25. września 2005 - dokładnie dwa lata temu, odbyły się wybory do Sejmu V kadencji, który niedawno w spektakularny sposób zakończył swój żywot. W tę swoistą rocznicę chciałbym przedstawić moją krótką ocenę rządu wyłonionego w wyniku tamtych wyborów.
Dwa lata temu, tak jak wielu Polaków, chciałem POPISu - uważałem, ze po epoce moralnej zgnilizny zafundowanej nam przez SLD, Polska potrzebuje silnego impulsu - moralnej odnowy. Nie chodziło o fajerwerki - spektakularny skręt w prawo. Bardziej chodziło mi o swoistą zmianę oblicza państwa. Modernizację zarówno instytucjonalną, jak i infrastrukturalną. Niedawne wejście do UE, dawało (i ciągle daje) taką szansę. Chodziło też o odsunięcie ludzi o brudnych biografiach. POPIS dawał taką nadzieję - sojusz dwóch partii postsolidarnościowych dawał jeśli nie gwarancję, to przynajmniej dużą nadzieję na politykę bardziej moralną (a że poprzeczka, miast wisieć wysoko - leżała na ziemi, to i zadanie było dosyć proste). Nie spodziewałem się, że do polityki nagle wkroczą anioły - ale wierzyłem w dawny etos (który jednakże znam tylko z opowiadań,lektur itp, więc może jest on nieco wyidealizowany).
Do POPISu jednak nie doszło. Dlaczego? Nie chcę teraz roztrząsać. Wina zapewne leży po obu stronach, choć nie jestem przekonany czy w równej mierze.
Władzę przejął PIS - najpierw w układzie mniejszościowym, potem oryginalnej koalicji pod nazwą "pakt stabilizacyjny", a następnie już w "pełnowartościowej" koalicji parlamentarno-gabinetowej. Dalsza część stanowi krótki przegląd najważniejszych z mojego punktu widzenia spraw, zarówno tych rozwiązanych jak i tych, za które nikt nawet się nie zabrał.
1. "Nocna Zmiana" w KRRiTV
Jednym z symboli ery SLD była dla mnie skrajnie upartyjniona TVP R. Kwiatkowskiego. Pewne szczegóły funkcjonowania czworokąta TVP-KRRiTV-KPRM-"duży pałac" poznaliśmy w komisji Rywina (głównie dzięki jej POPISowym członkom - Rokicie i Ziobrze). Obraz był naprawdę ponury.
Zarówno PIS jak i PO szły do wyborów z hasłem likwidacji KRRiTV.
Dlatego też PISowski skok na tę instytucję (bo tak to trzeba niestety nazwać) przeżyłem z niemałym szokiem. To nie tak miało być.
Po kilku dniach, od nocnej zmiany w ustawie o KRRiTV, zacząłem nabierać nadzieji, że być może nie będzie tak źle - wszak największe znaczenie mają Rady Nadzorcze, a nie skład KRRiTV. Pamiętam posła Sellina, który z niejakim zmieszaniem tłumaczył, że wprawdzie krajowa rada jest rzeczywiście upolityczniona, ale do rad nadzorczych trafią najlepsi fachowcy.
W TVP pojawił się Wildstein - i w zasadzie okres jego "panowania" oceniam pozytywnie. TVP nie była zbyt upolityczniona, za to wyraźnie postawiła na kulturę i edukację historyczną. Miała wyraźny rys prolustracyjny, co z mojego puntku widzenia nie stanowi zarzutu, choć rozumiem, że niektórzy mogą tę kwęstię oceniać inaczej.
Niestety o następcy Wildsteina - Urbańskim, musiałbym napisać źle, więc nie napiszę wcale.
Ogólnie działalność PISu i koalicjantów w zakresie polityki względem mediów pubilcznych, wzbudziła jednak we mnie duży niesmak. Do dziś widząc premiera, krytykującego dziennikarzy np. TVNu, dźwięczy mi w uszach jego wypowiedź, że "Wildstein musiał odejść, bo nie rozumiał uwarunkowania politycznego swojej obecności w TVP" (cytat nie jest dosłowny, ale sens jest zachowany).
2. Likwidacja WSI
Popierałem i popieram rozwiązanie WSI. Choć znów cel był dobry, natomiast styl i sposób szwankowały. Raport z likwidacji miał być bombą - atmosferę podgrzewano tygodniami. Zamiast bomby - był kapiszon i to przemoknięty. Wątpliwe jest również powierzenie likwidacji A. Macierewiczowi. Ten człowiek się skompromitował, wypowiedzią o ministrach spraw zagranicznych, i nie powinien obejmować tak ważnych funkcji.
3. Lustracja
Chyba największy zawód jaki sprawił mi PIS. Partia, która lustrację miała wysoko na sztandarach, najpierw napisała ją w sposób taki, że sama jej nie akceptowała (choć mi się np. ten projekt dużo bardziej podobał niż wersja obecna), a następnie przygotowała legislacyjny bubel. PIS wiedział, że TK może być do lustracji nastawiony negatywnie. I powinien tak przygotować ustawę, by nikt nie mógł się do niej przyczepić.
4. ograniczenie podatku od spadków
Krok w dobrą stronę. Czekam również na występujące w programie zniesienie podatku od zysków kapitałowych. Oba te podatki są z mojego punktu widzenia całkowicie niemoralne.
5.CBA
Cały czas jest za wcześnie na ocenę. Nie wiem czy tych wszystkich spektakularnych akcji, nie mogły wykonać zwykłe służby.
6. Reforma finansów publicznych
Wejście do rządu Z. Gilowskiej dawało nadzieję, na przeprowadzenie rzeczywistej reformy finansów publicznych. Niestety nic takiego nie miało miejsca. Przejadamy okres najlepszej koniunktury, a dług publiczny (nie mylić z deficytem budżetowym) rośnie.
Na koniec zarzut być może najcięższy:
7. Polityka kadrowa, koalicje itp.
Jak pisałem we wstępie, po okresie SLDowskiej demoralizacji, kraj potrzebował prawdziwej moralnej odnowy - odbudowy autorytety wśród obywateli. Tutaj PIS skrewił totalnie. Lepper - symbol cynicznego koniunkturalisty, jurnego watażki, populisty. Epitety można mnożyć. Podobno koalicja z Samoobroną była koniecznością - nie trafia to do mnie. Pewnych granic przekraczać nie wolno. Tak jak nie wolno czynić wiceministrem sprawiedliwości sędziego Kryże. Tak samo jak nie wolno trzymać w rządzie ludzi, którzy z Policji robią sobie McDrive'a. Nie należy tez wpuszczać ideologów do edukacji. Tak jak nigdy ministrem edukacji nie powinien był zostać Wiatr, tak nie powinien nim być też Giertych.
Do rozdziału tego należałoby też dopisać niedawne nabytki klubu parlamentarnego PIS i osoby wciągnięte na listy. Nie wolno np. legitymizować fałszerzy historii, twierdzących, że w Oświęcimiu nie było komór gazowych, a za to dobrze karmiono.
Podsumowanie jest bardzo skrótowe, a co za tym idzie niepełne.
W akademickiej skali ocen { 2+i*0.5 : i \in {0,2,3,4,5,6,7 } } rząd PISu dostaje ode mnie mocne 3. Na tle poprzedników - lepiej, ale w porównaniu do oczekiwań jakie miałem wobec tej kadencji, to zdecydowanie za słabo.


Komentarze
Pokaż komentarze