Odrzucenie sposobu naprawiania Polski, jaki zaproponowało PiS, nie oznacza, że Polacy gremialnie zapragnęli powrotu czasów, zanim Rywin przyszedł do Michnika. Czas rozczarowań i frustracji „warszawki” oraz „krakówka” bynajmniej się nie skończył.
W kampaniach wyborczych mówi się różne rzeczy i wytrawni obserwatorzy polityki nie zwykli zanadto przejmować się zarówno składanymi wtedy obietnicami, jak i treścią oraz formą wzajemnych ataków. Zwykle jest to teatr – bywa, że politycy przy kamerach obrzucający się jadowitymi obelgami, po ich wyłączeniu, ku wesołości dziennikarzy i telewizyjnego personelu, kontynuują serdeczną pogawędkę, udając się jednym samochodem do kolejnej telewizji, gdzie powtórzą ten sam spektakl.
Całość: „Rzeczpospolita”.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)