Na dolnośląskiej stronie Kukiz 15 znajdziecie Państwo apel o zbieranie podpisów pod listami do sejmu. I nie musieliby się prosić obywatele o możliwość realizacji swojego biernego prawa wyborczego, a my udawać, że wszystko jest cacy, gdyby lepiej poszło z referendum. Miejmy nadzieję, że się uda już w niedalekiej przyszłości.
Wojownicy mają pod górkę. I nie tylko oni. A kto nie ma? Głównie PSL!
Znowu ten PSL!!!
Jak to? Tak to, że PSL nadzoruje bazy danych rolników otrzymujących dopłaty bezpośrednie, zarządza bazami KRUS oraz ZUS poprzez swoich urzędników. Są w nich adresy oraz pesele. System PESEL kontroluje PO.
I to wystarczy, żeby zebrać nawet milion podpisów. Nie jest to fikcja polityczna. Partie zbierają podpisy, ale tam gdzie ich brakuje, siadają zaufani i przepisują dane z baz czteroma tuszami i pięcioma charakterami.
Partie władzy korzystają z tego. Komisje sprawdzają zgodność danych z tymi samymi bazami, którymi zarządzają politycy przez swoich urzędników. I wszystko się zgadza! A jak się nie zgadza? A jak może się nie zgadzać skoro nie sprawdza się podpisów. A gdyby ktoś się uparł, to przecież nawet gdyby wpisany na listę powiedział, że nie udzielał poparcia, to żaden to dowód, a jedynie powód nie zaliczenia jednego wspierającego. Natomiast na ekspertyzy grafologiczne już w większości krajów nie uznawane za dowód, w Polsce czeka się na ekspertyzę rok i nie może być przeprowadzona z dwóch wyrazów, z których składa się podpis. Ale czy wyobrażacie sobie szalonego komisarza, który zaryzykowałby fuchę, w której coś się robi raz na cztery lata?
Dlatego wojownicy mają pod górkę. A z górki ma władza. I należy to zmienić, aby bierne prawo wyborcze nie tylko nie było fikcją, ale żebyśmy nie musieli się wstydzić tego, że dajmy się robić w konia.
Bo w to chyba wątpić nie można, patrząc na tę radość z tego, że jowy padły.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)