Ceterum censeo Poloniam mox extra Unionem Europaeam futuram esse
Dokonam teraz "autocytatu". Dawno dawno temu "wpadłem w uniesienie prorockie" i napisałem notkę, zatytułowaną "Czy Żydzi nie potrzebują przyjaciół?" Kto ma ochotę, może przeczytać tutaj:
https://www.salon24.pl/u/cheshire/860434,czy-zydzi-nie-potrzebuja-przyjaciol
Z przerażeniem zauważyłem, że ostatnie wydarzenia zdają się zmierzać w kierunku, który wówczas ujrzałem oczyma wyobraźni. Poniżej fragment mojej notki sprzed 8 lat.
"Obecnie tylko dwa kraje na świecie mogą być traktowane jako narodowa siedziba Żydów, ale tylko jeden z nich jako miejsce dla nich bezpieczne, bo niewielu chyba za takie uzna Izrael. Tą bezpieczną przystanią są oczywiście Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Nie mogę się jednak oprzeć natrętnym podrównaniom: sytuacja Żydów w USA przypomina mi nieco rolę jaką pełnili w Sowietach w latach 20-tych, a jeszcze bardziej tą jaką mieli w Niemczech przed i bezpośrednio po I wojnie światowej. Tak jak w sowieckiej Rosji, Żydzi mają ogromny wpływ na politykę ("ogon macha psem") i gospodarkę USA i tak jak w Niemczech zdobyli silną rolę w amerykańskiej nauce i kulturze. Nikt nie mógłby sobie wyobrazić pogromów żydowskich i holocaustu w USA. Jednak fatum żydowskiej historii powtarza się na przestrzeni wieków w sposób zdumiewający, każde miejsce jakie uznawali za swoją bezpieczną siedzibę spotykały mniejsze lub większe kłopoty, prowadzące do fatalnych dla Żydów następstw. Tak było w Polsce, w Rosji, w Wielkiej Brytanii (tam antysemityzm powstały w latach 70-tych XIXw. nie doprowadził jednak do żadnych większych ekscesów, mimo degradacji tego mocarstwa w trakcie i po drugiej wojnie światowej). W Niemczech wszystko wywróciła przegrana wojna i nędza wielkiego kryzysu. Dziś wielu kompetentnych ludzi twierdzi że USA są bankrutem... Faktem jest że gospodarka amerykańska nadal jest najpotężniejsza na świecie, ale to już raczej długo nie potrwa. Póki co wciąż najpotężniejsza jest armia USA, jednak jej przewaga też już nie jest taka oczywista, a świat przestał być jednobiegunowy. Czy USA kiedyś przegra wojnę? Każde mocarstwo kiedyś ją przegrywa, to tylko kwestia czasu. Jak wtedy mieszkańcy USA (kim by nie byli) będą odnosić się do swojej żydowskiej mniejszości, tak mocno wpływającej na obecną politykę tego mocarstwa? Co się stanie z Izraelem?"
Moim zdaniem, Izrael nie przetrwa nawet kilku lat bez pomocy z USA, a Stany Zjednoczone zmierzają właśnie szybkim krokiem w stronę upokorzenia jakiego nie doznali od 1975r, a być może jeszcze większego, jakiego nie doznali jeszcze nigdy. Obym się mylił, ale...


Komentarze
Pokaż komentarze (26)