Nowy premier wykończył wszystkich konkurentów w PO, ale nadal ma opinię sympatycznego chłopczyka. Pod maską uśmiechu i uprzejmości ukrywa się brutalny gracz polityczny.
Nowy rząd ma być jedynie administratorem – zarządzać, a nie dokonywać rewolucji lub cudów. Taki styl winien zapewnić Donaldowi Tuskowi prezydenturę w 2010 roku. Elementem niezbędnym w osiągnięciu tego celu jest zmiana polityki na wirtualną grę z użyciem dziennikarzy – bez odniesień do realnej rzeczywistości, za to ze skierowaniem uwagi mediów na kwestie stylu. To plan szefa Platformy Obywatelskiej na najbliższe trzy lata. Czy się uda?
Całość: „Rzeczpospolita”.


Komentarze
Pokaż komentarze