Co jest głównym straszakiem w dzisiejszej polsce dla ludzi młodych ?
Będziecie płacić za studia !!!
Nikt nie patrzy na to jak dzisiaj wygląda ten chorobliwy proces.
Dokładnie wyglada to tak, że uczelnia dostaje granty za każdego studenta który u niej studiuje(mówimy o państwowych studiach), tym samym stara sie mieć tych studentów jak najwięcej, dodaje wiec nowe nikomu nie potrzebne ale chwytliwe kirunki w stylu zarzadzanie i marketing, tworzy studia zaoczne, wieczorowe tylko po to żeby mieć pieniądze na działalość - chwali im sie to.
Pieniądze na działalność, jak i za studenta idą oczywiście z państwoej kiesy (czyli od nas).
Student (de facto) nie ma pieniędzy na studia, wiec np. bierze kredyt studencki, utrzymyją go rodzice, często pracuje (co nie oszukujmy sie wpływa słabo na wyniki studenta)
Uczelnia po wzięciu pieniędzy od studenta, państwa w procesie rekrutacji, nie bardzo przejmuje sie tym czego on potrzebuje (wiele sie zmienia ale niestety do jakiegokolwiek poziomu jest nam daleko), np. tym co chaiłby aby było referowane, kompletem podręczników skrytptów ostatecznie, w dobie internetu nie byłoby ciężko komuś przepisać kilka rzczy z których ludzie mogliby sie uczyć, darmowe ksera ( wbrew pozrom nie taki wielki koszt jak sie wszystkim wydaje) darmowy internet. Czy to dużo ???
A może alternatywą byłoby coś takiego .
Student na dzień dobry dostawałby od państwa pewną okresloną kwote np. 100 000 PLN (która dzisiaj się da policzyć ile np. wydano na studenta pieniędzy z państwowej kasy )czyli tyle i będzie kosztowała jego nauka. Dodatkowo dodawano by do tego powiedzmy 30 000 zł kredytu na dowolny cel do dyspozycji studenta.
Co roku z tej puli jezeli student kwalifikowałby sie na kolejny rok studiów przelewane byłyby pieniądze na konto uczelni. Jeżelni nie odpowiadała by mu uczelnia i przenosiłby sie do innej ta pierwsza by traciła (wzrost konkurencyjności na rynku, większy wpływ na jakość i warunki bytu w uczeniach).
Pieniądze te po skończeniu terminowo studiów np. 5 lat plus 1 rok dziekanki, były by w 70 % umarzane a do spłaty pozostawało by 30% - 39 000 na procent w danym momencie powiedzmy połowe inflacji. rozbity na 10 lat.
Czyli o 9000 wiecej niż wynosiłby jego kredyt studencki.
Jeżeli porzuciłby studia spłacałby 100 %.Nie w terminie odpowiednio wiecej. Nie chciałby kredytu studenckiego. do spłacenia jedynie 9 000 (dałoy sie to w 10 lat spłacić)
I powienien w ciągu, tego okresu odbyć 6 miesięczne płatne praktyk na rzecz państwa (dzisiejszy staż).


Komentarze
Pokaż komentarze