Publiczne kajanie się przed telewizyjnymi kamerami i wyznawanie własnych przewin, połączone oczywiście ze „szczerymi” przeprosinami staje się nową świecką tradycją.
Nie wiem, jaki wpływ na tą modę miał prowadzony niegdyś w TVN-ie przez Annę Maruszeczko program „Wybacz mi”, ale jak widać jest wielu naśladowców.
Może to trochę dziwne, że syn przeprasza po latach własną matkę, brat siostrę, ojciec córkę dopiero pod wpływem autorów telewizyjnego show, ale mamy przecież XXI wiek.
Całość: Patrząc z boku.


Komentarze
Pokaż komentarze