Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
66 obserwujących
1420 notek
1229k odsłon
322 odsłony

Wakacyjnie na temat pederastów, Jerzy Skoczylas - to oni mają problem

Do serca przytul psa
Do serca przytul psa
Wykop Skomentuj

Mądrość etapu

Dla przypomnienia, jak życiowe PRAWO JAZDY, RONDO jeden czy dwa kierunki ruchu  ?.

Zawsze mają pierwszeństwo Ci którzy są na RONDZIE.


Leszek Niedzielski i Stanisław Szelc

"My ze sobą spędzamy tyle czasu, że mamy już siebie dość. To jest ewenement, że w takim samym składzie przetrwaliśmy tyle lat. Czasami liczyliśmy, że czas spędzony wspólnie razem był większy niż z rodzinami. " Kabaret Elita

...

Kochaj Dzika !!!

image


https://ulicaekologiczna.pl/umysl-i-cialo/madra-jak-dzikie-zwierze-recenzja-ksiazki-simona-opowiesc-o-niezwyczajnym-zyciu-simony-kossak

12.08

2015 Mądra jak dzikie zwierzę. Recenzja książki “Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak”

Sama o sobie powiedziała: “Walczę jak mądry dziki zwierz”. Pośredniczka między światem zwierząt i ludzi, rozumiała te pierwsze bardziej niż własny gatunek. Jak mogło być inaczej, skoro w dzieciństwie słyszała “Dzieci, do budy!”, gdy wkraczał ojciec, a przed cięgami matki bronił ją jeden z psów?

W tych paru słowach, które chciałabym napisać o książce Anny Kamińskiej, nie będę jednak się skupiać na demonach Simony Kossak. Sama autorka uszanowała prawo do prywatności swej bohaterki i opisując jej niełatwe losy nie starała się za wszelką cenę jej obnażyć. Nie będę również powielać przedstawiania bohaterki książki – jeżeli ktoś z Was nie pamięta, kim jest Simona Kossak – pisaliśmy o niej tu: KLIK!

image

To, że postać Simony Kossak jest traktowana z szacunkiem i w związku z tym nieodzierana z tajemnic, nie oznacza, że jej losy potraktowane zostały pobieżnie czy nie dość uważnie. Kolejne etapy życia Simony opisywane są wnikliwie i z troską o wiarygodność przekazu. Niewiarygodny wydaje się tylko… fakt śmierci bohaterki.

Obserwując zwierzęta, można się od nich wiele nauczyć i dzięki temu lepiej zrozumieć i pomóc sobie samemu.


Autorka niczym nas do niej nie przygotowuje, bo jest konsekwentna: oddaje dokładnie sposób życia Simony Kossak: w ruchu, w pracy, w działaniu, bo przecież była tytanem pracy, jak jej dziadek Wojciech. Ten dynamizm powoduje, że finał szokuje, choć przecież wędrujące na prawą stronę karty książki, nie pozostawiają wątpliwości – to musi być koniec. Prawda na temat przyczyn tego szoku tkwi w rodowodzie Simony: Boli, to widocznie ma boleć – to była zasada wszystkich kobiet z jej rodziny. Żelazne plemię kobiet. Simona swą śmiercią, poprzedzoną ciężką chorobą, zszokowała wszystkich. Nikt nie wiedział, że chorowała.

Czy była żelazna? Wewnętrznie krucha, na zewnątrz jednak bardzo twarda. Jak potwierdza wielu wypowiadających się w książce znajomych, nie była łatwa. Jeden z gości bywających w jej raju na Dziedzince tłumaczy to lękiem: To, że była agresywna, wynikało z lęku. Agresja u wszystkich gatunków wynika z lęku. Te gatunki, które mają groźną broń, czyli ostre zęby i pazury, wiedzą, czym dysponują i używają ich tylko wtedy, gdy trzeba, a dwa delikatne gołąbki tłuką się agresywnie na śmierć.

Czy była delikatnym gołąbkiem? Tak, bardzo, że nigdy nie przestała walczyć. Zawsze było o kogo – najpierw walczyła o własną tożsamość i wolność, a potem o nie – o zwierzęta. Z nimi i przy nich nie musiała walczyć nigdy. Dlatego dom, który stworzyła na Dziedzince, stał się wywalczoną arkadią, której poszukiwała już w dzieciństwie. Bo było to miejsce należące tak samo do Simony i jej towarzysza, jak i zamieszkujących to miejsce zwierząt.

Co lektura tej niezwykłej biografii wniesie w nasze życie poza poznaniem losów Simony Kossak? Na pewno wielką tęsknotę, którą poczuje każdy więdnący w mieście miłośnik przyrody. Ojczyzną Simony była natura, a prawdziwą rodziną zwierzęta. Nic dziwnego – to one stworzyły Simonie ciepłe dzieciństwo, od swej własnej rodziny otrzymała tylko chłód i bolesne przypomnienia o tym, jak wielkim jest rozczarowaniem. To zwierzęta wytyczyły zatem drogę Simony ku zapadłej w białowieskiej głuszy gajówce – z chwilą gdy to z nimi postanowiła związać swe dorosłe życie, Simona odkryła wartość siebie samej.

...

Leszek Niedzielski i Stanisław Szelc

"My ze sobą spędzamy tyle czasu, że mamy już siebie dość. To jest ewenement, że w takim samym składzie przetrwaliśmy tyle lat. Czasami liczyliśmy, że czas spędzony wspólnie razem był większy niż z rodzinami. "

Np. takie wyjazdy do Ameryki trwały 2 miesiące. Żyliśmy razem, spaliśmy razem, jeździliśmy razem. To naprawdę trzeba mieć do siebie dużą cierpliwość i dużą wyrozumiałość.


Do Serca przytul psa, weź na kolana kota

Jerzy Skoczylas

Nie denerwuje Pana, gdy przychodzi na spotkanie i pierwsze, co słyszy, to: "O, Pan z "Elity", niech Pan powie coś śmiesznego!".

Wtedy zawsze odpowiadam: "Jak dentysta jest zaproszony na imieniny, to nikt go przy stole nie prosi, żeby gościom zęby wyrywał".

https://gazetawroclawska.pl/jerzy-skoczylas-sejm-nigdy-zostaje-na-wroclawskim-podworku/ar/220446

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale