Wygląda na to, że mamy już decyzję w sprawie o. Rydzyka. "Nasz Dziennik" publikuje dziś (przynajmniej na swoich stronach) oświadczenie przełożonego warszawskiej prowincji Redemptorystów - o. Klafki i list samego T. Rydzyka. Oba są dosyć przewidywalne - stwierdzają, ze w zasadzie nic się nie stało, a wszystkie wątpliwości to medialna propaganda. W liście Rydzyka padają również niby przeprosiny:
"a jeśli ktoś poczuł się przeze mnie obrażony, to przepraszam go w myśl Modlitwy Pańskiej: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"."
Zaskakujący jest być może jedynie list o. Klafki. Zaskakująco jednostronny i w gruncie rzeczy napastliwy, wobec tych, którzy krytykowali Rydzyka. Kuriozum jest natomiast stwierdzenie, że:
"Fakt domniemanego nagrania "taśm" w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu należałoby przypisać do działań całkowicie niezgodnych z "Prawem o szkolnictwie wyższym", lekceważących odwieczny obyczaj niewkraczania na uczelnię z jakimikolwiek podsłuchami."
Okazuje się bowiem, że złe było nie to co na tych taśmach jest, lecz to, że te taśmy nagrano....


Komentarze
Pokaż komentarze (9)