Jak to jest, że nie ma jednej miary dla współpracy z bezpieką? Jak to jest, że przy jednych dokumentach współpracy grono znawców dzieli włos na czworo, deliberuje, cmoka, parska, kręci głowami, mruczy, burczy, drapie się za uchem, a przy innych dokumentach tupie, rozdziera szaty, wyrywa włosy z głów, skacze przed mikrofonami, wybałusza oczy, macha rękami, „nie ma słów oburzenia” i w ogóle biadoli nad upadkiem obyczajów, zdradą, a nawet naśladowcami Judasza?
Całość: Free Your Mind.


Komentarze
Pokaż komentarze