Po dzisiejszej burzy na wszelkich portalach, licytujących się na kolejne przewidywania terminu wyborów, pod wieczór zaintrygowały mnie doniesienia Wprost n.t. rzekomego szykowania Maksymiuka do wicepremierowskiej schedy po Lepperze. Pytanie jest jednak, czy taka zmiana opłaci się J. Kaczyńskiemu. Pozornie wydawać by się mogło, że tak - Maksymiuk to człowiek o dużo milszej od Leppera powierzchowności, lepiej wypadający w mediach i generalnie bardziej wykształciuchowaty.
Problemem może być jednak jego przeszłość - PZPRowska przeszłość, obecność w raporcie WSI, na liście Macierewicza, a także niedawne, bardziej szczegółowe, informacje o tym, że był zarejestrowany jako TW Roman.
Pozbywając się Leppera, J. Kaczyński wzmocnił wizerunek PISu jako partii walczącej z korupcją. Dopuszczenie do rządu Maksymiuka, spowoduje, że w kąt pójdzie drugie hasło wyborcze - odsunięcie od władzy dawnych aparatczyków. Jeżeli PO tego nie prześpi, to może mieć z tego na pewien czas polityczny samograj.


Komentarze
Pokaż komentarze