Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
69 obserwujących
1469 notek
1269k odsłon
231 odsłon

Czas leczy rany?

Wykop Skomentuj2

Czy jednym z celów PLANISTY był podział Polaków na tych co wierzyli w ZAMACH SMOLEŃSKI  jaki i tych co to twierdzili że z WINY PILOTÓW DOSZŁO DO NIESZCZĘŚCIA.

https://multibook.pl/pl/p/Tomasz-%E2%80%9ERolex-Pernak-Kasyno/2102

image

OPIS

Bloger Salonu 24 @Rolex pisze

Obiecałem kiedyś że przedstawię swoje własne rozwiązanie sprawy Smoleńska. Niniejszym to czynię. „Rozwiązanie” w tym sensie, że na podstawie tego, co działo się w tej sprawie w ciągu ostatnich dwóch lat, tak wokół samego śledztwa, ale również w sferze dotyczącej go propagandy, przyjmuję ostatecznie jakąś hipotezę za najbardziej prawdopodobną. Każdy świadomy Polak musi się z tym tematem uporać-nie może czekać na „wieczne kiedyś” kiedy zbierze się Polska, międzynarodowa, amerykańska (niepotrzebne skreślić) komisja i coś ustali.

DANE TECHNICZNE

Autor

Tomasz „Rolex” Pernak


Rok wydania

2012

Wydawca

Bollinari Publishing House

Jak mówił sam główny badacz smoleński minister Antoni Macierewicz była to najtragiczniejsza katastrofa większa jak Gibraltar 4 lipca 1943 roku.

Tam i wtedy i dzisiaj Brytyjczycy I NIE TYLKO ONI bo IPN Polska także (ekshumacja Jana Gralewskiego kuriera z Warszawy w Gibraltarze a' generał Elżbieta Zawacka) zakopali archiwa na kolejne kilkadziesiąt lat ad Calendas...

https://sjp.pwn.pl/ciekawostki/haslo/Odlozyc-cos-ad-calendas-graecas;5391616.html

Odłożyć coś ad calendas graecas

Czyli: na święty nigdy; do nigdy. Rzymianie wiedzieli, który mają dzień miesiąca, dość osobliwie mierząc czas odległością tego dnia do non, id i kalend właśnie. Kalendy miesiąc rozpoczynały.

Nie będziemy czekali na greckie kalendy, bo Grecy nie znali kalend, czas mierzyli inaczej. Cesarz Oktawian August tak żartobliwie określał termin spłacenia niespłacalnych długów. Znał życie. Z kalend w naszym języku zostały tylko te greckie, nieistniejące.

Jerzy Bralczyk

Dobrze, że chociaż ludzi dzielą nie tylko pieniądze ale i inne ziemskie sprawy zdążą jeszcze czasami pogodzić się przed śmiercią. TO SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU.

https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-krzysztof-cugowski-pogodzil-sie-z-romualdem-lipka-wokalista-,nId,4315333#iwa_source=worthsee

KRZYSZTOF CUGOWSKI POGODZIŁ SIĘ Z ROMUALDEM LIPKĄ. WOKALISTA UJAWNIA

WIADOMOŚCI Wczoraj, 8 lutego (12:13)

UDOSTĘPNIJ

Romuald Lipko pogodził się z Krzysztofem Cugowskim na łożu śmierci /Krzysztof Kuczyk /Agencja FORUM

image

Czytaj więcej na https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-krzysztof-cugowski-pogodzil-sie-z-romualdem-lipka-wokalista-,nId,4315333#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome


W ostatnich miesiącach konflikt pomiędzy Romualdem Lipką a Krzysztofem Cugowski urósł do tego stopnia, że słynny kompozytor stwierdził, że nigdy nie pogodzi się z byłym wokalistą Budki Suflera. Jednak dwa dni przed swoją śmiercią zmienił zdanie i pogodził się z kolegą. Cugowski zdradził szczegóły tej historii.

i znowu Karnawał w Wenecji!

Tekst

Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"

Facet sie paleta w nim w nieciekawym tle

Scenarzysta forse wzial, potem zaczal pic

I z dialogów wyszlo dno zero czyli nic.

Wszyscy swieci baluja w niebie

Zloty sypie sie kurz

A ja wlocze sie znow bez ciebie

I do piekla mam tuz.

Tak bym chcial Cie spotkac raz w ten jedyny dzien

Lub o tydzieñ cofnac czas ale nie da sie

Chociaz samotnosci smak az do bolu znam

Kiedy innych niedziel brak trudno co mi tam...

Wszyscy swieci baluja w niebie

Zloty sypie sie kurz

A ja wlocze sie znow bez Ciebie

I do piekla mam tuz.

Swiat sie tylko juz ze mna kreci

Gwiazdy plona jak stal

Skasowalas mnie z swej pamieci

Az mi siebie jest zal.

W niebie dzisiaj wszyscy wszyscy swieci maja bal

Źródło: Musixmatch

Autorzy utworu: Mogielnicki Andrzej / Lipko Romuald Ryszard

Czytaj więcej na https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-krzysztof-cugowski-pogodzil-sie-z-romualdem-lipka-wokalista-,nId,4315333#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

http://gazetaolsztynska.pl/632224,Patrzcie-dzis-w-niebo-swieci-Sniezny-Ksiezyc.html

image

Ta noc jest wyjątkowa. W nocy z 8 na 9 lutego rozbłyśnie Śnieżny Księżyc. Przy jego świetle będzie można czytać nawet książki. Nasz naturalny satelita rozbłyśnie wyjątkowo jasno, bo będzie bardzo blisko Ziemi.

https://next.gazeta.pl/next/7,172690,25675018,pelnia-ksiezyca-juz-dzisiaj-sniezny-ksiezyc-to-czwarta-najwieksza.html

Pełnia Księżyca już dzisiaj. Śnieżny Księżyc to czwarta największa pełnia w 2020 r. Czy to Superksiężyc?

KaK

08.02.2020 10:17

Już dzisiaj w nocy będzie miała miejsca pełnia Księżyca. W lutym nosi nazwę Śnieżny Księżyc. W tym roku będzie to czwarty największy Księżyc w tym roku.

image


Pełnia Księżyca w lutym nazywana jest "Śnieżnym Księżycem" jeszcze z tradycji rdzennych Amerykanów. Indianie nadawali poszczególnym pełniom nazwy, które najlepiej odpowiadały sytuacji na Ziemi. Lutowy Księżyc wziął swoją nazwę od intensywnych opadów śniegu które zwykle miały miejsce w tym miesiącu.

Trudno mówić o tym, by luty 2020 był obfity w opady śniegu. Jednak dla osób, które chcą obserwować niebo nocą, aktualna pogoda stwarza doskonałe warunki do obserwacji gwiazd, planet oraz oczywiście Księżyca.

https://tech.wp.pl/sniezny-ksiezyc-juz-dzisiaj-na-niebie-bedzie-wyjatkowo-wielki-6476460493776513a


Pełnia Księżyca w lutym będzie miała miejsce dzisiaj, 8 lutego 2020 roku. Jednak swoje apogeum osiągnie dopiero 9 lutego 2020 roku o godz. 7:33 czasu Polskiego.

CO BOSKIE TO BOGU CO LUDZKIE TO CESAROWI

https://www.niedziela.pl/artykul/60585/nd/Bogu-co-boskie

Niedziela podlaska 42/2011

 Ks. Tomasz Pełszyk

„Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”

(Mt 22, 21)

Wielkie problemy moralne stwarza brak sprawiedliwych proporcji między pracą a płacą. Niektórzy, czując się pokrzywdzeni przez pracodawcę, próbują dokonywać „wyrównania”, wynosząc coś użytecznego z zakładu pracy czy sklepu. Najczęściej jest to zwyczajna kradzież, ponieważ istnieją inne sposoby dochodzenia swoich praw. Niestety, niewiele osób uświadamia sobie ten grzech…

W Księdze Izajasza pogański władca Cyrus jest ukazany jako mąż opatrznościowy, przez którego Pan Bóg wyzwala swój lud z niewoli. Zwycięstwa Cyrusa i jego potęga sprawiły, że pozwolenie na powrót wygnańców było mało istotną stratą materialną, natomiast politycznie utwierdzało jego panowanie nad olbrzymim imperium. Pismo Święte mówi jednak, że ten wielki król był tylko narzędziem w ręku prawdziwego Króla, do którego wszystko należy! Nie znając jedynego Boga, wypełnił on dokładnie Jego wolę. Za czasów Jezusa rządzili rzymscy cesarze. Naród wybrany znowu doświadczał okupacji. Pozostając na swojej ziemi, Izraelici przeżywali katusze niewoli. Podstępne pytanie zadane Nauczycielowi dało Mu okazję do wygłoszenia jednej z najważniejszych nauk dotyczących odniesienia człowieka wierzącego do Boga i świata. Władza ziemska wpisana jest w plany Najwyższego Władcy. Pokrewne teksty biblijne tłumaczą dokładniej, czym jest „oddawanie Cezarowi” tego, co do niego należy. Chodzi m.in. o dostosowanie się do zarządzeń, które wprowadzają pokój społeczny, o respektowanie przepisów podatkowych… Na tym tle Chrystus podpowiada, jak ważne jest uświadomienie sobie, co w rzeczywistości należy do Boga i co człowiek powinien Mu oddać. Pierwszą powinnością jest posłuszeństwo wobec Jego nauki, przyjęcie Miłości objawionej w Jednorodzonym Synu, życie według zasad Ewangelii. Św. Paweł mówi jeszcze o wdzięczności za dzieła Boże, które dokonały się w nowo nawróconych Tesaloniczanach („dzieło wiary, trud miłości, wytrwała nadzieja”). Apostoł podkreśla, że do ludzkiego wysiłku głoszenia Słowa Pan dodał „moc i Ducha Świętego, i wielką siłę przekonania”. Tym, który daje, jest Bóg, człowiek zaś oddaje Mu swoje dziękczynienie.

Dysproporcja między tym, co otrzymujemy od Ojca, a tym, co próbujemy dać w zamian, jest niewyobrażalna. W tej relacji nie ma sensu zasada sprawiedliwości, ponieważ nie mamy szans na jej urzeczywistnienie. Chrystus, ofiarowując się nam całkowicie przez krzyż, przypomina, że Bóg pragnie całego człowieka. Jego miłość oczekuje totalnej odpłaty - wszystko albo nic! Jezus zapracował aż nadto na takie „wyrównanie”, a wszystkie inne nasze „zapłaty” są tylko marnym zadatkiem…

Poczytaj też:

image

Wydanie II zapowiedzi wydawnicze na rok 2020

Cena w gestii Wydawcy!

>

Literatura TEMATU:

POCZYTAJ!:

https://gloria.tv/post/RGQ7wm2wxQHo2pbUiYhrJ2mnh

Czerwona Strona Księzyca-Zamach Smoleński krok po kroku -tego nie mozna nie przeczytać..

Wstęp :

Koniec pewnego świata?

„Po raz ostatni polscy żołnierze maszerowali tutaj w wielkiej paradzie zwycięstwa w 1945 r. I byli jedyną armią poza radziecką, która brała udział w tej uroczystości. Cieszę się, że po wielu latach w zupełnie innej konfiguracji ta tradycja jest znów kontynuowana. (...) są także siły, bardziej hałaśliwe niż wpływowe, które podważają sens tego pojednania. W Rosji także są takie siły - marginalne co prawda, ale są. Na szczęście po obu stronach są one w mniejszości. Dlatego wierzę, że ten proces będzie rozwijał się. Siły dominujące są mu nastawione przychylnie, a w życie wchodzą kolejne pokolenia coraz mniej nieobciążone przeszłością. To wszystko napawa optymizmem.” Jaruzel, Moskwa 9-05-20101,

Ktoś, kto sądzi, że system totalitarny można obalić w sposób pokojowy, drogą negocjacji i dżentelmeńskiego przekazywania tudzież redystrybuowania władzy, przypomina osobę, która jest przekonana, iż grupie gangsterów można któregoś dnia powiedzieć: „weźcie, panowie, przestańcie kraść, zabijać, stręczyć, porywać, oszukiwać, rozprowadzać narkotyki etc., tylko zajmijcie się uczciwą pracą, jak zwykli ludzie”, a ta grupa posłucha, zwłaszcza gdy się jej dodatkowo zaoferuje, iż wszyscy jej członkowie w nagrodę nie pójdą za kratki. Mówiąc inaczej, rażącą głupotą graniczącą z szaleństwem lub obłąkaniem, jest oczekiwanie, by ludzie oddani zbrodni i zawodowo z przestępczością związani – w zamian za obietnice nietykalności i niekaralności – oddali się rzetelnej przedsiębiorczości, porządnej służbie obywatelom oraz by zaczęli dbać o dobro publiczne.

Jest zresztą w tym zarysowanym wyżej, niezwykle spolegliwym podejściu do społeczno-politycznej rzeczywistości kreowanej na przestrzeni dziesięcioleci przez totalitaryzm, jedno podstawowe, zupełnie błędne założenie świadczące po prostu o dość powszechnym (nie tylko w naszym kraju) niezrozumieniu zjawiska zorganizowanej przestępczości2. Jeżeli bowiem zbrodniarze otrzymują taką właśnie ofertę, o jakiej mowa, to przecież nie mają wtedy żadnego, ale to żadnego interesu, by cokolwiek w swoim postępowaniu zmieniać. Dlaczego złodziej miałby nagle przestać kraść, jeśli słyszy, iż w „nowym systemie” za to, co dotychczas nakradł, nie czeka go żadne więzienie? Wprost przeciwnie – złodziej wita „nowy system” z szeroko rozłożonymi ramionami, z uśmiechem na ustach, ba, błogosławi „nowemu porządkowi”, gdyż dopiero w tymże „nowym systemie” otworzą się przed nim niewyobrażalne wprost możliwości okradania ludzi – i to w majestacie nowego „prawa”.

Tym samym, po takiej ofercie, o jakiej wspomniałem na początku, przestępcy schodzą na nowy ląd niemalże jak załoga Krzysztofa Kolumba, jak odkrywcy „dziewiczej ziemi” – albo inaczej, na starym lądzie ci wszyscy przestępcy urządzają się po nowemu, bo poniekąd, w związku ze składaną przez „drugą stronę”, ofertą, zmieniają się dotychczasowe społeczno-polityczne warunki. Zmieniają się:

1

https://wyborcza.pl/1,76842,7860167,Jaruzelski__Ten_dzien_jest_dla_mnie_niezwykle_wazny.html

Jaruzelski: Ten dzień jest dla mnie niezwykle ważny

Rozmawiał w Moskwie Marcin Wojciechowski

9 maja 2010 | 16:52


wyborcza.pl/1,76842,7860167…

2

Oczywiście przedstawiam tu wariant optymistyczny – pesymistyczny byłby taki, że dogadujący się z przestępcami doskonale wiedzą, jakie będą skutki takiej umowy i im to wcale nie przeszkadza, bo np. świetnie na takim dilu zarobią.

fymreport.polis2008.pl/…/FYM-cz-1.pdf

3

Oto wszak „znika realny socjalizm”, jak głosi legenda przekazywana z ust do ust, z jednej trąby jerychońskiej ogłaszającej „koniec starego świata” do drugiej ogłaszającej „początek rajskiej epoki”, z jednego informacyjnego megafonu nad wiejskimi domami do drugiego nad miejskimi sypialniami, z jednego kołchoźnika w pegeerze do zakładowego radiowęzła w wielkiej fabryce czy kopalni, z jednej zadymionej stołecznej redakcji pełnej intelektualistów najlepszej marksistowsko- leninowskiej maści do drugiej redakcji, gdzieś na głuchej prowincji, gdzie nie tylko wrony zawracają, ale i żurnaliści nieco gorszego chowu kręcą się niespokojnie, z podkrążonymi z przepicia oczętami i chronicznie rozbieganym (w poszukiwaniu kolejnych wytycznych z centrali) wzrokiem. Znika totalitaryzm, a z nim znikają totalitarne instytucje, totalitarne służby, totalitarne zwyczaje, totalitarne mechanizmy, totalitarne media i „wszystko zaczyna się od nowa”, niemalże jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w bajce o Kopciuszku – z dyni robi się kareta, z kilku myszy zaprzęg koni, ze starych sowieckich drelichów – luksusowe garnitury.

No dobrze, znika stary, straszliwy totalitaryzm, a co w takim razie, skoro przestępcy stali się jednym z filarów „nowego porządku”, nastaje? Co się tworzy, jeśli złodziejaszkowie dawnego reżimu zamieniają się w mafiozów, a agentura stanowiąca rdzeń sowieckiego systemu staje się głównym „beneficjentem epokowych przemian”? Co się tworzy, jeśli bolszewicka nomenklatura awansuje do poziomu business class, kacykowie zaś z kremlowskich pucybutów zmieniają się w „zachodnich” miliarderów i zaczynają uchodzić za mistrzów elegancji oraz kreatorów „stylów pop kultury”? Co się tworzy, jeśli przywiezieni na ruskich tankach, zrzuceni z ruskich samolotów, wsparci ruskimi bagnetami zbrodniarze wyspecjalizowani w masowym terrorze, ustalają w „nowym systemie” reguły politycznej, ekonomicznej, społecznej, medialnej, a także kulturowej gry? Tworzy się ruska zona II, natomiast peerel (czyli ruska zona I) przeistacza się w swoją udoskonaloną formę, jaką jest neopeerel.

Oczywiście, jak to w przypadku państwa totalitarnego (gdyż od totalitaryzmu bez jego rozliczenia oraz surowego ukarania zbrodniarzy nie ma innej drogi jak ta do... nowego totalitaryzmu), zrazu „wszystko wygląda niewinnie”, no, powiedzmy, dość niewinnie, tzn. nie ma zbyt wielu zapowiedzi, iż terror któregoś dnia powróci3. Tak jak „przełomowy”, „negocjacyjny”, „wyborczy” rok 1989 otwiera kilka spektakularnych zabójstw politycznych (zamykających rytualnie działalność „starych służb”; zabójstwa polityczne zresztą będą powracać i w następnych latach jako swoisty refleks przeróżnych afer), tak na większą skalę terror nie jest już widoczny, jak bywał za czasów panoszenia się komunistycznej junty. Nie jest on zresztą w „nowym systemie” w takiej skali potrzebny, gdyż dostatecznie użytecznym narzędziem służącym do sterowania obywatelami i łamania ich oporu jest.

Na tym zresztą zasadza się istota zbrodniczości agenturokracji, która jako ustrój zbrodniczy, musi w ostateczności po terror sięgać, jeśli interesy agentury tudzież instytucje przez nią opanowane są śmiertelnie zagrożone. W tym też kontekście należy patrzeć nie tylko na historię „pieriestrojki” (czy jak kto woli: transformacji komunizmu w neokomunizm) w obozie sowieckim, ale i przede wszystkim na jeden z najbardziej krwawych epizodów (pomijając wojny wszczynane przez neo-ZSSR oraz akty terrorystyczne organizowane przez neosowieckie specsłużby na jego terytorium) tejże „pieriestrojki”, a więc dokonaną 10-go Kwietnia dekapitację polskiej elity politycznej, czyli zbrodnię drugiego Katynia. Terror neokomunistyczny jest precyzyjnie ukierunkowany: na środowiska religijne i katolicyzm oraz na ugrupowania antysystemowe. Pod tym względem widoczna jest ciągłość strukturalna (mimo „transformacji”) neokomunizmu w stosunku do poprzedniego zbrodniczego ustroju.

fymreport.polis2008.pl/…/FYM-cz-1.pdf

4

Kierat ekonomiczny, koncentrujący uwagę przeciętnego poddanego „nowej władzy” na zdobywaniu środków do przetrwania, czyli na „dorabianiu się” w warunkach... „wilczego kapitalizmu”. Albo „kapitalizmu”, po prostu, by żadnymi wilkami nie straszyć szaraczków.

Pismo powiada, że na początku było Słowo. I, paradoksalnie, w systemach totalitarnych, a bolszewizm jest tu najznakomitszym negatywnym przykładem, słowo (oczywiście ze zniekształconym, załganym znaczeniem) stanowi jeden z najważniejszych, obok fizycznego terroru, środków działania wszelkich instytucji opresyjnej władzy. Parafrazując sformułowanie biblijne, można rzec, iż w przypadku sowietyzmu: na początku było Kłamstwo (pisane wielką literą, bo chodzi znowu o cały, totalny, tj. służący obezwładnianiu odbiorców, system fałszu, a nie o pojedyncze „niewinne kłamstewko” pojawiające się czasem w zwykłych ludzkich rozmowach). Wydaje się zresztą absolutnie niemożliwe, by bez tego właśnie Kłamstwa (czyli systemu dezinformacji, manipulacji, zwodzenia ludzi, zmuszania do „dwójmyślenia”, wpajania nowomowy posługującej się stale ekwiwokacją, tj. zdeformowaną semantyką) totalitaryzm mógł objąć swym zasięgiem jakąś ludzką zbiorowość.

Takim Kłamstwem było też od samego początku konstruowania „nowego państwa” owo „tworzenie polskiego kapitalizmu” lub krótko, jak sygnalizowałem wcześniej: „kapitalizm”. Jakąś potworną ironią losu, a ściślej rechotem historii w jej sowieckim i zarazem neopeerelowskim wydaniu, jest w tym kontekście wyznanie Jaruzela w „rozmowie na XX-lecie” neopeerelu (w komunistycznej „Polityce” obchodzono je w lutym 2009), iż to na jego sugestię do, by tak rzec, pryncypialnych sformułowań związanych z kolejną „nowelizacją”4 „peerelowskiej konstytucji” wprowadzono określenie „sprawiedliwość społeczna” (archiwum.polityka.pl/art/mnie-sie-ta-polska- podoba,353924.html):

„(J. Żakowski) Pamiętam taki moment między świętami a sylwestrem 1989 r. Byłem rzecznikiem Bronisława Geremka. Profesor nagle zwołał nas na naradę. Przygotował projekt zmian w konstytucji i jechał go panu przedstawić. Bez pańskiej zgody zmiana konstytucji nie była możliwa. Chodziło o zmianę ustroju – koniec kierowniczej roli partii, skreślenie przyjaźni z ZSRR, powrót do nazwy Rzeczpospolita Polska. Myśleliśmy, że pan się wścieknie. A pan przyjął te zmiany w zasadzie bez sprzeciwu. To było kompletne zaskoczenie, bo w ten sposób wydał pan wyrok śmierci na system, któremu pan całe życie służył.” „(Jaruzel) Prosiłem tylko, ażeby skoro już skreślamy socjalizm, wpisać

przyp.4 Pierwszą „nowelizację”, żeby było śmieszniej, przeprowadził jeszcze „sejm” poprzedniej „kadencji” związany z późną jaruzelszczyzną: „Realizując postanowienia Okrągłego Stołu, Sejm PRL znowelizował konstytucję z 1952 r. Ustawą z 7 kwietnia 1989 r. o zmianie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Najważniejsze zmiany wprowadzone przez tę ustawę to ustanowienie senatu (a raczej przywrócenie) i urzędu prezydenta oraz określenie jego kompetencji i sposobu wybierania” (M. Borucki, Wstęp, w: Konstytucja III Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2005, s. 3). Ten niewątpliwie istotny, bo bezprecedensowy, historyczny epizod dowodzi, jak „elastyczne”, tzn. ręcznie sterowalne, były peerelowskie „instytucje” – oto w wyniku dyskusji w jakimś pozakonstytucyjnym (trzymając się peerelowskiej nomenklatury i „wykładni prawa”) organie typu „Okrągły Stół” dokonano pewnych „meta-konstytucyjnych” (a więc dotyczących samej peerelowskiej konstytucji przecież) ustaleń, stanowiących de facto prawne podwaliny powoływania zupełnie nowych (jak na „ludowe” warunki) instytucji, które to ustalenia w te pędy „klepie legislacyjnie” podstawowy „konstytucyjny” organ, jakim jest sowiecki „sejm”. No ale nie takie cuda na kiju widzieliśmy podczas „transformacji”.

sformułowanie „sprawiedliwość społeczna”. Dla lewicy ma ono znaczenie kluczowe. Formuła o przyjaźni ze Związkiem Radzieckim za Gorbaczowa nie była już konieczna.”

5

Ot, jak tyran nawet na stare lata, już prawda po odwieszeniu do szafy swego znoszonego, sowieckiego munduru, po „pokojowym przekazaniu władzy” przedstawicielom „strony społecznej”, po którym to przekazaniu, tak się jakoś przypadkowo składa, on, tenże sowiecki gensek, znowu zostanie wybrany na „głowę państwa” – troszczy się u zarania nowych dziejów o poddanych. Niech więc system totalitarny już się nie nazywa jakoś „strasznie”, jakoś „rewolucyjnie”, jakoś tak, że obywatelom, gdy słyszą o nim, od razu trzęsą się nogi. Niech nazywa się tym razem jakoś po polsku (a nie z obca „socjalizm” czy „komunizm”), a nawet po ludzku, jakoś „intelektualnie do zniesienia” dla przeciętnego zjadacza chleba, który i tak niewiele ze współczesnej kołomyi jest w stanie pojąć. Im mniej zresztą ów zjadacz pojmuje, tym lepiej, bo nie on jest od myślenia, lecz inżynierowie społeczni, konstruktorzy „nowego ładu”, co od razu pilnują, by nie tylko wszystko się właściwie nazywało, lecz i by było właściwie przez poddanych rozumiane.

Nic zresztą przyjemniejszego dla tychże poddanych jak dobre wieści o tym, jak to tyran dba o społeczną sprawiedliwość. No i ta obopólna, bo i środowiska Geremka (reprezentującego „demokratyczną opozycję” już oczywiście „parlamentarną”, jakżeby inaczej), i środowiska Jaruzela wiara w niesłabnącą siłę albo i wszechmoc „słowa” właśnie. Wystarczy zapisać w peerelowskiej bumadze, że ustrój komunistyczny został zlikwidowany, wystarczy nadać rzeczy odpowiednie, zakłamane słowo i nic już nie jest takie, jak było dawniej (a czerwonych po prostu diabli wzięli, bo znikają tak szybko, iż w przeciągu paru lat od pierwszych „konstytucyjnych zmian” żadnego już nad Wisłą nie widać). Echem pewnie tej dbałości o „odpowiednie językowe ujęcie” niesamowitego kolorytu „transformacji” było późniejsze, jeszcze znakomitsze od „sprawiedliwości społecznej” (ta fraza pozostaje nadal w użyciu w Art. 2), określenie: „społeczna gospodarka rynkowa”, zapisane w „Konstytucji III RP” (Art. 20).

Czy można było nazywać „kapitalizmem” ustrój, w którym „klasę średnią” i „ekstraklasę” tworzyli przedstawiciele starej oraz (zbratanej z nią) nowej nomenklatury, nie zaś po prostu ludzie pracowici, przedsiębiorczy, zaradni i uczciwi? Można było. Nowomowa neopeerelu płynąca z mainstreamowych nowoczesnych kołchoźników nie dopuszczała żadnego głosu sprzeciwu wobec „koniecznych ekonomicznych reform” (czerwoni lub różowi momentami posługiwali się nawet argumentem-wytrychem „po pierwsze gospodarka”, tak jakby ta ostatnia nic z ich polityką nie miała wspólnego). Ci bowiem, którzy nie godzili się na nadzorowaną przez agenturę „transformację” prowadzącą w pierwszym rzędzie do uwłaszczania się nomenklatury i rozrastania się korupcji we wszelkich możliwych dziedzinach działalności publicznej, przedstawiani i traktowani byli w nowych reżimowych mediach jako ludzie „niedojrzali do demokracji”, „nierozumiejący kapitalizmu”, „nieodpowiedzialni”, „bojący się zmian”, „pozbawieni smykałki biznesowej”, „chcący wiecznie żyć na garnuszku państwa”, „biedni, głupi i zawistni” etc. etc., a

nawet, co już w ogóle było szczytem neokomunistycznego zakłamania, „tęskniący za poprzednim ustrojem”. Argumentem-obuchem stało się twierdzenie o „nieuniknionych kosztach transformacji”, w których mieściło się dosłownie wszystko: inflacja, bezrobocie, emigracja zarobkowa, życie na kredyt, niskie płace, zadłużenie państwa, apatia społeczna, wzrost przestępczości, szara strefa, protesty rozmaitych grup zawodowych, pauperyzacja przeróżnych profesji (np. naukowo- akademickich), upadek szkolnictwa, zabójczy ekonomicznie fiskalizm itd.

Pseudo-państwo jednak na takich właśnie podstawach... „zadziałało”. Machina zafunkcjonowała i właściwie mogła tak bezkolizyjnie i bezawaryjnie działać dalej, gdyby nie próby jej rozwalenia przez nieliczne ugrupowania o charakterze antysystemowym. Za symptomatyczne należy uznać to, że po pierwszych wolnych wyborach z 1991 r., pierwszy rząd o autentycznie antykomunistycznym i sanacyjnym charakterze w stosunku do peerelowskich struktur pseudo-państwa, został obalony w przeciągu pół roku (grudzień 1991-czerwiec 1992), zanim nawet zdołał podnieść rękę na agenturę. Później więc na długie lata zapanowała sielska, spokojna atmosfera w „III RP”, w której debata na łamach luksusowych pism dotyczyła np. tego, jakich wód toaletowych używa ten czy inny przedstawiciel politycznej, byznesowej czy „szołbyznesowej” „ekstraklasy”, aż do nadejścia w 2005 r. „kaczystów”, którzy po wyborach parlamentarnych i prezydenckich „wzięli wszystko”, tzn. parlament, rząd i ośrodek prezydencki, co pozwoliło na rozpoczęcie drugiego antysystemowego podejścia do neokomunizmu m.in. w postaci powoływania nowych służb specjalnych i próby gruntownej reformy starych, zwłaszcza tych najbardziej newralgicznych, wcześniej nietykanych, tj. wojskówki. Po dwóch burzliwych latach doszło jednak do przegnania kaczystów z ław rządowych, a następnie (2007) do ekspresowej resowietyzacji służb.

6

Trzy lata później, w kwietniu 2010 r. dokonana została likwidacji ośrodka prezydenckiego oraz członków sztabu generalnego, czyli natowskiego dowództwa (nie licząc innych przedstawicieli najważniejszych polskich instytucji, takich jak NBP czy IPN) podczas zamachu na delegację udającą się na uroczystości katyńskie. W krwawy i bezwzględny sposób zamknięto proces przywracania neokomunistycznego porządku nad Wisłą. „Władza ludowa” (i agenturokracja jako ustrój) została na nowo „utrwalona” i na razie nic nie zapowiada radykalnej zmiany w Polsce (wyborcza.pl/1,76842,7868599…), wielu bowiem naszych rodaków nad kwestią dekapitacji elity politycznej przeszła do porządku dziennego, czując się w ruskiej zonie II jak u siebie w domu.

Tak pokrótce wygląda „koniec świata”, do którego to (końca) tak w rzeczywistości nie doszło. Dziś już chyba nie musimy się okłamywać, że niepodległego, wolnego, sprawiedliwego, silnego, praworządnego i bezpiecznego kraju nie udało się Polakom zbudować przez ostatnie dwadzieścia parę lat. Dlaczego? Z jednego, zupełnie banalnego powodu: dlatego że nie taki kraj był celem „transformacji” (załączam taką klamrę historyczną, która nie wymaga komentarza: www.polskieradio.pl/…/254646,Jaruzels…

fymreport.polis2008.pl/…/FYM-cz-1.pdf

7

https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/277206,Jaruzelski-zaproszony-na-obrady-RBN

www.polskieradio.pl/…/277206,Jaruzels…).

Czy uda się kiedyś z Bożą pomocą takie wolne polskie państwo skonstruować? To zależy wyłącznie od jednego: na ile Polacy jako naród są w stanie sprostać temu, co niesie ze sobą wojenna zbrodnia z 10-go Kwietnia. Ta bowiem zbrodnia może być datą przebudzenia Polaków i powstawania z klęczek po okresie cywilizacyjnych i moralnych upokorzeń, ale równie dobrze może być autentycznym Katyniem II, stanowiącym fundament następnej po peerelu, neosowieckiej republiki nad Wisłą. Tak samo jak Katyń pierwszy był krwawym zasiewem „Ludowej Polski”. Jeśli współcześni Polacy nauczą się żyć „w ciszy, milczeniu i uległości” wobec neokomunistycznej władzy, żyć ze świadomością dokonanego zamachu na polskiej prezydenckiej delegacji oraz bezkarności jego sprawców, tak jak kiedyś peerelacy udawali w realiach peerelu, że zbrodnia ludobójstwa katyńskiego to „zamierzchła przeszłość”, „pradawna martyrologia” i właściwie nie-problem, bo liczy się „mała stabilizacja” – to tych współczesnych Polaków czeka ten sam los, co peerelaków. Nicość, nędza, zagłada w ruskiej zonie II. Może nawet nie zagłada w sensie fizycznym (ktoś przecież w neokomunizmie musi „wyrabiać normy” i „płacić podatki”), ale w rozumieniu duchowym i kulturowym. Broń nas Boże przed Polską, w której zbrodnia dokonana 10- go Kwietnia ulegnie zapomnieniu.

Niniejszą książkę napisałem ku pamięci zarówno ofiar zamachu z 10 Kwietnia, jak i tych osób, które zginęły w tajemniczych okolicznościach już w czasie oficjalnego pseudośledztwa prowadzonego pod kremlowskim nadzorem (np. śp. E. Wróbel). „Czerwoną stronę Księżyca” dedykuję szczególnie prof. J. Trznadlowi, pierwszemu sprawiedliwemu spośród polskich naukowców i intelektualistów, który zaczął się głośno dopominać o powołanie międzynarodowej komisji do zbadania jak doszło do tragedii smoleńskiej. Do dziś, jak wiemy, taka komisja nie powstała.

Free Your Mind Wigilia Bożego Narodzenia 2013

Bloger Free Your Mind , autor najbardziej wnikliwego opracowania dotyczącego tzw. katastrofy smoleńskiej, czyli analizy pt Czerwona strona Księżyca, opublikował Aneks do opracowania. Polecamy lekturę wszystkim, zarówno zwolennikom wersji propagowanych przez Zespół Parlamentarny A. Macierewicza, jak i szerokiego spektrum oponentom.

Całość opracowania “Czerwona strona Księżyca” (z numerowanymi stronami – Adobe PDF 88 MB):publikacje.ijuz.pl/Free_Your_Mind-…

Aneks-3 do opracowania “Czerwona strona Księżyca”: fymreport.polis2008.pl/…/FYM-Aneks-3.pdf

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale