Wiemy już, kogo powinniśmy czcić dziś za heroizm. Michała Boniego. Ale jest przecież jeszcze cała rzesza takich, którzy też się w tamtych czasach załamali, ulegli, poszli na współpracę, a teraz pozostają anonimowi, bo nie mają szansy na wyznanie słabości. W końcu w rządzie jest tylko trzydzieści stanowisk ministerialnych i dla wszystkich nie wystarczy, aby mogli się wykazać straceńczą odwagą.
Całość: „Fakt”.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)