Wszystkich, którzy wzruszyli się oświadczeniem Michała Boniego, polecam lekturę tekstów po ukazaniu się jego nazwiska na tzw. liście Antoniego Macierewicza w 1992 r. Gdy była szansa, że archiwa pozostaną tajne nie było żadnych przeprosin, tylko oskarżenia tych, którzy odważyli się ujawnić prawdę.
Całość: „Wprost”.


Komentarze
Pokaż komentarze