta RP.
Wdrukowywanie informacji albo inaczej czipowanie informacyjne społeczności ukształtowanej przez system niedemokratyczny i opresyjny, który ewoluował w oparciu o zasoby, ludzi i środki dawnej opresji, ma też taki charakter i wymaga długofalowych inwestycji umożliwiających legitymizację władających w nowych szatach zasobami wypracowanymi nie przez nich w poprzednim okresie. Stąd też te same twarze od początku transformacji i ośmioletni okres sprawowania władzy przez PO i prawdopodobieństwo jej powrotu w trochę innej konfiguracji w przyszłości.
Zarysowane wyżej przyczyny w znaczący sposób wpływają na zabetonowanie sceny politycznej – czynnika leżącego u podstaw buntu JOW-ów. JOW-y mogą stanowić wstęp do naprawy funkcjonowania sceny politycznej. W systemach, w których są realizowane, element kultury politycznej, wiedzy politycznej i sił de-monopolizujących, za które społeczeństwa te zapłaciły wysoką cenę, sprawiają, że ich funkcje kształtowane przez lata wspomagają procesy demokratyzacji społeczności je stosujących. Jednak nie stanowią automatycznej gwarancji naprawy systemu oligarchicznego jaki funkcjonuje w Polsce i szerzej w krajach postkomunistycznych. Mogą „wojownicy” przyczynić się do znaczącej poprawy funkcjonowania polityki, gdy akcentować będą wyżej zarysowane elementy. Inaczej staną się narzędziem kolejnej ewolucji zacierania śladów systemu transformacyjnych uzurpacji starej opresji, wykorzystującej JOW-y do dalszych legitymizacji układów oligarchicznych. Nieefektywność oligarchii jest rażąca i naraża państwo na perturbacje w rodzaju „kamieni kupa” w niezwykle niekorzystnej dla tego państwa konfiguracji geopolitycznej.
Wystarczy sobie uświadomić jak wielki problemy ma oligarcha Władimir Putin w legitymizacji swojego majątku zabezpieczając go poprzez układy i kontrolę służb specjalnych i co wynika z tego dla społeczeństwa rosyjskiego, aby nie próbować zreformować systemu politycznego w Polsce.
Partiokracje nie wypracowały sposobów naprawy RP. Nie proponują też jakiś znaczących zmian mechanizmów dających gwarancję odpowiedzialności za brak realizacji programów, a ogólnie za korupcyjne zadłużanie państwa, jak to ma miejsce w Hiszpanii, Portugalii, Włoszech oraz Grecji, która rozlicza korupcję swoich polityków po klęsce, z której może już się nie podniesie.
Stąd też jestem za JOW-ami, ale przy uwzględnieniu wyżej zarysowanych kwestii i zastrzeżeniu, że stanowią one zaledwie pierwszy krok, w kierunku naprawy RP, konieczny też ze względu na brak propozycji mechanizmów rozliczania partii przez nie same wypracowanego. Jak pokazuje Grecja kartka wyborcza to za mało.


Komentarze
Pokaż komentarze