Blogi polityków to dla felietonisty i prześmiewcy rzecz bezcenna: kopalnia pomysłów i nieocenione źródło wiedzy na głowę bijące informacyjne kanały telewizyjne, portale internetowe czy codzienną prasę. Pisane często pod wpływem emocji, niewygładzone przez specjalistów od PR wypowiedzi dają prawdziwy obraz polskiej sceny politycznej, autoportret namalowany przez aktorów na niej występujących. Co prawda lektura ta wymaga silnych nerwów, warto wcześniej skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą, jednak warto zaryzykować i dowiedzieć się co w trawie piszczy, o czym szumią wierzby i jaki kolejny idiotyzm wymyślili nasi światli przedstawiciele.
Weźmy taką Wandę Nowicką: jej wysokość Wicemarszałkini jest zachwycona prezydentem USA (to nowość wśród lewaków), który „zobowiązał pracodawców do zapewnienia swoim pracownicom bezpłatnej antykoncepcji”co jest – zdaniem naczelnej aborterki kraju – podstawowym prawem kobiet„bowiem zapewnia kobietom kontrolę nad swoim życiem”.Doprawdy myśl to genialna, darmowa antykoncepcja pozwala kobiecie kontrolować swoje życie – zapewne poprzez niekontrolowane puszczanie się po kątach. Pani Nowicka nie potrafi oczywiście zrozumieć, że ta darmowa antykoncepcja wcale nie jest darmowa, bo opłacana z podatków wszystkich obywateli, którzy niekoniecznie muszą życzyć sobie opłacać łóżkowe (i nie tylko) figle fanek pani marszałkini...
Po drugiej stronie barykady stojący Ryszard Czarnecki narzeka na Stadion Narodowy. Że za mały o parę krzesełek, że nie ma wysuwanej bieżni, że otwarty z poślizgiem, że to, że tamto, i że w ogóle zakalec. Po pierwsze panie europośle to stadion mamy, że Mucha nie siada, a po drugie czepia się pan! Jak każdy polityk PiS widzi pan ciemność, tunel bez światełka! A przecież za kilkadziesiąt dni Euro, radosny festiwal sukcesu rządu platformy, którego nie popsuje żaden PiSowski malkontent! A po wszystkim wyciągnie się z lamusa stare szczęki, rozstawi i odrobinę zmniejszy bezrobocie przy okazji rozwijając rodzimy handel...
Janusz Palikot po przeprowadzce z Onetu na Lisa żali się, że Polska obraziła się na Białoruś. Co z tego, że Łukaszenka na zbity pysk wywalił naszych dyplomatów, przecie nie miał wyjścia! Musiał tak postąpić bo Unia pierwsza... i tak dalej, i w ten deseń. Szef ruchu poparcia samego siebie chciałby, żeby Polska była pośrednikiem pomiędzy Białorusią a Unią i w związku z tym nadal utrzymywała stosunki z tym moskiewskim satelitą. Cóż, niestety to Łukaszenko z tych stosunków zrezygnował na rzecz samodzielnego brandzlowania się, w czym może poseł z Biłgoraja może mu pomóc, wysyłając na przykład słynny przyrząd użyty podczas jednej z konferencji prasowych...
Marek Migalski też o Białorusi, ale z intencją zupełnie inną. Chwali się na swoim onetowym blogu, że rozpoczął w Europarlamencie akcję zbierania podpisów mającą na celu odebranie temu krajowi prawa organizowania mistrzostw świata w hokeju na lodzie w 2014 roku. Szczytna idea! Przy okazji niech załatwi te mistrzostwa nam, w sprzyjających okolicznościach nie będzie trzeba nawet ponosić zbyt wielkich kosztów – ot zaleje się nasze nowe i super- hiper- nowoczesne stadiony wodą, poczeka aż zamarzną i z głowy. No chyba, że zima nie dopisze, ale to przecież też nie problem: zwali na czynniki niezależne, zwolni Naczelnego Meteorologa i parę psów powiesi na opozycji...
Na koniec kwiatek nad kwiatkami: miss Europarlamentu, kobieta o niebiańskim głosie i takimż uśmiechu, panie i panowie... Joanna Senyszyn!„W klerykalnej Polsce nie ma racjonalnych dyskusji o aborcji, in vitro, eutanazji”- zaczyna diva lewicy i ja już dalej czytać nie zamierzam. Jeżeli ktoś chce, proszę bardzo, na własną odpowiedzialność. Ja się tylko zapytam nieśmiało: gdzie jest ta klerykalna Polska bo chętnie bym tam wyemigrował? Tęsknię za normalnością, za szczęśliwymi kobietami pchającymi dziecięce wózki, za mężczyznami będącymi głowami zdrowych rodzin, za uśmiechniętymi staruszkami grzejącymi się w pierwszych promieniach wiosennego słońca i nie patrzącymi ze strachem w oczach na pielęgniarkę zakładającą igłę do strzykawki...
To tyle, nie mam ochoty na większą dawkę. Do tematu wrócę, bo wątpię by politycy nagle zaprzestali swojej radosnej, blogowej twórczości. Diabeł siedzący na moim lewym ramieniu szepce mi do ucha, że będzie jeszcze ciekawiej. Anioł na prawym trzyma się za głowę i nie ma siły zaprzeczać...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)