Notkę tę dedykuję panu Ministrowi Szczerskiemu aby uważnie ją uważnie przeczytał
i przemyślał:
UKRAINA MA SWOICH BOHATERÓW
JAK TEN PROBLEM ROZWIĄZAĆ W DUCHU PRAWDY I POJEDNANIA TO CHYBA NAWET KRÓL SALOMON MIAŁBY PROBLEM A NIE CHŁOPAK Z WARSZAWY STANISŁAW GRZESIUK
5 lat kacetu w Oświęcimiu, Mathasen-Gusen, Dachau
http://ryms.pl/artykul_szczegoly/221/koc-ksiazka-z-dedykacja.html
KOC - Klub Osobników Czytających, w którym bardzo różni kulturalni czytelnicy dzielą się z "Rymsem" wspomnieniami ze swoich niepokojących, obrazoburczych, poruszających, wzruszających lektur dzieciństwa i wczesnej młodości. W części dwunastej: Michał Zawadzki.
Miałem wtedy chyba 10 albo 11 lat.
Z koleżanką – dwa lata starszą córką sąsiadów, którzy przyjaźnili się z moimi rodzicami, często wspólnie czytaliśmy. Właściwie to Aśka, która świetnie czytała „na głos”. Lektury mieliśmy przeróżne. Lubiliśmy horrory – pamiętam jak pewnego wieczoru czytaliśmy „Frankensteina”. Czasem udało się podprowadzić rodzicom coś „dla dorosłych”.
Któregoś razu oznajmiła: „Mam niezłą książkę. Facet opisuje obóz koncentracyjny, ale tak, że boki można zrywać”. No i rzeczywiście, zaczytywaliśmy się co zabawniejszymi fragmentami zarykując się ze śmiechu. Temat obozów znany był mi wtedy zapewne głównie z filmów, również tych dokumentalnych. Kojarzył się z obrazem wychudzonych, zabiedzonych więźniów w pasiakach, patrzących pustym wzrokiem zza drutów kolczastych. Niewyobrażalny ludzki dramat, koszmar i martyrologia dalekie od jakiegokolwiek komizmu. A tu nagle takie kwiatki. Bohater – cwaniak z warszawskiego Czerniakowa opisuje swoje obozowe przygody. Bumeluje jak może, kiwa strażników, a wszystko opowiedziane ze swadą i humorem. Szybko dochodzi do wniosku, że aby przeżyć należy organizować dodatkowe jedzenie i jak ognia unikać jakiejkolwiek pracy, nawet za cenę bicia. Okazuje się, że po obozie można się całkiem swobodnie przemieszczać. Wystarczy skombinować jakieś narzędzie, poruszać się pewnym krokiem, a na pytania esesmanów odpowiadać „kapo” i wskazywać narzędzie oraz kierunek, w którym rzekomy kapo kazał się udać w celu wykonania pracy. A pracę najlepiej zorganizować sobie samemu – niemęczącą i oddawać się jej tylko gdy patrzą strażnicy.
Ten, kto przestrzega obozowych reguł i pracuje tak jak mu każą – „wykańcza się i za kilka dni wysiadka w ostatnią drogę do krematorium, a stąd kominem na wolność”.
Książka mocno zapadła mi w pamięć, choć tytuł i autor zupełnie uleciały mi z głowy.
Po paru latach wspomniałem o niej mojej babci: „Czytałem kiedyś coś o obozie koncentracyjnym na wesoło”. Od razu wiedziała, o jaki tytuł chodzi – „Pięć lat kacetu” Stanisława Grzesiuka. Okazało się, że moja babcia znała pana Stanisława i nawet się z nim przyjaźniła. Była jedną z osób, która słuchając jego barwnych opowieści namawiała go gorąco do napisania książki. Po krótkich poszukiwaniach zdjęła z półki egzemplarz z odręczną dedykacją autora – mam go zresztą do dziś.
Wtedy przeczytałem ją w całości. Również pozostałe książki Grzesiuka, które odnalazłem w babcinej bibliotece.
Michał Zawadzki – z książkami związany pośrednio – od wielu lat pracuje w branży papierniczej, obecnie w Arctic Paper oraz bezpośrednio, jako nałogowy czytelnik.

Wszystki pro państwowcom z Dedykacją:
Stanisław Grzesiuk - Wikipedia, the free encyclopedia
Stanisław Grzesiuk was a Polish writer, poet, singer, and comedian. He is notable as one of the ... In 1958 he debuted with Pięć lat kacetu (Five Years in Concentration Camps), a striking description of his stay in Nazi Germany during the war.
Stanisław Grzesiuk-5 lat kacetu audiobook cz.1/4
Stanisław Grzesiuk-5 lat kacetu (audiobook PL)
"Utrwaliła mi się mocno w pamięci taka scena z umywalni, do której po kolacji poszedłem umyć nogi.
Pod jednym sitkiem jeden Niemiec wykańcza drugiego, który stoi nago pod lodowatą wodą i wrzeszcząc chce uciec; ten drugi, też wrzeszcząc, wpędza go z powrotem tłumacząc mu to odpowiednio grubym kołkiem. Z jednej strony umywalni Hiszpan myje nogi i śpiewa głośno jakąś arię. Z drugiej strony Polak myje się i głośno modli. A pod ścianą, w skrzyni zwanej trumną, leży nagi człowiek, który jeszcze żyje, lecz pewnie już nieprzytomny -- tak jak ryba łapie od czasu do czasu powietrze. Na brzuchu umierającego siedzi inny, który spokojnie zjada swój kolacyjny chleb, krojąc go na maleńkie kawałeczki. Myślałem, że może to jaki kolega, który chce być przy jego śmierci, więc pytam:
-- To twój kolega?
-- Nie, tylko na bloku taki bałagan, że tu przynajmniej spokojnie zjem kolację"
http://fakty.interia.pl/polska/news-andrzej-duda-przywracamy-godnosc-panstwu-polskiemu,nId,2259480
Inny bohater inna HISTORIA

"Niech Bóg was prowadzi".
Unikalne zdjęcia: Tak Ukraińcy witali nazistów

Komitet powitalny?

Chorągiewki ze swastyką, roześmiane twarze.

Do dna!
http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,17665439,Ukraina__Oszukane_pokolenie_nie_chce_juz_czekac.html
OJCIEC i SYN bohater Ukrainy
![]()
Syn jako starzec w Kanadzie
30 lat łagrów

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,17665439,Ukraina__Oszukane_pokolenie_nie_chce_juz_czekac.html
To nie jest problem emigracji ukaińskiej i jej agentury w Polsce. To jest nasz PROBLEM.
Ukraina. Oszukane pokolenie nie chce już czekać
- To wiem. Co jest tam dalej, gdzie odmawiają modlitwę.
- Pod pomnikiem Szewczenki kilkadziesiąt osób pali znicze pod portretami przepasanymi kirem. Łopocą żółto-niebieskie sztandary.
- Modlą się za naszych bohaterów - mówi ślepiec.
Jego oczy są przerażające. Nie mają tęczówek ni źrenic. Kiedy reaguje na dźwięki, odwraca w ich kierunku gałki białe jak śnieg. Ale twarz ma dobrą. Nie zapisało się na niej cierpienie.
Znów nieznajomy przechodzień składa wyrazy szacunku: - Wszystkiego dobrego, panie Juriju Romanowiczu.
Mam wrażenie, że we Lwowie znają go wszyscy. To syn "Tarasa Czuprynki" - Romana Szuchewycza, ostatniego komendanta Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Sowieci aresztowali go w 1948 r., tuż po 15. urodzinach. W więzieniach i łagrach spędził 31 lat i jeszcze pięć na zesłaniu. W celi stracił wzrok. Z głodu i mroku. Prezydent Juszczenko uhonorował go Gwiazdą Bohatera Ukrainy, premier Tymoszenko przyznała specjalną rentę dla zasłużonych dla ojczyzny.
Ale na wschodzie Ukrainy uważają go za wcielenie diabła. Nieraz słyszałem: "Powinien zdechnąć na Kołymie. On i wszyscy z nazwiskiem Szuchewycz". Tu, w jego rodzinnym Lwowie, mówią tak... Polacy. Szuchewycz znaczy dla nich: rzeź wołyńska.
***
- Pana losy są jak metafora tego kraju - mówię. - Kajdany, zesłanie, głód. Czekał pan na wolność tak długo, a kiedy ją odzyskał, przyniosła kolejne cierpienie. Syn, który na początku lat 90. założył własny biznes, zginął z rąk bandytów, bo odmówił haraczu. Milionom Ukraińców wolność przyniosła nędzę, dorobek pokoleń zagarnęła garstka oligarchów, u władzy znalazła się postkomunistyczna klika, do tego korupcja, bandytyzm. Jak kochać taki kraj? Jak być patriotą?
- Bił pana ojciec? - znienacka zwrócił w moją stronę białe oczy.
- Co pan...
- Nawet jeśli bił, to jednak ojciec. Należy mu się miłość, a przynajmniej szacunek. Cóż z tego, że matka piła lub była prostytutką. To matka, która dała życie. Dekalog każe ją szanować. Tak samo jest z ojczyzną. Ojczyzna zawsze jest młoda. Możemy czynić ją lepszą, bo rodzi się na nowo z każdą generacją. Ukraińcy są narodem holokaustu, mam na myśli Wielki Głód. Mówi się, że dopiero czwarte pokolenie po ludobójstwie będzie mogło żyć normalnie. W 1991 r. Ukraina odzyskała flagę, godło - ale czy wolność? ZSRR rozpadł się na kilkanaście osobnych Związków Sowieckich, oprócz krajów bałtyckich, które stosunkowo szybko usunęły tego raka.
***
Ojciec wydawał rozkazy, prawdopodobnie także te o mordowaniu Polaków. Jurij był wówczas dzieckiem, ale od ojca nigdy się nie odciął, gloryfikował go. Kiedy tylko odzyskał wolność, zaczął działać. Założył UNA, radykalną nacjonalistyczną partię, i UNSO - jej paramilitarne skrzydło. Niczym Sinn Féin i IRA. Czy Jurij Szuchewycz nie symbolizuje wyrwy nie do zasypania między Ukraińcami na wschodzie i zachodzie?
Kiedy po Majdanie, w wieku 81 lat, został deputowanym Wierchownej Rady, posłowie zrobili wszystko, żeby to nie on jako marszałek senior otworzył pierwsze posiedzenie parlamentu. - Zwyciężyła obawa przed moskalskim wrzaskiem. Niech pan sobie wyobrazi nagłówki: "Kadencję nowego parlamentu inaugurują ukraińscy faszyści". W ostatniej chwili okazało się więc, że w jednym z okręgów źle policzono głosy i do parlamentu wejdzie człowiek starszy ode mnie o cztery miesiące.
- Może legenda UPA - drążę - jest rzeczywiście nie do zaakceptowania przez cały naród? Czy można się jednoczyć na fundamencie OUN i UPA - organizacji, które współpracowały z nazistami, a na rękach mają krew polskich sąsiadów? Dla ludzi ze wschodu "banderowiec" to wciąż obelga, synonim zdrajcy ojczyzny.
- To na czym mamy tę tożsamość budować? Na czym? - Szuchewycz podnosi głos. - Na eposach rycerskich Rusi Kijowskiej? Na życiorysach takich Ukraińców jak Chruszczow i Breżniew? A może na bolszewickiej legendzie Stachanowa? Niech mi pan podpowie: na czym? Nawet w sferze kultury nasza walka to starcie Dawida z Goliatem. Rosjanie spychali nas do getta ludowego. Ukraińska mowa miała być atrybutem wieśniaka w wyszywanej koszuli, a z drugiej strony: Dostojewski, Czechow, Czajkowski, Rublow, Mendelejew, Teatr Bolszoj i loty w kosmos. Podobne lekceważenie spotykało nas zresztą ze strony Polaków.
UPA PROBLEM NIE TYLKO UKRAINY ALE I POLSKI
PAMIĘCI POMORDOWANYCH BESTIALSKO POLAKÓW
Panie Prezydencie, prosimy w czytelny sposób rozwiązać ten ważki PROBLEM. Być i zachować się jak trzeba.
WALEC HISTORII NIE MUSI SIĘ TOCZYĆ PO POLSKIEJ ZIEMI TAK JAK W ROKU 1939 I 1944 - O nas bez Nas.
Ukraina oligarchów nie wiadomego i wiadomego pochodzenia, to nie tylko "Młoda Panienka" co szuka własnej drogi.
W Mińsku nas nie było, chociaż sąsiadujemy z Ukrainą !
Ruscy mają także inne drogi np. z Kaliningradu, nie tylko z Ukrainy ale i z Białorusi.
NIE DAJ BOŻE ! Trzeba żyć w POKOJU !!!
Proszę wykorzenić OLIGARCHÓW z Ukrainy !
Proszę wykorzenić i denazyfikować banderowców OUN UPA z Ukrainy i nazistów z SS Galizien.
To praca dla pokoleń.
Tylko opinia Stanisława Grzesiuka jest dla mnie wierygodna !

Reszta to tylko POLITYKA, mniej lub bardziej UDANA dla Polski
Kto WRÓG, kto PRZYJACIEL ???




Komentarze
Pokaż komentarze (2)