„Polska to bardzo dziwna kraj” - zwykł mawiać Zulu Gula, w którego brawurowo wcielał się Tadeusz Ross. Te słowa przypomniały mi się, kiedy na portalu Gazeta.pl przeczytałem wypowiedź jednego z doradców premiera: „Jeszcze nic nie zrobiliśmy a syf już jest”. Doradca zastrzegł sobie anonimowość, zatem nie wiem ani kogo za szczerość pochwalić, ani czy ta szczerość nie była przypadkiem wspomagana nadmiernym spożyciem. Nie ważne zresztą, istotne jest to, że już nawet najbliżsi współpracownicy „geniusza piaru” widzą miałkość rządów platformy i wszechobecny syf, jaki te spowodowały.
Z drugiej jednakże strony myśl mnie naszła, że to nie krytyka a odtrąbienie sukcesu. Ten sam doradca przytoczył inne słowa premiera, będące swoistym planem działania: „Wygrywamy wybory, robimy cały syf i mamy trzy i pół roku na odrobienie strat”. W tym świetle widać, że rząd Platformy dotarł już do półmetka – wybory wygrali, syfu narobili, pozostało jedynie odrabianie strat. I tutaj może być problem, premier wraz z rządem zniechęcili już do siebie wszystkich, włącznie z najwierniejszymi pretorianami w osobach „młodych, wykształconych, z dużych ośrodków”. Pierwszym gwoździem do trumny była ACTA, jeżeli teraz rząd przyłoży rękę do unijnych planów ograniczających sprzedaż alkoholu to obawiam się, że wieko zostanie zabite na głucho i nie pozostanie nic innego jak legalizacja narkotyków.
Pomyślałem sobie nawet, że jest to element długoterminowej strategii PO: zakazać chlania wódy ale przyzwolić na jaranie blantów. Strategii wcale nie głupiej, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, wręcz można by rzec genialnej. Powszechnie przecież wiadomo, że rewolucje organizuje się przy flaszce. Czy ktoś ma wątpliwości, że październikową zaplanowano przy flaszce spirtu a francuską przy butelczynie wina? Po alkoholu człowiek nabiera odwagi, szalone na pozór pomysły stają się wykonalne. Tymczasem po gandzi staje się osowiały i nic mu się nie chce, jeszcze nigdzie na świecie nie odnotowano ruchawki wywołanej przez ćpunów. Możemy się zatem spodziewać dość radykalnego przemeblowania centrów miast: miejsce monopolowych zajmą sklepy dla „kolekcjonerów” a puby zostaną zamienione w coffee shopy. By żyło się lepiej...


Komentarze
Pokaż komentarze