Prezes Kaczyński cztery lata temu w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” dopuścił się straszliwej zbrodni. Porównał mianowicie „Gazetę Wyborczą” do „Trybuny Ludu”, za co koncern „Agora” postawił go przed sądem. Ten nakazał pozwanemu na pierwszej stronie „Rzepy” zamieścić stosowne sprostowanie i przeprosiny, czego prezes nie zrobił po dziś dzień. I się doigrał. Adwokat reprezentujący „Agorę” złożył do Sejmu wniosek by zbrodnią Jarosława Kaczyńskiego zajęła się Komisja Etyki Poselskiej. Oczywiście wszyscy wiemy jaki będzie jej werdykt, ale nie to jest przyczyną kłopotów prezesa.
Otóż chodzą słuchy, że weterani „Trybuny Ludu”, którzy przypomnieli sobie o całej sprawie też zamierzają pociągnąć szefa PiS-u przed oblicze sprawiedliwości do żywego dotknięci porównaniem. I tutaj, jest mi bardzo przykro, ale będę musiał wziąć stronę dawnych pracowników organu przewodniej siły. Co by nie powiedzieć o „Trybunie” to po pierwsze nikt nie brał jej na poważnie, a po drugie w epoce braku papieru toaletowego bywała bardzo przydatna. Wyborcza niestety tylko zwiększa kubaturę miejskich wysypisk śmieci.
Mam w związku z tym projekt racjonalizatorski, z którym w najbliższym czasie zgłoszę się do pryncypałów Adama Michnika. Otóż proponuję, by w ramach oszczędności i dbania o stan naszych rodzimych lasów drukować organ z Czerskiej bezpośrednio na papierze toaletowym. Wszystkim to wyjdzie na dobre, a czytelnicy będą mogli czynem wyrazić opinię o drukowanych w „Wyborczej” materiałach...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)