Nie wiem, gdzie pierwszy raz to przeczytałem, ale był to chyba Bullock („Studium tyranii”). Angielski historyk opisał jeden z nazistowskich konwentykli, w trakcie którego, tak dla rozweselenia, Streicher, gauleiter Górnej Frankonii, opowiadał o pewnym monachijskim wydawcy, który drukował jednocześnie antykatolickie materiały NSDAP i katolickie kalendarze dla konserwatywnych bawarczyków. Anegdotka wzbudziła huraganowy śmiech, podobno sam fuehrer otarł łzę.
Całość: Prędzej złamiesz niż zegniesz.


Komentarze
Pokaż komentarze