Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
66 obserwujących
1422 notki
1230k odsłon
1159 odsłon

Dziady Mickiewicza a dziadostwo w TVPinfo

Wykop Skomentuj15

Powtórki z przełomu roku 1967/68 zakończonych pamiętnym MARCEM '68 nie będzie !

image

 

Dziady - Historia - marzec68

 
image

Czyżby ADAŚ PRZYPOMNIAL SWOJĄ MŁODOŚĆ sprzed 48 lat.

Jakie miał wzięcie wśrod młodzieży akademickiej. Bohater walki o WOLNOŚĆ i NIEPODLEGLOŚC w kulturze i życiu politycznym.

Prowokacja MARCA'68 zakończyła się kolejną prowokacją w grudniu 1970 roku i KRWAWĄ MASAKRĄ NA WYBRZEŻU.

 

image

17 grudnia 1970 - Grudzień 70 - polskieradio.pl

 
image
 
image
 
image

19 grudnia 1970 - Grudzień 70 - polskieradio.pl

www.polskieradio.pl510 × 280Search by image
Grudzień 1970 - bunt robotniczy w Polsce. Brama Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie. PAP/CAF Andrzej Witusz

NOWE METODY, STARE CELE PANOWIE 

CHAZARIA NIE POPUSZCZA

 

http://antymatrix.blog.polityka.pl/2015/11/22/smierc-i-dziewczyna-czyli-skandal-w-teatrze-polskim/

 

Śmierć i dziewczyna, czyli skandal w Teatrze Polskim

Edwin Bendyk

Dziady Mickiewicza a dziadostwo w TVPinfoSkandalu nie było, więc jest skandal. Zapowiedź premiery spektaklu „Śmierć i dziewczyna” według tekstów Elfriede Jelinek i w reżyserii Eweliny Marciniak wywołała podobne emocje, jak przed rokiem „Golgota Picnic”.

Najpierw erotyczny afisz ocenzurowany przez Facebooka; potem radni z PO z sejmiku wojewódzkiego protestujący przeciwko tej, sztuce; w końcu środowiska katolickie i osobiście minister kultury i dziedzictwa narodowego wzywający do odwołania premiery.

IMG_20151121_213805

Po premierze, owacja na stojąco

Nikt nie widział, nikt nie słyszał nic poza mglistymi zapowiedziami: Teatr Polski szuka w Czechach aktorów porno, by wystąpili na scenie; sztuka opatrzona jest ostrzeżeniem „tylko dla widzów dorosłych!”; plakat też może rozbudzić wyobraźnię u nadpobudliwych.

Zaczyna się więc jazda, której punktem kulminacyjnym jest w piątek przed południem wystąpienie radiowe prof. Piotra Glińskiego, wicepremiera i ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Oświadcza, że pornografii za publiczne pieniądze w publicznych instytucjach kultury nie będzie.

Po południu do Urzędu Marszałkowskiego (Teatr Polski jest wojewódzką instytucją kultury) trafia pismo z MKiDN z takim oto zdaniem:

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oczekuje, że Pan Marszałek w trybie natychmiastowym nakaże wstrzymanie przygotowań premiery w zapowiadanej postaci, łamiącej powszechnie przyjęte zasady współżycia społecznego.

Znamienne, że pod pismem nie podpisuje się żaden z ministrów, tylko dyrektor Departamentu Finansów. Odpowiada mu w imieniu marszałkawicedyrektor departamentu spraw społecznych:

Nie widzimy możliwości podjęcia skutecznych i zgodnych z prawem działań w trybie sugerowanym przez Pana Dyrektora. Jeśli Państwo widzą takie możliwości, które jednocześnie zgodne byłyby z ideą nie ingerowania w wolność wypowiedzi artystycznej oraz nie wprowadzania jakichkolwiek form cenzury, to prosimy o ich wskazanie.

Jednocześnie w piśmie tym Urząd Marszałkowskie zwraca uwagę, że być może MKiDN dało się podpuścić strategii promocyjnej Teatru.

12241707_10205441081923361_6357086513565928558_n

Pikieta przez Teatrem Polskim

W końcu jednak godzina premiery nadeszła, dyrektor Teatru Polskiego Krzysztof Mieszkowski nie ugiął się, pozostało jedynie pokonać blokady przeciwników spektaklu, którzy próbowali zatrzymać widzów siłą i modlitwą.

Policja drzwi odblokowała, podobno aresztowano dwanaście najbardziej zaangażowanych w protest osób. Spektakl się zaczął. I co? I nic. Tzn. tak, jest na scenie nagość, są na scenie legendarni już czescy aktorzy porno. Nie ma jednak pornografii. Jest teatr, teatr najwyższej próby – najlepiej mówi o tym Dorota Monkiewicz, dyrektorka wrocławskiego Muzeum Współczesnego.

O co więc chodzi? Tak, całe zamieszanie było skutkiem prowokacji artystycznej. Bo jeden z kluczowych aspektów przedstawienia odnosi się do roli sztuki i kultury, jednocześnie przestrzeni piękna i ścieku na najgorsze brudy. Dojrzałe społeczeństwa potrzebują jednego i drugiego wymiaru sztuki, by lepiej poznawać siebie, ujawniać dręczące demony. Prowokacja artystyczna udała się – do dyskusji o roli sztuki została wciągnięta opinia publiczna, dobudowując kontekst, bez którego niektóre teksty rzucane ze sceny wydawałyby się sztuczne lub banalne.

Nikt jednak nie przypuszczał, że prowokacja artystyczna przekształci się w prowokację polityczną. W grę dał się wciągnąć minister kultury i pokazał się jako pogromca skandali, zgodnie z duchem wzmożenia moralnego, jakim rząd PiS epatuje nieustannie. Minister jednak przeszarżował, zapomniał o swojej roli i wpisał się w obowiązującą w ostatnim tygodniu kampanię wysadzania w powietrze Konstytucji, tym razem kwestionując gwarancje wolności wypowiedzi artystycznej. Nie ukręcił jednak głowy skandalowi, tylko sam stał się jego źródłem. O ile pamiętam, to pierwszy minister kultury od rozwiązania Głównego Urzędu Kontroli Prasy i Widowisk, który wezwał do ocenzurowania dzieła, którego nie widział, na życzenie grup aktywistów, którzy też sztuki nie widzieli.

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale