Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
66 obserwujących
1355 notek
1186k odsłon
1058 odsłon

Zostaną w pamięci - 120 sekund lotu - zabił ich Concorde

Concorde 25 lipca 2000 roku
Concorde 25 lipca 2000 roku
Wykop Skomentuj10

Piekło na Ziemi w Gnosse.

Niewiele brakowało, a małżonkowie Ingrid i Rolf Nusserowie spóźniliby się na lot Concorde`a. "Mieliśmy wielkie szczęście, że jednak zdążyliśmy - powiedziała Ingrid do córki przed startem

Już na pokładzie kilku pasażerów zdradza jednak wyraźny niepokój. 52-letnia Ingrid Nusser trzyma kurczowo za rękę swego drugiego męża Rolfa. Kiedyś w Chicago przeżyła awaryjne lądowanie, potem samolot, którym leciała na urlop na Seszele, o mało nie runął do morza. Odtąd Ingrid odczuwa paniczny lęk przed lataniem. Około godziny 16 zadzwoniła jeszcze przez telefon komórkowy do swej córki Susanne: "Mieliśmy bardzo stresującą podróż. W Stuttgarcie zajęło wiele czasu przebukowanie biletów. O mało nie spóźniliśmy się na Concorde`a! Mieliśmy wielkie szczęście, że to się jeszcze udało!".

Lecz siedząc w miękkim fotelu ponaddźwiękowca Ingrid, której pierwszy mąż był przedsiębiorcą w przemyśle naftowym, nie ma już pewności, czy rzeczywiście jest to takie szczęście. Kiedy przed kilkoma dniami żegnała się z córką, miała łzy w oczach. "Nie martw się, mamo, przecież lecisz nie pierwszy raz" - usiłowała pocieszyć ją Susanne.

"Żyję wśród wielkich lęków" - przyznał się kiedyś na łamach magazynu "Wind" kapitan Concorde`a Christian Marty.


image


image



Ingrid z pewnością nie wiedziała, że samolot, którym ma polecieć do Nowego Jorku, jest najstarszym z floty ponaddźwiękowców i zbudowany został przed 25 laty. Nie mogła też wiedzieć, że mechanicy nazywają go "Hangar Ghost" (duch hangaru), bo nieustannie jest remontowany. Nawet pół godziny przed ostatnim startem pospiesznie naprawiono w nim odwracacz ciągu.

http://wroclaw.naszemiasto.pl/archiwum/zostal-bol,598678,art,t,id,tm.html

Został ból

Autor: Konrad Przezdzięk

2003-10-01, Aktualizacja: 2004-12-18 17:56

PARYŻ/ JELENIA GÓRA - Czas nie leczy bólu - powiedziała nam wczoraj Halina Sypko, mama Pauliny. Przypomnijmy. Ponad trzy lata temu, Paulina ze swoją koleżanką Ewą zginęły w podparyskim Gonesse w hotelu, w ...

PARYŻ/ JELENIA GÓRA - Czas nie leczy bólu - powiedziała nam wczoraj Halina Sypko, mama Pauliny. Przypomnijmy. Ponad trzy lata temu, Paulina ze swoją koleżanką Ewą zginęły w podparyskim Gonesse w hotelu, w który uderzył samolot odrzutowy Concorde.

Teraz we Francji krewni ofiar odbierają osobiste rzeczy swoich bliskich.

W niewielkim biurze sądu w podparyskim Pontoise, na północny zachód od stolicy, zgromadzono dziesiątki ponumerowanych worków z plastyku, wydzielających duszący zapach nafty. - W poniedziałek pamiątki po tragicznie zmarłych odbierały rodziny z Francji, Danii i Polski - informują agencje prasowe. Dziś i jutro mają zgłosić się Niemcy.

Nie pojechali

- My załatwiliśmy to poprzez ambasadę. Nie pojechaliśmy do Francji - mówi Halina Sypko. Nie chce powiedzieć, jakie rzeczy pozostały po córce.

Czy rodzice Ewy Lipińskiej, drugiej z polskich ofiar katastrofy, udali się po pamiątki, ocalałe z tragedii? - Brat nic mi o tym nie wspominał, więc nie sądzę - odpowiada Bartosz Lipiński, wujek Ewy. Andrzej Lipiński do końca tygodnia przebywa na urlopie i jest nieosiągalny.

Wspomnieć ból

- Na nowo odżywają bolesne wspomnienia, ale po co? Przecież to nic nie da - komentuje Kazimiera Pitera, wychowawczyni klasy, do której chodziły dwie dziewczyny. - Młodzież skończyła naukę w ubiegłym roku i poszła w świat. Pamięć o Ewie i Paulinie była i jest żywa. Dopóki jej koleżanki i koledzy się uczyli, w rocznicę tragedii organizowaliśmy spotkania. Co tu więcej powiedzieć? - usłyszeliśmy. O tragicznie zmarłych uczennicach nie chcą rozmawiać ich koleżanki.

- Czas nie leczy bólu. Co z tego, że człowiek się czasem uśmiechnie? Żal pozostaje - mówi Halina Sypko. Lepiej, że do Francji nie pojechali.

Szok na nowo

W podparyskim Pontoise sędzia Christophe Regnard przekazuje krewnym koperty ze znalezionymi drobiazgami.

Niektórzy są w stanie szoku. Claudine le Gouadec, czekająca w kolejce kilku osób z pismami sądowymi w ręku, zaznacza, że chce odzyskać nie biżuterię, lecz pamiątki, które mają dla niej wartość sentymentalną. Dziesięć minut później wychodzi z biura sędziego, zalana łzami.

Gilles Jardinaux przyszedł odebrać zdjęcia dzieci, zapalniczkę i zegarek swego brata. Tylko tyle po nim pozostało.

Rodziny otrzymały także dyskietki CD ROM z fotografiami znalezionych przedmiotów. Zwrot tych szczątkowych pamiątek jest rezultatem długich prac w celu identyfikacji biżuterii i innych przedmiotów, znalezionych w szczątkach rozbitego concorde'a. Są to inne obiekty niż te, które znaleziono przy ciałach zabitych i które pozwoliły na ustalenie tożsamości ofiar.

Minęły trzy lata

Samolot Concorde rozbił się 25 lipca 2000 w podparyskim Gonesse. Zginęły 113 osoby, głównie Niemcy, pasażerowie samolotu oraz ludzie, znajdujący się w hotelu, na który spadł samolot. Wśród nich dwie Polki z Jeleniej Góry: Paulina Sypko i Ewa Lipińska, uczennice szkoły hotelarskiej, które we Francji odbywały staż. 

Zobacz galerię zdjęć:

Gonesse - miejsce tragedii ale czy pamięci ?
Gonesse - miejsce tragedii ale czy pamięci ? Los nieubłagany w bliskiej i dalekiej Francji
Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale