Panna Krysia, sędzia pseudo Trybunału Konstytucyjnego, poczuła się zagrożona pytaniami, dlaczego głosowała jak głosowała, więc nakłamała, że jej życie jest zagrożone i poprosiła o ochronę SOP. Dostała tę ochronę.
Zapomniała biedaczka, że jazda z SOP jest większym zagrożeniem dla zdrowia i życia, niż spotkanie z nieprzychylnymi jej poglądom dziennikarzami. Na drugi dzień sobie przypomniała, gdy jej ochrona przywaliła autem w tramwaj.
Panna Krysia zapomniała również o tym, że skoro podpisywała wniosek do TK, to powinna się wyłączyć z orzekania, ale czy ktoś oczekuje zachowań etycznych po osobie która powiedziała
"Będę głosować za niekonstytucyjna ustawą, bo taka jest umowa polityczna"





Komentarze
Pokaż komentarze (9)