Za obecny kryzys emigracyjny odpowiadają rządzący politycy. Od ośmiu lat mają narzędzia organizacyjne i środki na to, aby takim sytuacjom zapobiegać lub przynajmniej przygotowywać się do ich rozwiązywania.
W UE działa FRONTEX, a w nim zasiada Dominik Tracz mianowany w roku 2012 przez Bronisława Komorowskiego na generała dywizji. Generał błyskawicznie awansował za czasów PO od zastępcy dowódcy oddziału granicznego do generała dywizji. Większość stanowisk w organizacji obsadzana jest rządzącą biurokracją administracyjną delegowaną na stanowiska przez poszczególne kraje. Organizacja powstała w 2007 r. i cała pula polskich etatów obsadzona została przez POPSL.
Frontex posiada ogromne moce analityczne i sprzętowe. Jak widać z emigracyjnej katastrofy nic jednak z tego nie wynika. Większość kwartalnych raportów dotyczących analiz ryzyka obejmowała Bałkany i wschodnie granice. Ale chłopcy niczego nie zauważyli.
Za politykę ochrony granic współodpowiada koalicja. To że zawiodła nie ulega żadnych wątpliwości. Jest jednak jeszcze gorzej, bo gówne media winnych za ten stan rzeczy przesłaniają pomówieniami o ksenofobię opozycji i jej zwolenników, wypaczając sens dyskusji. Natomiast opozycja daje się wciągać w pyskówki. Pisałem już wcześniej o FRONTEX-sie sugerując zmianę taktyki informacyjnej. Niestety nic z tego.
Trzeba więc wyraźnie powiedzieć, że pytać należy premier Kopacz i prezydenta EU o katastrofalne działania FRONTX-su, od tego uzależniać dalsze działania i koncentrować się na przekazie bezużyteczności biurokratycznych działań UE, za które największą odpowiedzialność mają wziąć teraz kraje EŚW. W tym kontekście należy też ukazywać rolę mediów, ich akcyjność i przysłanianie rażących błędów polityki UE.
Kancelaria prezydenta powinna zapytać o ten stan rzeczy premier Ewę Kopacz. Rząd polski współkształtował politykę UE, która doprowadziła do załamanie się strefy Schengen. Zanim podejmiemy decyzję należy znać przyczyny tego stanu rzeczy, gdyż niemożliwe jest przyjęcie około 60 mln uchodźców. Europosłowie mogą też interpelować. Należy stawiać publicznie pytania i zarzuty, bo działania i zaniechania przekraczają wymiar Trybunału Stanu.
Zachłanność władzy i nie wciąganie opozycji do różnego rodzaju egzekutyw wykonawczych wychodzi teraz rządzącym bokiem. Tylko swoi, niech więc swoi odpowiadają.
Konieczna jest szeroka polityka informacyjna akcentująca katastrofalne błędy polityki emigracyjnej Unii, bo można przyjąć, że była ona celowa w pewnym zakresie wobec spodziewanych narodowych zwycięstw w większości krajów europejskich i silnych tendencji nacjonalistycznych, które później obwiniać będzie można za niemożność radzenia sobie z tym problemem rządów o orientacji niepodległościowych i nacjonalistycznych, kreując je na faszystowskie i ksenofobiczne. A ponieważ przegrana jest raczej pewna, więc warto było pozastawiać trochę pułapek.
Wiemy już teraz dlaczego Ewa Kopacz tak zabiegała o zwołanie rady gabinetowej. Po takim posiedzeniu można byłoby również wciągnąć opozycję w gry, które doprowadziły do kryzysu emigracyjnego.
Należy więc oprócz pomocy uchodźcom, pytać również, jak mamy naprawić ośmioletnie zaniedbania w ciągu krótkiego jesiennego okresu napływu emigracyjnego oraz szbkiego nadejścia zimy i czy odpowiedzialni za ten kryzys politycy mają rozwiązywać problemy, które sami tworzą.
Na progagandowe wojny PO musimy odpowiadać solidnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)