AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
668
BLOG

Krew, władza i radość gawiedzi

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 1

Władza potrzebuje krwi. Żaden inny nawóz nie powoduje tak gwałtownego wzrostu słupków sondażowych jak krew właśnie. Toteż używa jej kiedy tylko może, podlewając obficie spragnioną glebę opinii publicznej. W starożytności cesarze urządzali igrzyska, podczas których gladiatorzy wzajemnie obcinali sobie ręce, nogi i rozwalali łby a dzikie zwierzęta traktowały skazańców jak współczesne domowe mruczki zawartość puszek z karmą. W średniowieczu rolę gladiatorów przejęli rycerze, którzy chętnie potykali się w czasie turniejów organizowanych przez władców ku uciesze własnej i dworzan. Ot taki Zawisza Czarny na przykład publicznie wypatroszył Jana z Aragonii przez co tytuł niezwyciężonego zyskał i nic więcej. W odróżnieniu od mecenasa turniej organizującego, któren na dobrodzieja się wykreował i wdzięczność poddanych zyskał za dostarczenie rozrywki. Egzekucje też były w modzie, szafoty w każdym mieście honorowe miejsce na rynku zajmowały a szlachtowanie skazańców przeprowadzane w najwymyślniejszy sposób gromadziło widownię dorównującą tej, która dziś przed telewizorami śledzi najnowsze losy rodziny Lubiczów albo innych Złotopolskich. Władza podczas tych spektakli honorowe miejsce zajmowała, żeby każdy mógł poznać reżysera i hołd mu oddać.

 

Dziś jest trudniej. Co prawda co chwilę gdzieś się jakieś turnieje organizuje, jednakowoż krwi i demolki dostarczają wyłącznie niezadowoleni kibice a nie gwiazdy areny. Igrzyska obwarowane są tyloma przepisami, że jeden z drugim choćby chcieli zbyt wielkiej krzywdy sobie nie wyrządzą. Z egzekucjami też jest problem, moratorium w „cywilizowanym” świecie obowiązuje, ukatrupiać bandziorów nie wolno ani prywatnie ani (tym bardziej) publicznie. Zwierzęta swoje prawa też mają i już ich ludziną karmić nie wolno. Czasy się takie bardziej humanitarne zrobiły. Problem w tym, że lud jaki był przed tysiącami czy setkami lat taki pozostał i nadal krew to jest coś, co go najbardziej rajcuje. Co zatem robi władza, która sama sobie durnymi przepisami ręce związała? Otóż władza kombinuje.

 

Tak się składa, że ten sam postęp, który przyniósł zakaz organizowania walk gladiatorów i publicznego wieszania opryszków rozwinął też masowy transport ludzi. Dawniej jak się koło w dyliżansie urwało to co najwyżej parę osób przez tydzień albo dwa sińce leczyło, żadna atrakcja. Dziś jak się rozwali samolot albo pociąg, jak zatonie statek albo autobus spadnie w przepaść to widok jest wielce atrakcyjny i wszystkie stacje telewizyjne pchają się z kamerami by to pokazać. Władzy w to graj, zanim ratownicy zabiorą się do dzieła, jeszcze zanim zostaną oszacowane straty już jeden z drugim udzielny pan na włościach jest na miejscu, przybiera zatroskaną minę i fotografuje się na tle jatki. I nie ma takiej siły, która by go potrafiła przed tym powstrzymać. Szczerze muszę przyznać, że publiczne obwieszenie zbrodniarza czy porządna jatka na arenie wydaje mi się bardziej moralna niż lansowanie się przy okazji czyjejś tragedii. Ale cóż, jakie mamy imperium takich i cezarów...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka