Skoro narracja jest teraz taka, że LK woził prezydenckim samolotem broń (szmuglował dokładniej rzecz biorąc), to oznacza, że informacja o śladach materiałów wybuchowych jest prawdziwa.
Ciekawe, że znowu wraca do wersji o spóźnieniu na lotnisko z powodów związanych z libacją alkoholową. Wiem doskonale, po przeczytaniu jego „książki”, że Smażywieprz za główne narzędzie kreowania polityki uważa flaszkę i dlatego się z nią nie rozstaje.
To w sumie pozytywne, że mierzy wszystko własną miarką. Przecież nieuczciwym byłoby mierzenie cudzą – kradzioną.
Krzysztof Rogalski


Komentarze
Pokaż komentarze