Szubienica jako wyrok domyślny
Ustawa, forsowana od początku kadencji przez ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gwira z ultraprawicowej partii Otzma Jehudit, przewiduje karę śmierci przez powieszenie jako domyślny wyrok dla Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu skazanych przez izraelskie sądy wojskowe za terroryzm ze skutkiem śmiertelnym. Izraelska organizacja lekarzy odmówiła bowiem przeprowadzania egzekucji przez zastrzyk. Wyrok ma być wykonany w ciągu 90 dni od jego wydania.
Dla obywateli izraelskich, zarówno żydowskich, jak i arabskich, kara śmierci jest możliwa tylko w przypadku ataków mających na celu "zanegowanie istnienia Państwa Izrael". To sformułowanie, jak wskazuje "New York Times", w praktyce uniemożliwia zastosowanie prawa do żydowskich ekstremistów.
Profesor Joaw Sapir z Uniwersytetu w Tel Awiwie, były szef izraelskiej obrony publicznej, jest bezpośredni w ocenie. Prawo nie mogłoby objąć kogoś takiego jak Baruch Goldstein, izraelski osadnik, który w 1994 roku zastrzelił 29 Palestyńczyków w meczecie w Hebronie. "Intencja jest jasna. Prawo ma dotyczyć Palestyńczyków, a nie żydowskiego terroryzmu" powiedział Sapir w rozmowie z "New York Times". Dodał, że Sąd Najwyższy najprawdopodobniej uchyli ustawę.
Premier głosował osobiście
Na sali był też Benjamin Netanjahu, który przyjechał do Knesetu i głosował za ustawą osobiście, demonstrując poparcie dla kontrowersyjnego projektu. Jak przypomina "Jerusalem Post", Ben-Gwir wielokrotnie zapowiadał, że uchwalenie prawa o karze śmierci jest warunkiem pozostania jego partii w koalicji rządowej.
Poparciem dla ustawy zaskoczył Avigdor Lieberman, lider partii Jisrael Beitenu, który przez długi czas pozostawał niejednoznaczny w swojej postawie. Swój głos w dniu głosowania oddał za. Przeciwko zagłosowali lider opozycji Jair Lapid i Benny Gantz.
Lapid nie przebierał w słowach. "To, co leży na stole Knesetu, to nie jest ustawa. To pokrzywiony akt PR, cyniczne wykorzystanie uzasadnionego bólu i gniewu obywateli Izraela dla politycznych korzyści" powiedział z mównicy.
Ustawa przeszła pomimo sprzeciwu izraelskich urzędników wymiaru sprawiedliwości i organizacji praw człowieka.
Kara śmierci w Izraelu: historia dwóch przypadków
Izrael skazał na śmierć i wykonał wyrok tylko dwa razy w swojej 78-letniej historii. Pierwszy raz w 1948 roku, gdy rozstrzelano oficera armii Meira Tobianskiego oskarżonego o szpiegostwo, kilka tygodni po powstaniu państwa. Drugi i ostatni raz w 1962 roku, kiedy powieszono Adolfa Eichmanna, jednego z głównych architektów Holokaustu, schwytanego przez Izrael w Argentynie.
Jeśli ustawa wejdzie w życie i zostanie zastosowana, będzie to pierwsza egzekucja od ponad 60 lat.
Krytyka z Europy i wewnątrz Izraela
Jeszcze przed głosowaniem ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii wezwali izraelskich ustawodawców do odrzucenia projektu. W swoim wspólnym stanowisku ocenili, że ustawa ma "de facto dyskryminujący" charakter wobec Palestyńczyków i podważa zobowiązania Izraela do zasad demokratycznych.
Wewnątrz kraju prawo skrytykowali zarówno prawnicy, duchowni, jak i byli oficerowie wywiadu. "To jasne, że chodzi wyłącznie o zemstę" powiedział rabin Benny Lau z Jerozolimy. "To cyrk przemocy udający troskę o bezpieczeństwo."
Adi Rotem, były wysoki rangą oficer izraelskiego wywiadu, wskazał na paradoks strategiczny. Egzekucja może stworzyć nową motywację dla grup terrorystycznych. "Możemy łatwo znaleźć się w sytuacji, w której ktoś bierze zakładników i żąda anulowania zbliżającej się egzekucji. To dodaje kolejną zachętę do porywania Izraelczyków" powiedział.
Zwolennicy ustawy przekonują, że egzekucje zmniejszą motywację Hamasu do brania zakładników jako kart przetargowych. W ataku z 7 października 2023 roku Hamas pojmał ponad 250 osób. W ramach porozumień o zawieszeniu broni wymienił żywych zakładników i szczątki zabitych za ponad 3500 palestyńskich więźniów.
red.
Źródło: NYT, JP, PAP
Fot: Izraelscy żołnierze przy granicy z Libanem/ PAP





Komentarze
Pokaż komentarze (99)