Przeczytałem w Gazecie Wyborczej artykuł "Żeby nauczyciel nie bał się ucznia".
Krótko podsumowując: w szkoła coraz więcej przemocy więc zostanie w Krakowie "otwarty Ośrodek Interwencji w Kryzysach Wywołanych Przemocą Szkolną. Ma pomagać uczniom i ich rodzicom, ale powstaje głównie z myślą o nauczycielach."
To jest leczenie objawów (OK, też trzeba je leczyć), ale głównie powinno zająć się skutkami.
Jechałem niedawno z klasą córki na wycieczkę (III klasa podstawówki).
Po wejściu do metra dzieci błyskawicznie rozsiadły się na wolnych miejscach, a dla mnie i nauczycielki brakło miejsc. Gdy chciałem zareagować nauczycielka mnie wyhamowała: "Niech siedzą, jestem odpowiedzialna za zapewnienie im bezpiecznego przejazdu. Gdyby stało się coś komuś kto stał mogłabym mieć nieprzyjemności."
Całą drogę dzieci siedziały, a my staliśmy.
W czasach uczniowskich zdarzało mi się, że byłem wyrzucany z lekcji i do przerwy siedziałem na szkolnym korytarzu. Dzisiaj nie można tego zrobić, bo dziecka nie można zostawić bez opieki. Na gimnazjaliście taka kara pewnie już nie zrobi wrażenia, ale w pierwszych klasach podstawówki będzie to kara dotkliwa.
Nauczyciel nie może odebrać komórki dziecku które bawi się nią na lekcji (także doświadczenia ze szkoły moich dzieci). Więc gdy dziecko się bawi to nauczycielka wielokrotnie zwraca mu uwagę. On chowa komórkę (pewnie w gimnazjum nie będzie już taki miły), ale po chwili znów wyciąga.
W jakimś liceum była rok temu sprawa (jeśli dobrze pamiętam), że kilkoro dzieci chciało zdjąć krzyż. Nauczyciel przyniósł im zabawki, jak rozumiem po to żeby dać im do zrozumienia, że są dziećmi i nie wszystko rozumieją. Licealiści podali tego nauczyciela (katechetę?) do sądu.
Dajemy dzieciom coraz więcej praw. Mówimy o ich godności. Dajemy prawo do dyskusji. Dobrze.
Ale równocześnie powinno być jasne, że decydujące słowo należy do nauczyciela.
Możemy podyskutować o krzyżu czy używaniu komórki ale jeśli nauczyciel powie koniec to koniec.
Nie może być tak, że dziecko bez końca może dyskutować i nie zgadzać się z nauczycielem.
Jest to warunek konieczny posiadania autorytetu w szkole.
Konieczny acz nie wystarczający bo sprawa jest oczywiście bardzo złożona.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)